kocham mój Nootropil (leki prokognitywne po udarze)

zagadki logiczneKiedy usłyszałam od lekarza termin ‚lek prokognitywny’ myślałam że zwariuję ze szczęścia – istnieją prochy, które mogą poprawić moją koncentrację i ogólnie myślenie, ja je chcę! Potem pogadałam z różnymi ludźmi, lekarzami i lekarzami in spe, jednym badaczem leków i większość mi odradzała to lekarstwo – tylko neurolog powiedziała że to świetny pomysł i zapisała mi Nootropil, moją nową miłość.

Mówili o nim ‚placebo dla starych bab’, ‚ duże kłopoty z łączeniem z innymi lekami’, ‚dla studentów w czasie sesji’, ‚w Czechach bez recepty’…

Ale ja mam wrażenie, że świetnie na mnie działa, nie widzę żadnych skutków niepożądanych, może oprócz tego, że muszę pamiętać o kolejnej tabletce rano. Jest o tyle lepiej, że czuję się dużo lepiej za kierownicą (choć oczywiście nie szaleję dalej) i nie mam wrażenia,  że zaraz rozjadę dziecko. Rozwiązuję zagadki po dwumiesięcznej przerwie ot tak sobie (wciąż nie są łatwe, ale niektóre rozwiązywalne!), lepiej się koncentruję, czasem udaje mi się wyrazić kwestie, o których wcześniej ciężko mi się nawet myślało. Jest lepiej.

Jeśli to placebo, to kocham moje placebo. 

Kolega badający lekarstwa kazał mi zapytać moją neurolog o inną substancję, której świetne efekty  działania widział na własne oczy, ale ona odpowiedziała, że tego nie stosuje się przy udarach i nie widzi tego u mnie. Dostałam więc Nootropil. I sobie go przyjmuję i jestem zadowolona. Mam oczywiście kilka obaw, ale poziom ich racjonalności jest na poziomie chorego na depresję, który nie chce przyjmować antydepresantów, bo są takie i owakie i od psychiatry. Czyli żaden:)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.