Czego nauczyłam się po udarze: porządki, porządki

Jedną z ważnych zmian poudarowych jest we mnie to,  że nie znoszę chaosu.

wakacjeZ człowieka-chaosu stałam się osobą,  która miłuje ciszę i harmonijną przestrzeń. W tej zagraconej czuje się przytłoczona i bardziej niepewnie.

Dlaczego? Może dlatego, że wielość bodźców jest dla mnie przytłaczająca. Moja nadwrażliwość nie jest tak duża, jak trzy lata temu, wciąż jednak istnieje i męczy. Bo wiem, że moja męczliwość też nie minęła. Jest lepiej, ale niestety nie wróciłam do normy.

Kiedyś chaos i bałagan w ogóle mi nie przeszkadzały. Ciuchy na środku pokoju, na nich rower, nic nie było mi straszne. Nie znosiła brudu (brudne blaty, dyskusyjna łazienka itp.), a chaos i bałagan były mi jak rodzeństwo. 

Kiedyś pożaliłam się psycholog, że przebywanie w moim pokoju mnie męczy. Nawet jak na okrągło sprzątałam, nie było tam porządku. Usłyszałam pytanie: „czy umie pani sprzątać”?

No nie umiałam i dalej nie umiem:)

Więc się nauczylam!

Z pomocą mojej psycholożki zrobiłyśmy plan na posprzątanie półki z książkami. Potem na uporządkowanie biurka i szuflad obok. I jakoś poszło. Zrozumiałam zasadę i po kolei uporządkowałam swoje kąty.

I żyję w coraz większym porządku. Bardzo szybko bałaganię. Umiem to jednak równie szybko ogarnąć.

Mam dwa problemy z tym:

  1. dalej mam mdłości, jeśli schylę się więcej niż raz, no dwa razy.
  2. nie mieszkam sama, a rodzina, choć też skłania się ku odgracaniu, nie podziela jednak mojejgo zamiłowania do harmonii.

U mnie mam jednak swój azyl. Jeśli wokół widzę chaos, to znaczy że naprawdę kiepsko się czuję.

A jak nie widzę chaosu, to jestem dumna, że nauczyłam się sprzątać i utrzymywać porządek.

PS.

Dziś jest pierwszy dzień, w którym nie pracuję i chyba schodzi ze mnie całe napięcie i stres ostatnich miesięcy. Co usiądę, zasypiam. A wieczorem będę polować na żółwie! Zobaczymy, co z tego będzie:)

Myk!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.