jak to jest mieć dwie mamy?

zakryłam Radziorkowi buzię, bo byłby na mnie wściekły gdybym ją wrzuciła... z resztą za notkę też pewnie będzie:) sorry Mały, kupię nam dziś obiad

zakryłam Radziorkowi buzię, bo byłby na mnie wściekły gdybym ją wrzuciła… z resztą za notkę też pewnie będzie:) sorry Mały, kupię nam dziś obiad

chciałam Wam powiedzieć o najwspanialszym, najbardziej kochanym i odpowiedzialnym chłopcu na świecie. Jeśli śledzicie bloga, widzieliście peany na temat mamulki i taty, teraz przyszła kolej na następnego faceta – mojego brata, psychologa, kumpla, gabinet kosmetyczny, dostawcę żarcia, pocieszyciela, wsparcie.

Ja zawiodłam – zjechał z zagranicy na święta, a tu małe wykopyrtnięcie i wigilię spędził na udarówce. Był na tyle kochany, żeby powiedzieć, że święta były super, bo z rodziną. Ale największym wyrzutem sumienia jest dla mnie to, że kiedy on był w szpitalu, ja nie rzuciłam wszystkiego, żeby być koło niego. Teraz widzę, że wymówki były słabe, bo sesja-sresja.

Chłopca, który po moim udarze, natychmiast załatwił sobie przeniesienie do polskiego oddziału swojej firmy i dzień w dzień zajmował się mną po robocie.

Dobra, koniec tego słodzenia – Radzio jest nadopiekuńczy i wpędza mnie w poczucie winy, ale muszę z tym żyć, bo to on mi mył stopy w szpitalu. Przynosił mi sushi, prał majty, przytulał, kiedy trzeba było. Kiedy mi robił manicure, bo sama nie umiałam, panie w szpitalu pytały, skąd taki mobilny gabinet kosmetyczny i ile bierze (nie wziął niczego). Był dla mnie głosem rozsądku, kiedy mi go brakowało.

Mój (młodszy!) brat jest jednak trochę bardziej mamowy od mamy. Dzwoni co jakiś czas, żeby sprawdzić, co tam u mnie. Nie pozwala samodzielnie jeździć rowerem (bo ruch lewostronny, sami wiecie). Liczy każdy łyk alkoholu (a było ich kilka) i komentuje tak, żebym nigdy więcej nie chciała po alkohol  sięgnąć (co zazwyczaj ma skutek odwrotny od zamierzonego). Ale nie to jest najbardziej mamine – nie pozwala mi pić coli, muszę się kryć jak nastolatka z fajkami. I Radek chce, żebym wstawała wcześniej, żeby mi dzień nie uciekał. Nie żeby mama mówiła, że mam wcześnie wstawać – ona mówi raczej  ‚oooo, śpij kochanie śpij’.

I tak się wczasujemy tu u niego, ja sprzątam, on pracuje, ja się bawię z nim, on się za bardzo martwi. Niesamowite jest to, że ten chłopiec jest ode mnie młodszy, mądrzejszy, bardziej odpowiedzialny, bardziej samodzielny.

Prawda jest taka, że  bez niego byłoby bardzo ciężko na tym świecie. Nasz tato mawia, że wystarczy na nas spojrzeć, żeby się przekonać, że nie ma większej miłości na świecie niż u rodzeństwa.

PS.

POZDRAWIAM MARIUSZA. właśnie znalazłam w telefonie sms, że miałam o nim dobrze napisać na blogu. Mariusz jest kolegą Radka i miłym gościem, więc źle o nim nie mogę napisać ( ;

3 myśli nt. „jak to jest mieć dwie mamy?

  1. Kasiu, Twój tato ma rację co do miłości między rodzeństwem, a ja Twoją i Radka potwierdzam, byłam jej świadkiem od baaaardzo dawna i wieeeeele razy.
    Pozdrawiam Cię serdecznie :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.