moja padaczka a moje strzelanie

Wczoraj pisałam na lewaczkowym fejsbuku, że miałam zły dzień.

brzmi jak  wyznanie chorego psychicznie? Może trochę… ( ;

Już tłumaczę;) Kłótnie oczywiście są prywatą i brudzikiem, którego prać publicznie nie będę. Napisałam o nich, bo bez tego informacja o strzelaniu nie jest śmieszna(; 

No. Bo byłam wczoraj u swojej neurolog. Porozmawiałyśmy o moich ostatnich atakach padaczki i poprosiłam ją o wypełnienie mi papierka do klubu strzeleckiego, żebym mogła brać udział w zawodach międzynarodowych (nie, to jeszcze nie jest czas… trenuję od niedawna). Oprócz opinii i badania u lekarza sportowego, potrzebuję też zaświadczenia od własnego lekarza. To przecież sport strzelanie w klubie dla niepełnosprawnych, ktoś musi potwierdzić, że faktycznie jestem niepełnosprawna. ZWŁASZCZA przy „niewidzialnej niepełnosprawności” (ratunku! jak będziecie mieli być niepełnosprawnym, to lepiej róbcie tak, żeby to było widać. W wielu sytuacjach to pewnie jest przykre, ale ta niepełnosprawność, której nie widać, też nie jest super). Przy tym ‚zwłaszcza’ się śmieję, ale oczywiście jest to trochę śmiech jak zwykle na tym blogu. Jest w nim łyżeczka dziegciu.

bruisesNie chodziło o żadne zezwolenie, bo to raczej musiałby mi dać lekarz sportowy, ale o jakąś historię choroby, dokumenty blablabla, żeby nie było, że zdrowy przypałęta się doniepełnosprawnych.

No i neurolożka odmówiła podpisu. Z prostej przyczyny: epilepsja jest dość nieprzewidywalną chorobą i ostatnio się zdarza, więc nie chciała brać za to odpowiedzialności chyba. Ponieważ jest to neurolog znajoma, bardzo troskliwa, jej ostateczny, emocjonalny argument, czyli „swojemu dziecku bym tego nie podpisała”, choć logicznie bezwartościowy, do mnie przemówił.

Z resztą sama chciałam z nią o tym pomówić, bo wcale nie wiedziałam na 100%, czy strzelanie mi nie szkodzi. Dalej nie wiem, neurolożka też nie wie na pewno, ale szczerze mówiąc na dzień obecny mi to wystarcza. Jak znam siebie, to za jakiś czas będę starała się wracać do tego, ale to jak mi się nowe leki ustabilizują (bo będę miała nowe) i nie będę miała ataków przez jakiś czas.

O siebie w ogóle się nie boję, ale nie chciałabym przez przypadek zacisnąć palca na spuście i postrzelić kogoś. Śrut też może być niebezpieczny. Spytajcie kotów, które dostały z wiatrówki od jakiegoś kretyna.

strzelanieJeszcze dwie rzeczy: stres wzmaga ryzyko ataków, więc zawody sportowe mogłyby być podwójnie wstrząsające.

I… Nie mogę udawać, że nie zauważyłam, że ostatnie ataki wznowiły się po wstąpieniu do klubu. pierwszy 2 tygodnie po chwyceniu pistoletu. Nie mam pojęcia, czy to możliwe, że takie fajne hobby mogło mi zreorganizować prund w głowie, ale wiem, że wyniki eeg są gorsze. I w neurologii niczego nie wykluczam. NIczego.

Wiecie, nawet nie poruszyłyśmy tematu ‚strzelanie z broni a udar mózgu’, bo w świetle ostatnich siniaków to miało mniejsze znaczenie. Dla całej trójki (bo mama, mój Mózg zewnętrzny, oczywiście była ze mną).

Ja wszystko rozumiem. Nawet się cieszę, że ktoś pomógł mi podjąć tę decyzję, bo sama nie wiedziałam, co robić.

Ale i tak strasznie mi smutno. Bardzo.

Znalazłam sobie hobby, które wymaga ode mnie wychodzenia z domu, które już zaczynałam kochać, i teraz muszę się wycofać.

Tzn. planuję pogadać z lekarzem sportowym, ale to i tak nie zmieni  raczej decyzji mojej neurolog. Z drugiej strony, kto to wszystko wie. Moje życie jest tak nieprzewidywalne, że nie chcę nwet próbować przewidywania.

Na koniec powiem, że

  • spróbuję wrocić na któreś z igrzysk olimpijskich,
  • zaczynam szukać noego hobby,
  • nie, raczej nie zacznę grać w szachy,
  • wracam na jogę,
  • jest mi smutno,
  • wracam do spania. Przynajmniej spróbuję.

I wiecie co, nie bardzo mnie to dziwi. W końcu jestm niepełnosprawna. Jakkolwiek bym do tego nie podchodziła, to z jakimiś ograniczeniami to będzie się łączyć. Ja nie mam większych (widocznych na 1 rzut oka) ograniczeń fizycznych, mam takie.

na razie. to na razie;))

 

3 myśli nt. „moja padaczka a moje strzelanie

  1. Kasiu, a jak nie strzelanie to co? Może coś koło tego – będziemy wiosną strzelać z procy:)) ale nie w ptaki na wierzbie!!! Obmyślimy sobie jakiś konkretny cel. Może też być symboliczny, co bym nam rozładowywał emocje też:))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.