fasolki! nieskomplikowane, ale niełatwe ćwiczenia manualne

co oddzielał Kopciuszek? Mak od soli? Groch od fasoli? Nie pamiętam, ale odkąd zaczęłam rehabilitować się w Konstancinie, bardzo często bawiłam się fasolkami, tj. mieszaniną grochu, fasoli i miedziaków.

groch i fasola

 

ćwiczenia były proste w zamyśle, ale oczywiście, szczególnie początkowo, sprawiały mnóstwo kłopotów.

1. wybieranie jednego składnika, najczęściej najdrobniejszego grochu z mieszaniny, dwoma palcami i wrzucanie do jakiegoś kubka.

2. Wybieranie jednego składnika początkowo kciukiem i wskazującym, a potem kciukiem i każdym kolejnym palcem.

3. zbieranie groszku lub fasolek w garść – no wiecie – bierze się dwoma palcami i wrzuca w garść i tak jak najwięcej! widziałam panią leczącą się z niedowładu, która potrafiła uzbierać sześćdziesiąt-kilka groszków w dłoni. Mnie nigdy nie udało się osiągnąć tego . zaczęłam od 6 groszków…

4. wybieranie monet, odkładanie ich na bok, a potem budowanie z nich wieży wg nominałów. Mordęga! Ale możliwa.

Instrukcją główną dla mnie było, żeby odpoczywać. Rehabilitacja to nie wyścigi:) Jak ręka się męczyła, trzeba było odpocząć, najlepiej położyć ją na płasko na stole i po chwili wrócić do roboty.

Raz wybierałam fasolki przez kilka godzin, a potem kilka dni ręka musiała odpoczywać, bo do niczego się nie nadawała;) u nas ‚lekcja’ trwała pół godziny i myślę, że to jest bezpieczny czas:)

Dobrym pomysłem jest liczenie tych fasolek wybranych do garści – żebyście widzieli dumę i radość na twarzy mojej współlokatorki kiedy dobiła do 60 groszków wybranych. Ja nie wiem, jaki mam maks. STaram się to liczyć, ale zawsze mi się miesza;)

!!! UWAGA, NIE JESTEM TERAPEUTĄ, piszę o tym co się u mnie sprawdziło, zanim się zainspirujesz, lepiej skonsultuj to ze specjalistą:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.