Otworzyłam sklepik: zapraszam na petswear.club :)

petswear.club logoW czerwcu spadła na mnie okazja. Chwyciłam ją i powstał mój petswear.club.  Decyzja na ‚tak’ była łatwa do przyjęcia, bo:

1. Miałam nie inwestować zbyt wiele,

2. Mam zupełnie cieplarniane warunki,

3. Tak bardzo chciałam wrócić do jakiejkolwiek pracy….

Ad. 1

Otwarcie tego sklepu, miało łączyć się z niskimi nakładami. Sklep internetowy, magazyn w pokoju, tylko zrobić stronę, zdjęcia produktów, I lecimy.  

No, wyszło trochę inaczej.  Nie wiem kiedy (niestety nie kontrolowałam tego od początku) wyprztykałam się ze wszystkich oszczędności, ale do otwarcia starczyło;)

Okazało się, że nawet prosty interes jest koszmarnie drogi.  Zdjęcia, kartony, szablon wordpress, logo i mnóstwo rzeczy, których od początku nie liczyłam.  No I dobrze, bo tak to bym się w to nie pchała;)

2.

Nie chcę mówić więcej o pieniądzach, ale działalność jest legalna, moje koszty stale żadne… ale też mam nieocenioną pomoc od najkochanszych ludzi ba świecie (moich rodziców), dużo rzeczy dostałam tak jakoś „gratis”. Np. o trudnych rzeczach rozmawia z producentem tata, umowy czyta mama, ja załatwiam większość rzeczy, ale tych, które są w moim zasięgu możliwości.

Niestety dalej jest tak, że idziesz telefon z przyjaciółką mogę gadać i gadać, jak muszę się skupić i rozmawiać o czymś konkretnym, raczej dalej zupełnie mi nie idzie. Plączę się we wszystkim, jąkam się, a potem muszę się położyć odpocząć.

Cieplarniane warunki finansowe i w komforcie prowadzenia są nieocenione.  Od początku nie miałam się czego bać.

Oczywiście stresowałam się wielce, ból głowy i mdłości towarzyszyły mi na co dzień, ale w końcu sklepikos ruszył.

3.

Bardzo chciałam wrócić do pracy, ale nie mogłam. Po prostu. Jeśli czytacie mojego bloga regularnie, wiecie, dlaczego, jeśli nie, uwierzcie proszę na słowo, że nie mogłam.

Od udaru powtarzam, że w sumie mogłabym pracować, ale miejsce musiałoby być dobrane pode mnie, i musiałabym mieć najlepszego szefa na świecie.  Takiego, który pozwoli się zdrzemnąć, żeby zregenerować siły, albo zrozumie, że potrzebuję regeneracji i czasem nie daje rady.  Który zrozumie, że wolno czytam i piszę.  Takiego, który zgodzi się na elastyczne godziny pracy.

W końcu zrozumiałam, że taki szef nie zaistnieje w moim życiu, jeśli nie będę sama sobie szefem. Jestem szefem idealnym;)

3.

Powrót do pracy jest dla mnie widocznym znakiem wracania do zdrowia.

Przed udarem, jak my wszyscy chyba, powtarzałam, że mogłabym sobie żyć I nic nie robić zawodowo, tylko czytać książki, imprezować, podróżować…. prowadzić życie bumelanta(;

Mogłabym. Ale przez pół roku.  Nie mam własnego męża, nie mam własnego domu, nie mam niczego własnego, życie bez jakiś obowiązków w końcu się nudzi.  Poza tym, brak pracy = brak naprawdę własnych dochodów=brak niezależności.  Przykro mi Was uświadamiać w tej kwestii, ale 97% ludzi nie chce być w takiej sytuacji.

Szczerze mówiąc, nie wyobrażałam sobie, że kiedyś to powiem, ale leżenie w łóżku frustruje. Właśnie drapie mnie w gardle i modlę się, żeby mnie nie rozłożyło. Bo jak rozłoży, to spędzę kolejne dni w łóżku. A naprawdę tego już jest za dużo!

Mimo tych wszystkich udogodnień, petswear.club rodził się w bólach.

Naprawdę nie miałam pojęcia, że sklep internetowy to tyle rzeczy do przygotowania.

Jakoś jestem przekonana, że już teraz będzie lepiej.  Spokojniej. Oczywiście liczę na to, że coś sprzedam w końcu, ale liczę też na to, że poukładam sobie priorytety ‚pracowe’. Bo mają być w takiej kolejności: lewaczkowanie, ćwiczenie, petswear, pisanie innych rzeczy, strzelnica, wolontariat.

Liczę na to, że teraz znowu będę miała znowu mnóstwo czasu na pisanie lewaczki, szukanie czegoś odpłatnego i zdalnego w zakresie pisania:)

Tylko kilka rzeczy jeszcze dopnę.  Jedną rzecz na raz, nie miliard.  2 godziny przy komputerze, nie 15, jak ostatnio (trochę snu nocnego i drzemki). Liczę na to też, że będę miała normalne, małe bóle głowy, nie take, od których prawie płaczę. Jak od kilku tygodni dzień w dzień:)

Będzie fajnie, no nie?

Przepraszam, że tak się Wam reklamuję, ale wierzę, że bardzo kibicujecie mi w wracaniu do zdrowia i w powrocie do jakiejkolwiek pracy. A przede wszystkim w chwytaniu radochy;)

ja Wam też.

Dlatego bardzo będę Wam wdzięczna za udostępnianie do facebooka sklepu [klik] i adresu strony: https://petswear.club :)

Póki co nic nie ma szansy zabrać miejsca Lewaczki w moim sercu, ale i na tym polu szykują się powolutku mini zmiany. Nie martwcie się, nie rewolucje. Póki co czek mnie trochę odpoczynku, bo jestem flakiem. ;)

ps.

stronę sklepu postawiłam samiutka! kolega pomógł mi w dwóch maleńkich rzeczach, tak to moja własna praca. Dumna z siebie jestem.

Pamiętacie, jak się chwaliłam, że postawiłam swoją pierwszą stronę?;) teraz jest duuużo lepiej. czego nauczyłam się po udarze (I)?: strony www!

:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.