O chorobach

Ostatnio mam wrażenie, że udar najpierw niedotlenił, a potem zalał krwią jakiś ośrodek walki organizmu z chorobami.

Codziennie rano, jak się budzę,mam nadzieję, że nie odkryję kolejnej infekcji. Kolejnego źródła krwawienia.  Wysypki w kolejnym miejscu. Nie będzie mnie boleć w nowym miejscu.  

I dziś rano,  prosząc tatę o telefon do jednego z moich lekarzy, żeby poprosił go o przyspieszoną wizytę, aż się rozpłakałam.

Przed udarem byłam okazem zdrowia (nie licząc nieźle leczonej depresji, TIA o którym nie wiedziałam,że jest TIA i jednego przeziębienia kilka lat temu). Nic się nie działo złego,  latami nie chodziłam do lekarzy,  bo mój organizm nie dawał mi żadnych niepokojących objawów.

Teraz mogę robić konkursy z nagrodami: wskaż mi cześć ciała, z którą nie mam problemów, dostaniesz lizaka! Mam wrażenie, że mój organizm przestał się bronić i mogłabym trafić do szpitala na katar. Jeśli w ciągu 2 dni odwiedzasz 2 lekarzy (koniecznie!) o różnych specjalnościach, tracisz energię i wiarę.  Hej, przeciwciała, gdzie jesteście? Hej,  odporności, gdzie się ukrywasz?  Pod kołdrą, pod którą się chowam w chwilach zwątpienia na pewno cię nie ma,  to wiem na pewno.

Nie radzę mnie przytulać w geście pocieszenia, jeszcze coś zalapiecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.