Obym was nie myliła z kapeluszami!

The_Man_Who_Mistook_His_Wife_for_a_Hat_coverKilka tygodni temu przeczytałam newsa – umarł genialny neurolog, który napisał książki o takich rewelacyjnych tytułach jak Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem, Przebudzenie, Muzykofilia: Opowieści o muzyce i mózgu, Antropolog na Marsie… 

Po przeczytaniu o nim kilku słów zapłakałam, że nigdy nie zostanie moim lekarzem prowadzącym i wiedziałam, że muszę poznać jego książki. Wybrałam oczywiście Mężczyznę… I nie zawiodłam się. Książka w punktacji lubimyczytac.pl to 10/10, jest doskonała. Może nużyć przy czytaniu ciągiem, ale nie na tyle, żeby ją odłożyć.

Biorąc pod uwagę to, że poprzednią książkę (też bardzo dobrą) czytałam o końca czerwca do końca września, ta poszła mi rewelacyjnie – tylko tydzień, pierwszego dnia przeczytałam ze rozumieniem 100 stron, potem mnie łeb bolał strasznie, ale nie mogłam odpuścić.

Książka jest naukowa, ale specyficznie. Przypisów mało, rozpraszenia brak. Nie najważniejsza jest literatura (ja ufam gościowi, który ot tak pisze o swojej korespondencji z Aleksandrem Łurią) i który już w pierwszych słowach mówi o pacjentach neurologicznych z takim zrozumieniem, którego chciałabym dla nas wszystkich, w tym oczywiście dla mnie.

I to on wytłumaczył mi specyfikę prawej półkuli mózgu. Wcześniej nikt mi nie powiedział nic o tym (choć pytałam) i nie zlekceważył moich ‚dziur’ jako mniej fajnych, mniej interesujących, mniej groźnych. Dalej jestem cudzikiem medycyny, ale mam do siebie wiele zrozumienia – dzięki książce wydanej w 1985 roku (w Polsce później oczywiście).

To są jednak osobiste radości i tanie kupowanie serca udarowca, który czuje się niezrozumiany przez cały świat, bo nie umie opowiedzieć, co mu się kłębi w pustawym łbie.

oliver sacksInne części książki są o niebo (i chyba obiektywnie) lepsze. Publikacja składa się z opisów ‚przypadków’ poznanych w toku kariery neurologa. Każdy jest tak interesujący, że szczęka opada ze zdumienia. Ten tytułowy Mężczyzna, utalentowany śpiewak, rzeczywiście pomylił głowę żony z kapeluszem! A pani z zaniedbywaniem połowicznym gdy chciała dojeść obiad, odpowiednio kręciła się wokół własnej osi, tyle razy, ile trzeba było. Nie mogę wyjść ze zdumienia i przypadkom, i samemu lekarzowi, dla którego pacjent nigdy nie był kłębkiem neuronów, i który starał się dojść do sedna i wpłynąć na jakość życia swoich pacjentów, do tego stopnia że zastanawia się, czy jego autystyczny pacjent nie mógłby być ilustratorem bajek. Albo ręcznie produkować inicjałów w książkach. Do tego stopnia, że zgadzał się, żeby jego pacjent z zespołem Tourette’a (jedno z największych zaskoczeń całej publikacji. Wiedzieliście, że turetycy mają dużo większe problemy, niż niekontrolowane przeklinanie?) brał lekarstwa w tygodniu, a w weekendy dał sobie spokój, żeby nie stracić kreatywności, interesującego talentu perkusyjnego i życia. To wszystko zostało osadzone w rzeczywistości medyczno-filozoficzno-humanistycznej, do tego, że w książce można znaleźć nazwiska, które pamiętam ze swoich studiów kulturoznawczych.

Z punktu widzenia udarowca jest oczywiście też interesująco, udar gdzieś się pojawia, powodując takie konsekwencje, których możliwości istnienia nigdy bym nie podejrzewała. Jednak to tylko pogłębia moje przekonanie, że w ogóle nie zdziwiłoby mnie, gdybym nagle zaczęła mówić po chińsku.

Jednak największym potwierdzeniem wielkości tego człowieka jest fragment, w którym pisze o objawieniach. Przyznaje, że mają źródła neurologiczne, nie negując jednocześnie wpływu istoty wyższej, Boga. Nie mam pojęcia, czy był wierzący, czy nie, ale na pewno miał w sobie tyle zrozumienia, którego nigdy wcześniej (ok, nie pamiętam większości książek, które przeczytałam) u nikogo nie widziałam. I jest mocarzem, który jest w stanie pytać o człowieczeństwo tam, gdzie inni go nie widzą.

Gdy dorosnę, chcę być takim neurologiem. Sacks jest niesamowity. Ale nasze mózgi są jeszcze bardziej.

 

3 myśli nt. „Obym was nie myliła z kapeluszami!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.