Kiedy dba się tylko o połowę rzeczywistości… Zespół zaniedbywania połowicznego

moon-1178205-640x480Kolejna rzecz, która szczęśliwie mnie ominęła to zespół zaniedbywania jednostronnego (one side neglect). Naazwa pięknie opisuje o co chodzi – osoba z tym syndromem nie zauważa bodźców z jednej strony świata (częściej lewej). Nie chodzi o to, że straciła wzrok na jedno oko, nie słyszy na jedno oko, receptory czuciowe zostały wyłączone. Po prostu chory nie reaguje na bodźce z jednej strony przestrzeni. Nie robi tego złośliwie i świadomie, nie chodzi o to, że jest nieuważny – on po prostu nie ma świadomości istnienia jednej strony świata – do tego stopnia, że pół posiłku zostaje na talerzu, obijają się o meble stojące po zaniedbanej stronie, albo czytają tekst z jednej strony kartki.

Opowiem wam o pani Joasi, która uparcie nie chciała zbierać pomarańczowych, drewnianych grzybków z lewej strony tablicy, na której były ustawione. Obok niej stała terapeutka i mówiła spokojnym głosem „Pani Asiu, pomarańczowe grzybki są nie po tej stronie. Kiedy pani Asia długo nie robiła ćwiczenia prawidłowo, delikatnie brała jej dłoń i przekładała ją na grzybki. Wówczas po wielu próbach się udawało przełożyć grzybek do koszyka.

Początkowo myślałam, że (niemówiąca zbyt dobrze) pani Asia, nie rozróżnia po prostu stron, że jej się myli – kto wie co się czai w poudarowym mózgu. Ale zobaczyłam jak ignoruje swojego syna, który do niej podchodził i zrozumiałam, o co chodziło. Doczytałam, zapytałam, doszłam.

Wyobraźcie sobie jakie to zaburzenie poznawcze jest uciążliwe! Można nad nim pracować z psychologiem, ale i w domu – tu chyba przede wszystkim. Czasem (niestety często) uważa się, że skoro zaburzenie wystąpiło, trzeba choremu ułatwiać życie. Podejść z tej strony, z której on widzi, położyć szklankę przy „widzianej” ręce. A to robi choremu krzywdę, utrwala jego chorobę, zamiast z nią walczyć – bo chory zazwyczaj może zwrócić uwagę na stronę, która „nie istnieje” przy odpowiednio silnych bodźcach.

Niestety walczenie z tym zespołem wymaga cierpliwości i spokoju – głównie ze strony najbliższych. Krzyk i ignorowanie nic nie da, dlatego zebrałam z internetów najlepsze rady, które  tu przedstawię

  • zwracanie uwagi chorego na zaniedbaną stronę – np. podczas rozmowy stawać po lewej stronie, a nawet kierować głowę chorego w tę stronę. Podobno działa.
  • Posługiwanie się jaskrawymi kolorami znaczącymi ignorowaną stronę. Można nakleić karteczki na lustrze, na talerzu, na krawędzi monitora. Istnieje szansa, że będą przyciągać uwagę chorego, zwiększając jego świadomość.
  • stolik nocny czy szafka powinny być po zaniedbywanej stronie. Tam leżą rzeczy niezbędne – telefon, pilot do telewizora, czy woda. To zachęca chorych do szukania i sięgania po stronie zaniedbywanej. Istnieje jednak wyjątek od tej reguły – przycisk czy pilot do wzywania pielęgniarki bezwzględnie powinien leżeć po mocnej, zdrowej stronie.
  • angażowanie strony nieświadomości w codzienne czynności zawsze pomaga. Jeśli słowne (delikatne) zwrócenie uwagi nie pomaga, można ująć rękę chorego i nią sięgnąć po widelec czy szczoteczkę do zębów. Pomaga również robienie czynności razem z udarowcem – można ująć jego dłoń i jeść z nim, albo umyć z nim zęby.
  • Potem może gry? Na stole puzzle duże, albo zabawa w „którą część ciała dotykam”?

W jednym z artykułów przeczytałam zdanie: korzystaj z każdej, małej i dużej, okazji, żeby poprawić świadomość.

UWAGA 

Dobrze wiem, co to frustracja po udarze. Jest szczególnie duża, kiedy ktoś zwraca uwagę na nasze deficyty. A jeszcze większa, jeśli ktoś zdrowy się irytuje, albo niecierpliwi, kiedy uważa, że coś trzeba robić inaczej/lepiej/szybciej. Na przykład – obecnie jedyną rzeczą, którą robię szybko, jest jedzenie lodów z polewą z McDonald’s. Jeśli ktoś (oprócz mojej terapeutki) każe mi się pospieszyć, zrobić szybciej, skończyć, najpierw trafia mnie szlag, a potem wstyd połączony z frustracją. I mam ochotę zniknąć z powierzchni świata, walnąwszy wcześniej pięścią w ścianę. Staram się, nie da rady.

Dlatego z chorym trzeba ostrożnie, delikatnie, trzeba znać granice. „znowu nie widzisz widelca?!” nie pomoże.

Tę przypadłość da się zmniejszyć, albo nawet pokonać. Każdy progres w tym przypadku zwiększa samodzielność udarowca i zmniejsza prawdopodobieństwo wypadków/urazów, także jest o co walczyć:)

PS
korzystałam np. z:

http://www.strokesmart.org/one-sided-neglect

http://www.udarwrodzinie.pl/2011/10/zespo-zaniedbywania-jednostronnego.html

http://czasopisma.viamedica.pl/pp/article/view/23345

Jedna myśl nt. „Kiedy dba się tylko o połowę rzeczywistości… Zespół zaniedbywania połowicznego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.