Ciekawość to pierwszy stopień do piekła;) nie masz prywatności w szpitalu

in hospitalPodobno ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Ale nie wszyscy o tym pamiętają.

Na niektórych żadne przysłowie nie zadziała, taka ich natura:) Dotyczy to i moich bliskich (nie bez powodu przeszło połowa babeczek w mojej rodzinie otrzymała latarki na święta), ludzi w szpitalu i – oczywiście, czasem tak! – mnie samej.

Już od początku mojej szpitalnej kariery złapałam się na zaglądaniu do cudzych pokoi. Kiedy przechodziłam obok otwartych drzwi nie było siły, żeby nie spojrzeć do środka. Szybkie przejście obok pokoju wprawdzie nie pozwala na pogłębioną obserwację, raczej przypomina spoglądanie do przyciemnionego pokoju przez dziurkę od klucza. Trochę zaspokaja ciekawość, ale też zostawia tajemnicę.

To jest poziom pierwszy.

Poziom drugi to chodzenie i zaglądanie z premedytacją. Są pacjenci tak interesujący, że specjalnie się ich obserwuje. Ich, albo ich bliskich. Wtedy można potem porozmawiać o nich, analizować co im jest, pomyśleć, kto jest chorszy… Nie oceniam nawet tego, chociaż mi się to nie podoba. szpital jest przestrzenią najnudniejszą na świecie. Jedyną rozrywką tutaj jest plotkowanie i dzielenie się historiami. A plotki o innych chorych to dobra rozrywka. Szkoda że to odziera innych z prywatności.

Mnie tylko zadziwia, że jak ktoś wchodzi do sali i mówi o „tamtym chudym dziadziu w szlafroczku” czy o „tamtej pani do której rodzina przychodzi codziennie” to jestem jedyną osobą, która nie wie, o kogo chodzi. A przyznaję się do obserwowania lekkiego. No sami wiecie, przecież na okrągło wam piszę o swoich obserwacjach.

Mnie ta powszechna wiedza nawet bawi, chociaż nie jestem raczej częścią plotkarskiego świata szpitalnego. Tylko opowiadam o sobie „taka młoda a już w szpitalach” i słucham historii moich współbiednych.

 

Jedna myśl nt. „Ciekawość to pierwszy stopień do piekła;) nie masz prywatności w szpitalu

  1. Spoko. Ja tez ostatnio byłam najmłodszą pacjentką na oddziale. Neurochirurgii co prawda, ale znam to… Taka młoda (a czasami:taka ładna) dziewczynka, a juz choruje… Co ma piernik do wiatraka? Chociaż, jak mówiła kiedyś moja koleżanka: W sumie w wiatraku mieliło się mąkę, a z niej robi się dopiero piernik, ale to inna bajka… trzymaj się ciepło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.