Narzędzie tortur

Codziennie w Konstancinie przed pójściem na terapię zajęciową modlilam się, żeby nie mieć tego ćwiczenia:

Urządzenie zakrętki

To urządzenie zostało własnoręcznie zrobione przez tamtejszych zdolnych terapeutów. Pewnie się domyślacie, że zadanie polegało na przekręcaniu zakrętek z góry na dół i z dołu na górę, oczywiście chorą ręką – lewą.

Dla mnie to było narzędzie tortur i myślę, że do tej pory by było. Ręka bolała, dretwiała, męczyła się bardzo. Na szczęście trzeba odpoczywać!  z łapą położoną na płasko na stole.

Na szczęście mało kto jest poddawany torturom, wystarczą zwykłe nakrętki.  Samo złapanie zakrętki jest sukcesem, założenie kolejnym, dokręcanie kolejnym, odkręcenie ostatnim.  Na początku można się bawić kilka razy w tę i we wtę, potem wystarczy pamiętać przy odkręcaniu, żeby używać chorej ręki.

Szczerze mówiąc, teraz pamiętanie o odkręcaniu lewą ręką jest trudniejsze niż samo odkręcenie.

2 myśli nt. „Narzędzie tortur

  1. Świetne to narzędzie tortur. Muszę zastosować u mojego pacjenta :) Życzę dużo wytrwałości, blog jest super i coraz częściej do niego zaglądam. Pozdrawiam

  2. ja aż takich tortur nie miałam, chyba. Z tego co pamiętam, na terapii zajęciowej z moim ulubionym wujkiem (tak, wiem, to żenujące, ale tak wszyscy zwracali się do fizjo, lekarzy czy pielęgniarzy) miałam co prawda kilka innych tortur (m. in. jeśli chciałam rzucać w niego kulkami z basenu chińskiego, to kazał mi to robić niesprawną ręką!, brutal!).
    Ale i tak, był on najlepsym fizjoterapeutą, jakiego kiedykolwiek miałam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.