Kierowca po udarze (II)

samochódwczoraj kolejny sukces! Myślałam, że może dojadę nad morze, ale się nie udało.

Mieliśmy z tatą zaplanowany wypad nad morze (120? 100 km? coś takiego), rano czułam się pewnie i dobrze, więc jazdę zaczęłam JA i to nienamawiana przez nikogo. I ujechałam kawał drogi, przeszło godzinę jechałam, ale potem, dość nagle poczułam paskudne zmęczenie. Takie, że zjechałam zaczęłam się bać kierowania, wiedziałam, że nagle koncentracja mi siadła i muszę się zamienić. Więc zjechałam na bok i się zamieniłam.

Żal mi było, bo gdybym mogła się pochwalić jak daleko ujechałam, to byłabym z siebie dumniejsza;p ale wiecie, bezpieczeństwo na drodze to ważna rzecz:) ważniejsza niż duma, na pewno.

To nagłe opuszczenie przez siły nie jest dla mnie niczym nowym, znam to dobrze ze swojej codzienności. Dobrze wiedzieć, że koncentrowanie się na drodze może być też czymś wysysającym siły witalne:) Dłuższe wycieczki nie są dla mnie więc:)

Na miasto wciąż bym się sama nie wypuściła autem. Jeżdżę bardzo uważnie, dość powoli, raczej nie grozi mi zabranie prawka za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym. Ale widzę swoje reakcje. Wiem, że jestem jak świeżak po odebraniu dokumentu. Tylko że mam wolniejsze reakcje, więc teraz skupiam się milion razy bardziej, niż wtedy, kiedy zaczynałam jeździć. Nie spowodowałam do tej pory żadnej niebezpiecznej sytuacji, ale widzę to w pierdołach. np. w tym, jak powolutku włączam wycieraczki, albo jak długo kierunkowskaz mi miga po tym jak skręciłam. Uwierzcie, za długo. Wiem jednak, że to się jeszcze poprawi. Mam nadzieję że na tyle, że będę mogła jeździć po mieście bez obaw:) To nie będzie jutro czy za miesiąc, ale może za rok czy dwa . A może wcześniej? Zobaczymy.

W każdym   razie nad morzem było pięknie…

polskie morze zimą

…a powrót był tak męczący, że mdłości trzymają mnie trochę do teraz. zastanawiałam się, czy to nie przeziębienie, ale chyba po prostu zmęczenie:)

ps

początki mojej poudarowej samochodowej drogi, możesz sobie przypomnieć tutaj. jest różnica!:)

Jedna myśl nt. „Kierowca po udarze (II)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.