o depresji poudarowej

 

 

 

 

brainOstatnio któryś z polubionych przeze mnie fanpejdży zaatakował mnie infografiką wg której na depresję poudarową cierpi 1/3 z tych co przeżyli udar.

Znacie jakieś statystyki dotyczące depresji u ‚nieudarowców’? Ostatnio czytałam, że podobno 1 osoba na 6 w ciągu życia jej w jakimś momencie doświadczy, a przeważnie 1 osoba na 20 na nią cierpi*. To dużo, a po udarze jeszcze więcej.

Ja sama miałam raz konsultację psychiatryczną, ale o psychoterapii na oddziale udarowym nie ma mowy. Moja konsultacja nie wynikała z tego, że rutynowo przepytywano wszystkich neurologicznych, niestety, lecz z tego, że już wcześniej byłam pod opieką lekarza psychiatry i moja dr prowadząca chciała się upewnić, czy na pewno ma mi dawać niektóre lekarstwa.

Dodajmy do tego, że osoba z nieleczoną depresją jest przeważnie bardziej zobojętniała, apatyczna, drażliwa, nic się jej nie chce, nie ma wiary w powodzenie swoich akcji, widzi świat w czarnych barwach i negatywnie patrzy w przyszłość. Dodajmy do tego fakt, że wielka część Polaków, wierzy, że psychiatrzy to szarlatani-naciągacze, a depresja to wymysł bogatych ludzi sukcesu, nie prawdziwa choroba… i jak to dodamy, zapytajmy jak rehabilitować udarowców, którzy przechodzą poudarową depresję i jak się takimi osobami opiekować.

Nawet Zachodnie strony przyznają, że poudarowa depresja jest niedodiagnozowana i stanowi poważną przeszkodę w leczeniu. Jeśli jest tak w świecie, który nie zamiata tego problemu pod dywan i na wielu stronach dla tych, co przeszli udar i ich opiekunów znajdują się strony informacyjne takie jak ta, jak źle musi być u nas?

Jedna z moich rehabilitantek powiedziała, że chciałaby, żeby u niej na oddziale rehabilitacyjnym pracował etatowo psychoterapeuta i psychiatra, bo ci co się rehabilitują, często sobie sami nie radzą ze swoimi emocjami. Ja się z tym zgadzam w 100% – bo naprawdę ciężko jest samodzielnie przepracować chorobę czy kalectwo. A depresja hamuje zdrowienie i generalnie jest samym złem.

Nam cały czas brakuje przykładów osób, które wyszły z udaru i powróciły do normy mniej więcej. Gdybyśmy mieli przed oczami takiego Bogusława Kaczyńskiego, który po udarze wrócił do pracy w radio, wiedzielibyśmy do czego dążymy. Tymczasem słuchamy tylko o kalectwie i ograniczeniach życia, podczas gdy anglojęzyczne strony ociekają pozytywną energią ocaleńców udarowych, którzy dzielą się przykładem i swoim dobrym duchem.

Ja dalej miewam dni, w których wszystko wydaje mi się bez sensu, wydaje mi się, że ćwiczenie nic już nie poprawi, kiedy rzucam w eter najgłupsze pytanie świata: ‚dlaczego ja’, dalej miewam dni, kiedy kulę się w łóżku i chcę zniknąć, pomstuję na los i złorzeczę mu bardzo. Na szczęście te gorsze godziny nie utrzymują się bardzo długo i zamiast patrzeć w ścianę, biorę się do pracy z energią, po której byście nie poznali mojego wcześniejszego załamania. Nie pogodziłam się ze swoim udarem do końca, ale też nie jestem jęczybułą i wiem, że jeśli nie będę pracować, będę potrzebowała opiekunów, a jestem samodzielna.

Na szczęście udar nie pogłębił moich wcześniejszych problemów, ale ich też nie wyleczył. Taka stała jest całkiem niezła. Mam nadzieję że będzie tylko lepiej.

 

*ponieważ w różnych źródłach są różne dane, polecam wygooglowanie źródeł samodzielnie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.