Komisja ZUS po raz 3. Tak samo, a tak inaczej!

Wczoraj, już po raz 3 w życiu, tzw. komisja ZUS (czyli lekarz orzecznik;) wezwała mnie do siebie. Stanięcie (siedzenie) przed jego obliczem nie jest łatwe.

nie wiem jak zrobić attribution, więc napiszę, że zdjęcie jednej z siedzib ZUS wzięte z polskiej wikipedii. dzięki!

Przypomnę. Pierwszy raz był zaskakujący, najgorszy ze wszystkich. Drugi też był zaskakujący, odesłano mnie na dodatkowe badania, i na złość ZUS-owi dostałam drugiego udaru.

Wczorajsza komisj przebiegła zaskakująco. Dla pewności miałam wypisaną listę chorób, listę dolegliwości i lekarstw. Musiałam ją spisać, bo jednym tchem nie umiem ich

Wywiad. Badania niemal nie było, wywiad taki, że ja bym zadawała sobie zupełnie inne pytania. Bo nie było pytań np. o to, co mogę, albo czego nie mogę nawet. Wiem, że wtedy łatwo się może kłamie (nie mnie;)

Ostatecznie dowiedziałam się, że ZUS wysłał prośby do moich lekarzy  o dokumentację, żeby dowiedzieć się więcej o chorobach. Niczego nie dostał. Prawie się popłakałam. Myślałam, że jeśli przez to nie dostanę renty, to chyba będę płakać przez tydzień. 

I będę winić cały świat.

W każdym razie czekałyśmy na werdykt długo, a mdłości, które miałam od  rana, nie przeszły do wieczora.

Ach ten stres!

No ale ostatecznie rentę dostałam, niebezpieczeństwo śmierci głodowej odsunięte.

Nie mam większych refleksji w związku z kolejną wizytą w ZUS. Myślę tylko o tym, że nawet za kolejnym razem stres nie jest mniejszy. Ta organizacja jest przerażająca dla mnie. Chory czuje się tam malutkim petentem (a nie powinien…), nie kimś, kto latami płacił składki, żeby potem dostać pomoc, lecz kimś, kto przychodzi coś wyłudzić albo wyżebrać.

Cieszę się, że to już za mną wszystko. Bardzo:) Hasta el ano proximo! (czyli do następnego roku;)

PS

Mówią, że stres odbija się na zdrowiu. Na moim szczególnie. Każdy większy stres powoduje mdłości i bóle głowy, które nie przechodzą ot tak niestety. Po takim ZUS-owym wydarzeniu jeszcze nie doszłam do siebie. Obserwuję głowę. Czy ten ból rozwinie się w migrenę? Czy pozostanie ćmiący? Nie umiem ocenić. chyba się dziś nie ruszę z domu:)

PS 2

poniżej wrzucam linki do kilku wcześniejszych ZUSowych tekstów:)

boję się zus

komisja pierwsza

moje dobre rady zusowe – w ZUS jak w sądzie – im lepiej się przygotujesz, tym lepiej. nie wiem, czy lepiej ci pójdzie, ale co tam;)

Pani rencistka po raz drugi:)

nie mogę znaleźć tekstu w którym płaczę, że komisja zus odesłała mnie na dodatkowe baadanie… no trudno;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.