opiekun osoby niepełnosprawnej? caregiver? anioł?

physical-therapy-1431535 (1)Od dawna próbuję zacząć tę notkę i nie mogę, bo nie mam słów. Chodzi o to, że nie ma słów, żeby powiedzieć jakimi bohaterami są ludzie, na których spada los opiekuna chorej, niesamodzielnej osoby – tych, którzy niezadowodowo, lecz z konieczności, zajmują się swoimi bliskimi.

Kiedyś przeglądałam strony dla udarczyków. W całym pozytywnym przekazie, autor jednej strony strony cieszył cieszyli się ‚hurra, jest sobota, wolne! zrób coś dla siebie’. I wśród pozytywnych odpowiedzi jedna była szczególnie bolesna, a może po prostu szczera:

‚w przypadku opiekunów [użyto tu słowa caregiver] nie ma czegoś takiego, jak dzień wolny’.

w tym momencie podziękowałam tak zwanemu losowi że jestem samodzielna i moi rodzice mogą sobie ode mnie brać ode mnie wolne. I za to, że mogą pracować zawodowo, nie przy mnie.

Nigdy nie byłam opiekunem, ale wyobrażam sobie, że bycie nim może być tak samo frustrujące jak bycie ‚z drugiej strony’, czyli bycie chorym. A może nawet bardziej? Wg jednego forum dla opiekunów połowa z nich może zmagać się z depresją (dla porównania, depresję poudarową ma około 40% z nas).

Na forach opiekunów jest pełno ich historii, historii ich i ich chorych. Większość z nich jest w stanie wycisnąć łzy z oczu, zwłaszcza opiekunów neurologicznych pacjentów, w tym osób z demencją, alzheimerem, udarowych w złym stanie, których dni potrafią się sprowadzić do prób zmiany pampersa. Ale jak nie oni, to kto? Jak nie mamusia, tatuś, mąż, żona, dziecko, to kto im pomoże? ‚Powołanie’ do roli opiekuna rzadko ma coś wspólnego z wyborem.

Jak ci ludzie potrzebują pomocy, a może po prostu wysłuchania, świadczy fakt, że na każdym forum, na które wchodzę najwięcej jest historii ich życia z chorym. I ich emocji. Nawet nie próśb o rady praktyczne, najwięcej jest emocji.

Najbardziej zapadła mi w pamięć historia młodziutkiej dziewczyny, która opiekuje się swoją mamą tak otyłą, że stała się niesamodzielna. Ma poczucie winy, bo nienawidzi tego. Bo wie, że mama sama doprowadziła się do tego stanu sama. Bo wie, że mama może chciałaby coś z tym zrobić, ale nie umie. Bo widzi, że nie umie wyciągnąć mamy z doła. Bo wyręcza, zamiast motywować. Bo nie ma siły. Bo chce pomyśleć o sobie, nie o niej. Bo nie może…

A kiedy chory umiera? Zostaje pustka. Życie, które było podporządkowane choremu nagle się zmienia o 180 stopni i nie ma szans, żeby wróciło na stare ścieżki.

Ok, nie chcę nikogo zniechęcać, bo na pewno jest masa ludzi o dobrych sercach, którzy są szczęśliwi, że pomagają swoim bliskim. I nie ma co nikogo straszyć, bo każdy z nas, jak będzie musiał się zaopiekować mamą, to się zaopiekuje, bo jesteśmy ludźmi, nie kukułkami, które podrzucają swoje jaja.

Tym chaotycznym wpisem chciałabym tylko pokazać kilka rzeczy.

Przede wszystkim, że koło chorego często są postaci, których się nie zauważa, bohaterowie drugiego planu, którzy zasługują na morze szacunku. I to, że żeby być dobrym opiekunem, trzeba być mądrym człowiekiem, bo nie chodzi o to, żeby podać otyłej mamie kolejną kromkę chleba, ale w miarę możliwości zachęcić do przygotowania sałatki.

I chciałam powiedzieć, że chory – np. ja – naprawdę czasem czuje żal do całego świata, że akurat los mu zgotował niespodziankę i może nie zauważać, że nie tylko on został wrzucony w swoją chorobę. Podziwiam ludzi walczących z przeciwnościami, ale i tych, bez których to by było niemożliwe.

Z praktycznych porad mam jedną – nie kupujcie tego:

caregiver, zycie po udarze, opiekun osób starszych

kupiłam i nic ciekawego. przepisanie oczywistości. O udarach (pierwszej przyczynie kalectwa u osób starszych) pół strony. Po przeczytaniu tego, poczułam się jakbym wyrzuciła dychę. Szczerze? Lepiej zaglądać na mojego bloga;p Jest za darmo.

PS

Opiekunom obiecano przed wyborami złote góry, było jak jest.

Ech.. tu stary materiał, jeśli kogoś interesuje ten problem, na fejsie jest stronka tego ruchu.

PS 2

tu fajny artykuł na temat opieki:) 

PS 3

władającym angielskim, polecam to forum. Nie jest może najbardziej obszerne na świecie, ale bardzo porusza. I jest o opiekunach, nie chorych.

Jedna myśl nt. „opiekun osoby niepełnosprawnej? caregiver? anioł?

  1. Witaj Kasiu!
    Dawno nic nie pisałam, ale zaglądam często. Wszystko co napisałaś to prawda. Szczegôlnie z tą krótką chleba i sałatką… Dziękuję za ten tekst. Po prostu się tak z samego rana poryczałam. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dalszego samozaparcia i wytrwałości. Trzymaj się ciepło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.