Czego nauczyłam się po udarze? (VI): szydełko:)

Niestety lub stety sporo czasu spędzam na fejsbuku. Należę też do takiej fotograficznej grupy, gdzie połowa babek robi przepiękne rzeczyna szydełku.

I zachciałam zrobić se sama takie same. No i, hm, kupiłam moją ulubioną,  grubą włóczkę, i se zrobiłam:

Jakbyście mieli wątpliwości,  jest to kaptur na łeb. Tadam!

kaptur, hood

OK: daleko mi do robienia kubraczków dla pingwinów i ośmiorniczek dla wcześniaków, ale zrobiłam to SAMA.

I wiecie, szydełko jest chyba prostsze niż druty. Podsumuję to jednak w kilku słowach.

Jak szydełko ma się do drutów? (dla mnie)
  1. chyba mniej wzmaga spastyczność,
  2. nie trzymam lewą ręką przyrządu tak kurczowo,
  3. na szydełku robi się chyba szybciej (na drutach robiłabym naki kaptur 3 miesiące)
  4. Na szydełku muszę się bardziej skupiać,
  5. szydełko to większe ryzyko będów, ale…
  6. Na szydełku łatwiej się kombinuje.

Na razie to tyle;) Tadam!

4 myśli nt. „Czego nauczyłam się po udarze? (VI): szydełko:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.