Moje lepieje:) cz. I

Doczekaliście się;p Co jakiś czas lepię sobie jakiegoś lepieja udarowego.

NIestety, nie zawsze je zapisuję w telefonie, ale proszę:) to, co udało mi się znaleźć.

:)

Lepiej ryż szpitalny wżerać, niż go sobie z brzucha ścierać.

Lepiej tiwi zdzierżyć dzielnie, niż na sali milczeć szczelnie.

Lepiej kołdrę skopać w nocy, niż w kroplówkę strzelać z procy.

Lepiej strzyc lekarza wąsy, niż znać jego oczopląsy.

Lepiej iść na randkę w kinie, niż czekać, aż udar minie.

Lepiej przejść dziś trombolizę, niż żreć wciąż papieru ryzę.

Lepiej być na lekkim bziku, niźli nos trzymać w nocniku.

Lepieć mieć Brzydal na imię, niźi dostać udar w kinie.

Lepiej wygrzać stopy wrzątkiem, niż z udaru być początkiem.

Lepiej być pod tromblizą, niż czuć jak cię pluskwy gryzą.

Lepiej tulić się do Świni, niż udary mieć w Rimini.

Lepiej bawić się fasolą, niż czuć że cię nogi bolą.

Lepiej żyć z udarem mózgu, niźli słuchać samych bluzgów.

Lepiej żyć z mózgu udarem, niż być kanibala darem.

Lepiej pożyć trochę w grzechu, niż pozbawić się uśmiechu. ;)

Lepiej zwać szpitalik „chata”, niż czekać na niego lata.

:)

true story, bro!:)

co myślicie?;)

Jedna myśl nt. „Moje lepieje:) cz. I

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.