Paracetamol na ból istnienia

illnesss, choroba, udar mózguOk. Nie każdy udar boli.

Ale może boleć. Mnie coś bolało, pewnie ząb i spuchnięty mózg, który nie mieścił się w czaszce.

bolało tak bardzo, że dostawałam lód na głowę. Nie wiem, czy to pomagło, ale…

Przy ostatnim, potężnym, ataku padaczki, też bolało. Bolało cholernie. Pamiętam, że przytulałam się do barierek, które były chłodniejsze, bo reszty szpitala.

Prosiłam o cokolwiek na ból i dostałm – paracetamol.

Kilka razy w szpitalach bolało mnie tak, że prosiłam o coś na ból każdą przechodzącą osobę.

teraz miewam migreny.

Raz na miesiąc 1-2 dni po prostu cierpię. Nie mam na to innego określenia. 

I co z tym robię? Jak w szpitalu – wcinam paracetamol i, kiedy boli za bardzo, kładę lód na głowę. Mam wrażenie, że to nie pomaga, że nie przesypiam ani minuty, ale to majaki. Może śpię, może nie śpię.

Potem przechodzi.

I myślę. Kur-przepraszam-wa. W moim domu leczę się dokładnie tak samo, jak w szpitalu, tylko swój paracetamol gryzę, tamten dostaję w żyłę. Może jest mocniejszy, ale efekt jest podobny: jeśli mi coś przechodzi, to bardziej dlatego, że migrena przeszła, niż dlatego że paracetamol zadziałał, bo on po prostu na moją migrenę nie działa. Na zwykły ból głowy świetnie, ten – nie.

I myślę. XXI wiek, można by pomyśleć, że przynajmniej w szpitalach walczą z bólem skuteczniej, niż za pomocą paracetamolu.

Rozumiem, że przez moich wiele chorób pewnie nie mogę brać szeregu lekarstw, ale nie oczekuję czegoś, po czym wylecę w kosmos. Po prostu chciałabym, żeby nie bolało.

I pomyśleć, że w XXI moglibyśmy mieć skuteczniejsze środki przeciwbólowe, niż paracetamol – powtarzam często, jak próbuję się z tego bólu śmiać.

Być może mam niską odporność na ból. Ale wiem, że przed udarem nie należałam do tych, co nadużywali lekarstw przeciwbólowych. Po prostu –  jak bolało, to starałam się z tym żyć tak długo, że już nie mogłam bólu ignorować. Dzięki temu wiem, że nie jestem uodporniona na lekarstwa przeciwbólowe. Nie byłam. Teraz to sama nie wiem.

Ale i tak rozwala mnie to, że nad tak błachym bólem przechodzi się do porządku dziennego.

Nie chciałabym być chora w Polsce na jaką ‚bolesną’ przypadłość, bo chyba bym zwariowała na dawkach parcetamolu tak długo, jak pacjent nie krzyczy z bólu.

System leczenia bólu w Polsce znam tylko z mediów i chyba nie wygląda zbyt różowo, co? Jest choroba, musi boleć?

Ja piszę z perspektywy małej – bólu nieprzewlekłego, przy np. nerwobólach, żadnego, ale i ja jakoś nie mam o tym wszystkim dobrego zdania.

Ja nie wiem też, czy ten lód faktycznie pomaga.

Wiem, że przynosi poczucie, że robi się ostatnią możliwą rzecz przed popełnieniem samobójstwa przez zjedzenie opakowania paracetamolu.

wiem też, że ile by się nie robiło, i tak pomoczy pościel. I wiem też, że źle się z tym śpi. A w nocy chodzi przecież o to, żeby dobrze spać.

Tyle wiem. Ale warto spakować go w foliową koszulkę + dwie nieporwane reklamówki + ręcznik.

no, ja zwykle rezygnuję z ręcznika, albo sobie zmieniam… No to tyle o bólu na dzisiaj, o bólu fizycznym, bo tego drugiego paracetamolem się nie zwalczy. A szkoda.

PS

Podobno ketonal jest dotępny bez recepty. Lek-legenda, podobno najsilniejszy przeciwból, który można zastosować.

Hmm. Sama go nie będę sprawdzać, nie chcę zrobić sobie bez przyzwolenia lekarza sieczki z żołądka, ale skoro można go zastosować w domu, może i szpitale mogłyby pomyśleć o innych lekach, kiedy paracetamol się nie sprawdza?

PS 2

Nieco inny problem mam z hydroksyzyną. Niegroźnego, powszechnie stosowanego środka uspokajającego. Od samego początku, kiedy mój psychiatra zaczął zapisywać mi ją na ataczki paniki, słabo na mnie działała, więc zaczynałam od dość wysokich dawek.

Obecnie na atak paniki zadziała na tyle, że będę mogła oddychać. Stosuję ją bardziej na sen w momentach największej rozpaczy. Trochę mniej się wtedy budzę.

Ale w szpitalach, nawet na ostry, gdzie boli i wszystko pika, nie da się spać generalnie zatanawiają się, czy podać mi 10 mg czy 25. To żadna pomoc. Dlaczego nie ma oferty normalnego środka na spanie, kiedy starsi ludzie dostają je bez problemu? W czym mój tkwi problem?

Bardzo bardzo kiepsko sypiam, ale i tak nie biorę jej często. Jeśli to miałoby przekonać lekarza do zwiększenia mi dawki, od razu bym napisała sobie tę informację na czole.

 

Jedna myśl nt. „Paracetamol na ból istnienia

  1. Niby pierdoła, wyrwanie ósemki. Ostatniej. Szwy, zero opuchlizny. Farciara.
    Od tygodnia boli pół twarzy, nie mogę spać. Przy półtorarocznym dzieciaku i pracy sen się przydaje. Paracetamol przestaje działać zanim zacznie. Ibuprofen podobnie. Z pampersów robi się dobre zimne okłady, nie kapie z nich. Dentysta dał się w końcu przekonać (argumentem, że rodziłam bez znieczulenia, więc wiem, co to ból) do wypisania recepty na coś mocniejszego. Paracetamol z czymś. Nie boli mniej, ale w głowie helikopter, który od bólu odwraca uwagę, łatwiej udawać, że się śpi.
    A to tylko ból po wyrwanym zębie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.