leki przeciwpłytkowe po udarze mózgu – skrzepy i moja walka

left handChyba każda osoba po udarze wychodzi ze szpitala z zaleceniem brania Aspirynki (albo Polocardu). Niestety, musimy brać jakieś leki przeciwpłytkowe w ramach zapobiegania kolejnym epizodom udarowym.

Muszę przyznać, że przed udarem byłam wyznawczynią ibuprofenu na ból głowy, chyba miał lepszy marketing… Po niedokrwiennym udarze mózgu dostałam lekkie przeciwskazanie ibuprofenu i wskazanie do zażycia swojej własnej aspirynki w dawce 100 mg dziennie, a po drugim udarze w dawce 150 mg dziennie.

Problem w tym, że na rozumek biednego pacjenta jakoś nie wpływa kojąco. Po prostu:) Opiszę Wam zatem moją przeciwpłytkową drogę. Leki przeciwzakrzepowe są różne i czasem może warto o nich coś wiedzieć…

Zapobiegawczo – aspiryna. Pisałam o niej już [tutaj], o tym, jak mi skubana podrażniła jelita, czy żołądek… Ma udowodnione działanie przeciwpłytkowe, wielu ludzi (w tym mój ukochany pan doktor), bierze ją nawet bez udaru, tylko żeby zapobiegać różnym chorobom. W dawce mniejszej niż moja, oczywiście;)

  1. aspiryna w dawce 100 mg. Ok, było spoko, zero strachu, bo po co:) I – z tego co wiem – aspiryna rzeczywiście działa świetnie przeciwpłytkowo, mimo że ma kilka tysięcy lat historii. Taka ciekawostka. Włącza się ją (zwykle?) po TIA, żeby zapobiegać kolejnym udarom. No, po moim ataku niedokrwiennym aspirynki nie dostałam – pewnie dlatego, że był nierozpoznany;) Na pocieszenie… Nie sądzę, żebym ją brała jakoś mocno skrupulatnie, koniec końców bym zaprzestała i tyle.
  2. Clexane – zastrzykli przeciwzakrzepowe w brzuszek. Od nich miałam tak bardzo posiniaczony brzuch. Swoją drogą, robiły mi się mniejsze sińce, kiedy sama sobie robiłam zastrzyki. Bylo ciężko, bo trzeba było ścisnąć tłuszcz jedną ręką, a wtedy moja lewaczka naprawdę serio była, hm, dużo mniej sprawna. Brzuch bywał posiniaczony i bardziej, ale mam takie zdjecie, jakie mam.bruise, siniak, brzuch, leki przeciwpłytkowe
  3. Nazwy trzeciego lekarstwa nie pamiętam,  ale to nie szkodzi, może ktoś mi  je podpowie:) To podobno bardzo zaawansowany lek, który kosztował miliony monet. W sensie, jakieś 150 czy 200 zł za opakowanie. Podobno jest naprawdę dobry i w szpitalu dano mi wybór między nim a czymś dużo starszym, przy czym trzeba często sprawdzać wyniki krwi. Mam wrażenie, że było to po prostu clexane, ale nie wiem. Swoją drogą, jak już okres ‚po zamkięciu PFO’ się skończył, skończyły się też silniejsze leki przeciwzakrzepowe. Już nie bylo wskazań do ich zapisywania. Trudno. Miałam szansę na wzięcie udziału w jakichś testach tego leku, to była moja jedyna szansa na jego zapisywanie. Niestety skończyły się miejsca dla młodych osób po udarze. A może nie ‚niestety’? Gdybym była w grupie placebo (o czym bym nie wiedziała, tak czy inaczej…), zostałabym bez jakiejkolwiek ochrony.
  4. Ostatnim lekiem, z którym się zetknęłam, był Plavix (clopidogrel).  Nie pamietam, w jakich okolicznosciach zapisano mi plavix po raz pierwszy (pewnie mogłabym sprawdzić w wypisach ze szpitali, ale nie chce mi się odchodzić od kompa, bo znow nie skoncze notki), teraz go biore ze wzgledu na rozwarstwienie tętnicy szyjnej. Czyli już pewnie długo (jeśli nie nawet nigdy) nie będę brać aspirynki. Nie zadziałała przecież na rozwarstwienie przy pierwszych udarach. Jest mocniejszy, a odkąd zaczęłam go brać, nic się nie zmienilo w kwestii żołądka (dalej mam czasem nudności ‚bez powodu’, zatem dalej jest podrażniony, ale… nie bardziej. To się liczy:)

Oczywiście nie reklamuję żadnego z lekarstw, żadne z nich nie jest lepsze czy gorsze od innych. Brałam różne, bo moje leczenie przechodziło (i przechodzi) różne etapy. Po prostu dostosowywano mi lekarstwa, które najbardziej były mi przydatne w danym momencie. Według wskazań;pp

 

 

 

Jedna myśl nt. „leki przeciwpłytkowe po udarze mózgu – skrzepy i moja walka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.