opowiedz mi swoją historię, będzie nam łatwiej

stroke alliance for europeNa mojej konferencji, poznałam bardzo fajnego, życzliwego faceta. Gav jest udarowcem z pięcioletnim stażem, który wrócił do roboty na pełen etat i szefuje którejś z brytyjskich organizacji udarowych. Rozmawialiśmy. Mój wrodzony, niejęczący, pesymizm napotkał jego wrodzony  optymizm, zderzenie było niesamowicie pouczające.

Wiecie co? Gav mówi, że zawsze było spoko, ale po udarze jego życie jest nawet lepsze. Oczywiście, nie od razu było, ale teraz, od dłuższego czasu jest. Gav jest jedną z osób, które otrzymały wsparcie od najbliższych i kopniaka w odpowiednim momencie (pokazywał mi zdjęcia dwóch synów, którzy wzięli go za fraki i zaprowadzili na spotkanie ‚grupy udarowej’, która pozwoliła mu ogarnąć jego życie.

 

Wiecie co? Rozmawialiśmy z Gavinem o wielu rzeczach, w tym o smutnym fakcie, że po udarze możesz nawet zamieszkać w kokonie z miłości i przyjaźni, a i tak możesz czuć się osamotniony. Bo ci, którzy cię kochają, nigdy naprawdę nie zrozumieją, że starej Kasi już nie ma. Wraz ze śmiercią części mózgu, urodził się ktoś nowy. Trudno mi to wytłumaczyć, po prostu nie umiem. To byłoby zadanie ponad moje siły. Ale wiedziałam, poczułam od razu, że z inną osobą z podobnym doświadczeniem, zrozumiałam się w dwie sekundy, jak nigdy z nikim w życiu. Po pięciu minutach wiedziałam, że to dotyczy i spraw ‚duszy’ (jakkolwiek by to nie brzmiało) i tych praktycznych: czy tobie też tak przeszkadza hałas świata, powiedział Gav, kiedy staliśmy w głośnej kolejce po kawałek mięska:)

zakryłam Radziorkowi buzię, bo byłby na mnie wściekły gdybym ją wrzuciła... z resztą za notkę też pewnie będzie:) sorry Mały, kupię nam dziś obiad

zakryłam Radziorkowi buzię, bo byłby na mnie wściekły gdybym ją wrzuciła… z resztą za notkę też pewnie będzie:) sorry Mały, kupię nam dziś obiad

I myślę sobie, że najlepszą radą, jaką mogę dać udarowcowi, jest otworzenie się na innych ludzi z podobnymi doświadczeniami. Taka szczera rozmowa, naprawdę pomaga zrozumieć samego siebie. A to zrozumienie jest (wg mnie!) kluczem do zdrowienia. Każdy udar jest inny, ale pewne rzeczy pozostaną wspólne. A nawet jeśli nie, łatwiej jest się pogodzić z losem i walczyć o siebie, kiedy widzi się, że nie jest się samemu na świecie.

Ja tę drogę przeszłam trochę wirtualnie, trochę na żywo. A szczerze mówiąc, choć brzmi to głupio, większość rozmów, z braku laku, przeprowadziłam sama ze sobą za pośrednictwem mojej lewaczki.pl (; Myślę sobie, jak wspaniale by było, gdyby w Polsce istniały takie grupy jak w UK, których celem jest rozmowa. wiecie, herbatka, ciasteczko (albo marchewka, będzie zdrowiej!) i rozmowa. jeśli ktoś nie chce lub nie może gadać, niech nie mówi, tylko słucha. Nie chodzi mi o terapię zajęciową, tylko takie filmowe wręcz grupy wsparcia. Może gdzieś istnieją, ja ich nie znalazłam, ale chyba długa droga przed nami do ich stworzenia – dlatego chyba warto by zachęcać po prostu do rozmów w szpitalach, na rehabilitacjach… :) nie wiem, znowu myślę jak romantyk, nie pozytywista. trudno (; póki co, jeśli ktoś potrzebuje, wiecie gdzie mnie znaleźć:P ja ze swojej strony też szukam ludzi, żeby z nimi gadać. Marzy mi się mały lewacki projekcik, ale to w przyszłości. Może się uda kiedyś ( ;

3 myśli nt. „opowiedz mi swoją historię, będzie nam łatwiej

  1. Kasia jesteś niesamowita. To co piszesz jest 200 % prawdę. I powiem, że są ludzie ,którzy poświęcają swój prywatny czas dla nas udarczyków :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.