Okazuje się, że inni też chorują

cytrynaOd kilku miesięcy za mało mi było chorób, więc wyhodowałam sobie do wszystkiego jeszcze migreny.  (tak serio to wydaje mi się, że te migrenowe problemy są niepowiązane z udarem, tylko lekarstwami na toczeń. Zobaczymy:)

:(

Wczorajszy dzień zatem przespałam na zmianę z jęczeniem i drzemaniem. Dopiero wieczorem mogłam podnieść głowę na tyle, żeby odpisać na jakieś wiadomości i cośtam. Zasadniczo bywało lepiej.

Rozmawiałam z kumplem, który pomaga mi w stawianiu strony www i, oczywiście, mnóstwo mówiłam o swoim samopoczuciu, przyjmując, że jego „normalnie”, znaczy „czuję się dobrze”. Dopiero po dłuższej chwili pisania powiedział mi, że jego też łeb boli. I to mocno.

I jakoś mnie to uderzyło. Bo z jednej strony, nasz własny ból przeszkadza najbardziej, ale z drugiej… Come on. We własnym bólu łatwo jest zapomnieć, że innych też boli.

To, że mnie trafiło akurat, nie oznacza, że wszystkich innych problemy omijają. I dobrze by było, żeby  pamiętać o tym,  że nie tylko my chorujemy:) mój ból głowy nie znaczy, że cała reszta świata się dobrze czuje i chce mnie po główce. Choć przyznaję, że tak byłoby, jeśli nie lepiej, to wygodniej.

No, nie idźmy za daleko.

Ale tak się zastanawiam, czy to nie jest problem ‚chronicznych’ (czyli takich, którzy chorują cały czas), że zakładamy z góry, że świat poza nami jest bardziej bezproblemowy, niż faktycznie jest.

Ja o tym zapominam, jak naprawdę  mocno mnie boli. Albo jestem w naprawdę, naprawdę złym nastroju. A potem mi wstyd, że przegapiłam grypę przyjaciółki.

Jak się choruje, naprawdę łatwo popaść mi w przesadę. Z jednej strony czuję się ciągle na marginesie życia, z drugiej w jego złym „naj” centrum. Jestem najchorsza, najsmutniejsza, naj… A wiecie, jak to jest:) Tak naprawdę trudno jest być wywalonym na zupełny margines i niemal niemożliwe jest, żeby być w czymś ‚naj’. Postanawiam sobie próbować o tym pamiętać.

Pamiętaj o tym, moja depresjo!

Teraz zwlokłam się z łóżka (łatwo nie było!) i popijam kawę z cytryną. Wg koleżanki babci ma pomagać w migrenach i dlatego piję kawę o dyskusyjnym kolorze;) Po moim eksperckim, dwudniowym teście lekarstwo dodaję do grupy ‚homeopatycznie skutecznych’, czyli ‚być może tak, ale raczej na pewno nie’.

Szczerze mówiąc, jeszcze jestem chorsza, niż myślałam.

Prysznic i tekst na bloga przywołał znowu ból głowy, ćmiący się po prawdziwej migrenie.

Wracam do drzemania. Miłego dnia! ;)

 

Jedna myśl nt. „Okazuje się, że inni też chorują

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.