inni udarowcy materiały wpisy gościnne!

Opiekun, czy bliski, czyli: Ewa pisze, jak to wygląda z perspektywy opiekuna udarowca

Jestem zaszczycona udostępnić Wam kolejny gościnny wpis Ewy. W pierwszym dawała nam wszystkim bezcenne rady, jak „walczyć o swoje” [kliknij!]. Tutaj pokazuje, jak się czuje bliski-opiekun osoby niepełnosprawnej. Ta perspektywa jest bezcenna. Nikt z nas nie wejdzie w skórę tego drugiego, ale warto wiedzieć jak on się czuje. To bardzo osobisty tekst. I potrzebny. Zatem: zapraszam:)

Opiekun czy bliski?

Idąc tropem Kasi, która pisała o tym jak mówić do osoby po udarze  [kliknij tutaj!], chciałabym napisać o tym jakim być dla nas „opiekunów”. Bez wątpienia – to Was ta okropna choroba dotyka najbardziej, jednak w pewnym sensie chorujemy razem z Wami. I naprawdę nie bez znaczenia jest to jacy dla nas będziecie.

Napiszę o kilku sytuacjach pojawiających się u mnie. Wiele się już zmieniło na plus, jednak ciągle jest nad czym pracować…

A może nie opiekun tylko ktoś bliski?

Moja mama zazwyczaj po moim powrocie pracy do domu witała mnie słowami: „Dobrze, że jesteś bo…” I tu kilka opcji: bo trzeba mnie przebrać, przesadzić, podać, przynieść, zanieść itp. Wiele razy to słyszałam. I to straszne powitanie powodowało, że czułam się sprowadzona w swoim domu do roli opiekunki, sprzątaczki, służącej. NIE. My owszem pełnimy te funkcje, ale nie z obowiązku, ale z miłości, więc chcemy być traktowani jak bliscy, a nie pomoc domowa. Fajnie byłoby usłyszeć tylko i aż „Dobrze, że jesteś” . Tak po prostu

Urlop – wypoczynek a nie ucieczka.

Przez pierwszych kilka lat za każdym razem kiedy chciałam pojechać na urlop czułam ogromne wyrzuty sumienia, że zostawiam mamę (nie samą, bo zapewniałam jej opiekę kogoś innego z rodziny) na pastwę losu, że na pewno coś się stanie itp. To myślenie wynika z mojego charakteru, taki niestety mam. Brakowało mi jednak zawsze jednego zdania: jedź kochana, odpocznij i baw się dobrze.
Urlop jest nam  potrzebny jak każdemu, jednak przepraszam jak kogoś urażę, ale myślę, że nam podwójnie. Poza pracą, którą wykonujemy, wkładamy wiele serca i wysiłku w to aby Wam pomóc. Potrzebujemy kilku dni w roku, a nawet kilkunastu, aby nabrać znowu siły do walki o Waszą samodzielność. Potrzebujemy takiego resetu psychicznego. Jesteście dla nas najbliższą rodziną, nie chcemy uciekać. Potrzebujemy tylko chwili odpoczynku. I aby tak się stało musi paść to zdanie: jedź i baw się dobrze, nic mi się nie stanie. Jedno fantastyczne zdanie, które może zdziałać cuda.

Czy aby na pewno potrzebujesz pomocy?

Każdy z nas, nie ważne czy chory czy zdrowy lubi jak druga osoba mu zrobi herbatę, poda to lub tamto. Taka nasza natura. Lubimy kiedy ktoś się nami tak po prostu opiekuje. Ja wiem, że nigdy nie zrozumiem do końca jak się czuje chory, który tak jak moja mama leży od kilku lat. Pewnie też bym chciała aby cały czas ktoś ze mną był, rozmawiał, wyręczał we wszystkim. Jednak moja mama mimo leżenia, wiele rzeczy jest w stanie sama zrobić. Wziąć herbatę z szafki, chusteczki, bądź zrobić wiele innych rzeczy. Jednak często jest tak, że zanim spróbuje sama najpierw zawoła mnie lub tatę. Wiele razy tłumaczymy – mamuś przecież potrafisz….jednak to nie przekonuje. U nas powoduje to złość i frustrację, bo często odrywamy się od różnych rzeczy, obowiązków, albo odpoczynku, a wiemy że nie było takiej potrzeby. Proszę – zanim zawołacie spróbujcie sami. Przecież o to też chodzi, abyście byli jak najbardziej samodzielni. Wy też tego chcecie – to jest główny cel.

Tak po prostu: ”fajnie, że Cię mam”

Myślę, że miłych słów mówimy sobie zdecydowanie za mało. Dotyczy to wszystkich. Tak jak nie wystarczy tylko raz usłyszeć od męża, żony słów :”kocham Cie” tak samo my chcielibyśmy słyszeć raz na jakiś czas słowa :”fajnie, że Cię mam” Dlaczego? Bo to prawda.:) Chcemy je słyszeć, bo ona nam dają kopa do pomagania kolejnego dnia. Dlaczego jeszcze? Bo po prostu usłyszymy je od kogoś bliskiego, który na pewno czuje w ten sposób. Tylko czasami zapomina nam o tym powiedzieć.

To co napisałam to naprawdę nie dużo. Zróbcie to dla nas, a my odwdzięczymy się naszą pomocą i bliskością podwójnie

PS: już od lewaczki w osobie Kasi

Zachęcam Was do napisania do mnie, jeśli chcielibyście się czymś okołoudarowym podzielić. Nie ma powodu, dla którego mój blogasek musi mieć jedną (moją) perspektywę. Być może macie chęć (potrzebę) opowiedzenia światu o czymś, a nie chcecie się bawić we własnego bloga? Oczywiście nie mogę niczego obiecać – ani srebrników, ani czekoladki, ani nawet publikacji. Jeśli z czymś się dogłębnie nie zgadzam, to nie pójdzie. Zatem jeśli chcesz powiedzieć światu, że niepełnosprawnych powinno się odstrzelać, to załóż sobie swoją stronę, a najlepiej zamilcz. No, to rzekłam.

PS2:

Mamo, czekam na twoje „jedź i baw się dobrze, nic ci się nie stanie”!;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.