Ostatni dzień naszego życia >>przed<<...

dean burnett gupi muzgSzukając czegoś do czytania po „Gupim Muzgu” [kliknij, żeby przeczytać moją niby-recenzję], sięgnęłam po „Listy przeciwko wojnie”. Musiałam już je kiedyś zaczynać, bo w pierwszym tekście znalazłam zaznaczony obszerny fragment z podpisem Lewaczka:

„Ostatni dzień naszego życia „przed” – przed 11 września, Twin Towers, Bliźniaczymi Wieżami, przed nowym barbarzyństwem, przed ograniczeniem naszej wolności, przed wielką nietolerancją, wojną technologiczną, masakrami więźniów i niewinnych cywilów, przed wielką hipokryzją, konformizmem, obojętnością albo, co gorsza, przed małostkową złością i źle rozumianą dumą. Dzień, po którym nasze marzenia o rosnącej wzajemnej miłości, braterstwie, większym uduchowieniu i większej radości zmieniły się w więcej nienawiści, dyskryminacji, materializmu, więcej bólu.
(..) Świat się zmienił. My też musimy się zmienić. Przede wszystkim musimy przestać udawać, że wszystko jest tak, jak było, że możemy dalej tchórzliwie żyć normalnie. (…)”
Tiziano Terzani

Fragmenty zupełnie wojenne wycięłam, ale sens został ten sam. Dla mnie, dla mnie osobiście, nie twierdzę, że dla każdego, udar mózgu był czymś, co zmieniło świat. Ze świata A do świata B, które wydają się takie same, ale w ogóle nie przystają do siebie. Świat się zmienił, ja się zmieniłam, tylko odwaga może mnie uratować.

Udało mi się przeczytać kilkanaście stron książki, której nie opiszę, bo nie jest neurologiczna, ale i tak się chwalę, bo udało mi się dziś przeczytać kilkanaście stron! Like a boss…

i przy okazji przypomnę reportaż o mnie. Nie lubię go, ale trudno. Bo się wstydzę, ale mniejsza już o to.

http://lewaczka.pl/o-reportazu-o-mniepp/

o reportażu o mnie;pp

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.