Category Archives: udar

medycznie mój udar udar

Przyczyny udaru (IX): rozwarstwienie tętnicy szyjnej

Published by:

Ktoś mi powiedział, że rozwarstwienie tętnicy szyjnej może być przyczyną udaru. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej przypadłości, ale się zdarza.

Rozwarstwienie tętnic dogłowowych w odcinku zewnątrzczaszkowym odpowiada za 2–3% wszystkich udarów niedokrwiennych i 20% incydentów niedokrwiennych w populacji osób poniżej 45. roku życia. Rozwarstwienie tętnicy kręgowej występuje stosunkowo rzadko, z roczną częstością 1–1,5 na 100 tys. osób, ale wiąże się z poważnymi konsekwencjami.

rozwarstwienie tętnicy szyjnejpiszą państwo lekarze-naukowcy w streszczeniu swojej pracy na ten temat. Ok, ja nie rozróżniam tętnic dogłowowych, więc zostańmy przy tętnicach szyjnych.

Te rozwarstwienie tętnicy szyjnej może nastąpić po urazie, ale też bez niego. Continue reading

inni udarowcy udar Uncategorized

wszystkie dzieci nasze są… i u nich się zdarzają udary.

Published by:

DCF 1.0

Co tu dużo gadać… Udary W TAKIM MŁODYM WIEKU się zdarzają.

Choć udary wśród dzieciuszków i młodzieży nie są bardzo częste, to się  zdarzają. Nawet przed narodzeniem. Nawet czteromiesięczny płód może doznać udaru mózgu.

Wyobraźcie to sobie.

Proporcje udarów niedokrwiennych i krwotocznych są tylko nieco inne, ale to, co zostaje po udarze, zostaje podobne. niedowłady, problemy z pamięcią, połowiczna utrata wzroku, afazja, mogą tak samo dotyczyć trzylatka, trzydziestolatka i 93-latka.

 

Tylko dorosły, może sam zasygnalizować problem. U rocznego dzieciuszka symptomy trzeba zaobserwować. a potem w późniejszym wieku wytłumaczyć, czemu trochę się różni od reszty dzieciaków…

– Rehabilitacja chorego dziecka, najwcześniej, jak to możliwe, jest najlepszym sposobem na zminimalizowanie skutków udaru – wyjasnia Katarzyna. – Te pierwsze tygodnie i miesiące są rozstrzygające. Przeżyliśmy niesamowicie trudne chwile w walce o powrót Natalki do sprawności psychoruchowej. Ona płakała, buntowała się. Ból towarzyszył ćwiczeniom. Musiałam długo jej tłumaczyć, że to, co się stało, już się nie odstanie. Że teraz musimy myśleć o przyszłości i przeć do przodu. Natalka, do momentu zdarzenia przed telewizorem, była zwykłą, zdrową dziewczynką. Nawet przeziębienia łapała rzadko. Od pierwszej klasy podstawówki chodziła na basen. Należała do szkolnego klubu Sardynki. Marzyła o klasie sportowej. W wakacje z trzeciej do czwartej klasy przeszła pozytywnie testy kwalifikacyjne do klasy o profilu pływackim. Była bardzo szczęśliwa, gdy dostała kartę sportowca. Wykonano jej również badania, z których wynikało, że jest zupełnie zdrowa. Może uprawiać sport. Żadnych, najmniejszych nawet sygnałów, zapowiadających tragedię – opowiada matka.(za tą stroną)

Ponieważ wyszła mi strasznie smutna notka, żeby nas wszystkich dobić, napiszę, że

UDAR MOŻE SIĘ PRZYDARZYĆ W KAŻDYM WIEKU

i wrzucam Wam cudnego chłopca:

zdjęcie ukradzione z fejsa world pediatric stroke asssociation

Życzę wszystkim Malcom, żeby najgorszą chorobą, z którą się będą zmagać był katar:) I dużo czekolady!

 

 

medycznie udar

Trudności z przełykaniem po udarze mózgu

Published by:

feeding-1314879Kolejną rzeczą, która może ‚trafić” udarowca, jest dysfagia – utrudnione przechodzenie pokarmu od jamy ustnej aż do żołądka (potem jelita powinny sobie poradzić ze sprawą), czyli po ludzku: problemy z połykaniem.

Szczerze mówiąc, nie poznałam osoby po udarze, która miałaby ten problem obecnie, ale to nie znaczy, że ich nie ma. Często też dysfagia przechodzi w ciągu kilku dni, potem jest lepiej na szczęście. Wyobrażam sobie, że osoby po udarze mózgu z dysfagią nie należą do tych, które są zdrowsze, więc nie widać ich na korytarzach. Poza tym, jedzenie odbywa się raczej w zaciszu pokoju i go po prostu nie widać. Przyznaję więc, że nie wiem, jaka jest skala tego zjawiska, nie wiem (nie pamiętam), czy to miałam w pierwszych dobach choroby, wiem, że problem istnieje i jest poważny.

Dysfagia może mieć różne natężenie – od całkowitej niemożności przełknięcia czegokolwiek, po krztuszenie przy próbach. Dlatego różne są drogi karmieni chorego – od zupełnej rezygnacji karmienia doustnego (wyobrażacie to sobie? wtedy używa się sond? no, czegoś się używa…) po podawanie tylko płynów. Są pacjenci, którzy mogą połykać, jeśli odpowiednio ustawią głowę… Są tacy, którzy nie radzą sobie z pokarmami sypkimi i gruboziarnistym… Jest i cała masa innych, którym trzeba i można pomóc – inaczej grozi im zachłyśnięcie, krztuszenie i wszelkie ich konsekwencje (pamiętajcie, że G.W. Bush prawie umarł przez precelka. Jonasza Koftę zabił kurczak, którym się zakrztusił – tak przynajmniej pisze www.fakt.pl).

Wyobrażam sobie, jaki to musi być koszmar – i dla chorego, i dla jego opiekunów.

Ostatnio na fanpejdżu stowarzyszenia Udarowcy, pojawił się rewelacyjny adres: www.polykanie.pl – kompendium wiedzy i porad nt. zaburzen połykania. Jeśli ktoś ma z tym problem (lub ‚jego udarowiec ma’) polecam zajrzec:) można przeczytać masę przydatnych rzeczy, m.in. przykładowe jadłospisy dla osób z zaburzeniami połykania, porady praktyczne…

A przede wszystkim wskazuje, że można szukać pomocy – u lekarzy i logopedów:) I trzeba!

PS

z powyższej strony dowiedziałam się, że ta przypadłość ma swoją fachową nazwę! LEAKING. Jestem więc KasiaLeaks, że tak rzucę żarcikiem( ;

PS2.

oczywiście trudności z przełykaniem dotyczą nie tylko udarowców i neurologicznych, wikipedia podaje szereg przypadłości, wśród nich znajdują się nawet choroba refluksowa i rak przełyku.

medycznie udar

Jestem trochę ćpunem – leki po udarze

Published by:

tabletkiBardzo dziwne jest dla mnie to, że choć żadne lekarstwo nie zwróci mi martwego mózgu i tak od 21 grudnia wzięłam setki (jeśli nie tysiące pigułek) i zastrzyków.

Ich lista nie jest aż tak imponująca, jak myślałam – właśnie ją zrobiłam i  liczy najmniej 30 preparatów. Nie włączam w to leczenia trombolitycznego, wszystkie kroplówki liczę jako jeden i wszystkie przeciwbóle liczę jako jeden. I te same preparaty pod różnymi nazwami też policzyłam jako 1.

Lekarstwa mogę zasadniczo podzielić tak:

  1. leki i zastrzyki przeciwkrzepliwe i kardiologiczne – żeby we krwi nie robiły się już żadne skrzepliny wędrujące z serduszka do mózgu.
  2. suplementy, leki i zastrzyki i kroplówki przywracające odpowiedni poziom różnych pierwiastków, cholesterolów, witaminek itp.
  3. leki przeciwdepresyjne, w tym na przewlekły ból głowy.
  4. leki na różne świństwa, które przypałętały się do mnie w szpitalach – od wymiotów, przez hemoroidy, po zakażenie układu moczowego.
  5. leki osłonowe – żeby inne leki nie robiły tak dużej szkody!
  6. leki przeciwbólowe, które, jeśli dobrze pamiętam, na obrzęk mózgu działają tak sobie.
  7. lekarstwa i kroplówki z pierwszego szpitala, których nazw i przeznaczenia nie znam, a które na pewno mi podawano, np. żeby obrzęk mózgu zszedł. Może w wypisie ze szpitala są ich nazwy, ale jest tam miliard słów, których nie znam i nie mogę się ich doczytać – dlatego liczba 26 może być dużo większa:)
  8. leki prokognitywne – mają niby wspomagać funkcje poznawcze i pomagać w myśleniu.
  9. grupa leków które wyczytałam w wypisach, ale nie mam pojęcia na co są.
  10. leki nasenne – choć ja sporadycznie dostawałam nie nasenne, tylko w małych dawkach takie, które ułatwiały zasypianie. Bez sensu bo znałam je wcześniej i lekarz mówił o dawkach 4x większych niż to, co dostawałam w szpitalu.

dużo tego jest, bardzo dużo. Obecnie dziennie biorę 6 tabletek i żadna z nich nie powstrzyma spastyczniejącej łapy i nie wróci mi mózgu, a wszystkie są potrzebne, choć nie tak, że po ich odstawieniu miałabym natychmiastowo się narazić na kolejny udar. Nie chcę jednak się narażać i grzecznie łykam co każą, choć mózgu mi to nie zwróci.

Moim największym lekowym rozczarowaniem są szpitalne leki przeciwbólowe, które nie łagodziły bólów na tyle, żeby było dobrze (z tego co pamiętam). największą zaś nadzieją, jest to lekarstwo prokognitywne. Choć niektórzy w nie nie wierzą, mówią, że ‚stare baby masowo to łykają i studenci w czasie sesji, ale to nie bardzo działa’, jestem bardzo ciekawa efektów.

Branie lekarstw to uciążliwy obowiązek. Trzeba o nich pamiętać. Trzeba pamiętać o odpowiednio wczesnym pójściu do lekarza po receptę. Trzeba ich szukać po aptekach lub zamawiać – rzadko się zdarza tak, że idę do apteki, kładę receptę na stół, płacę i wychodzę z lekarstwami. Czasem znaleźć je jest strasznie trudno – spróbujcie znaleźć zastrzyki przeciwzakrzepowe, których nigdzie nie ma, nawet w hurtowniach – powodzenia. I kosztują. Część, nawet po refundacji jest bardzo droga dla przeciętnej kieszeni, inne kosztują kilkanaście-kilkadziesiąt złotych, więc miesięcznie na pewno przeszło stówkę się wyda w tańszym okresie – ta stówka wciąż nie zwróci mi mózgu.

poza tym, na każde wyjście do lekarza muszę brać ostatni wypis ze szpitala, lub ewentualnie listę leków. Nie chciałabym przecież, żeby maść na kręgosłup  wchodziła w złe interakcje z moją aspiryną cardio, prawda?

Wolę też nie myśleć o mojej biednej wątrobie, o obciążonych jelitach… Jakoś tak jestem dziwnie przeświadczona, że część moich mdłości jest przez to, że organizm został nadwyrężony przez lekarstwa, jeśli nie te brane przeze mnie teraz, to przez te, które były ‚cięższe’.

W moim ‚pudelku na leki’ jest mnóstwo pigułek i trochę zastrzyczków – tych wykupionych i jeszcze niewykorzystanych, oraz tych, które zostały, po odstawieniu. W osobnym pudełku mam po listku lekarstw, których aktualnie biorę. W szpitalach jest łatwiej – przynoszą ci wszystko, łykasz i po sprawie. 2 razy zapomniałam o lekarstwie – pielęgniarki ganiały za mną, żeby sprawdzić, czy ładnie wszystko zjadłam, aż do końca mojego „turnusu”;)

Czekam na dzień, kiedy będę mogła nie wziąć niczego. Albo tylko aspirynkę, którą pewnie będę łykać do końca życia, niech jej będzie, choć mózgu mi nie zwróci.

 

mój udar rehabilitacja udar

Gdzie nie powinnam chodzić na randki?

Published by:

toilet paperJak tylko zaczęłam jeść, okazało się, że przy jedzeniu zawsze coś mi wypływa po lewej stronie. Wycierałam to i jadłam dalej, bo co zrobić? Myślałam, że przejdzie. Nic jednak samo nie przechodzi i dalej muszę jeść uzbrojona w chusteczki. Może wypływa mi trochę mniej, ale wciąż wypływa. Widzę poprawę w tym, że już rzadko spływa mi coś do brody. Może trochę mniej się wymyka, może szybciej reaguję na zagrożenie i wycieram buzię. Nie wkurzam się, kiedy ktoś mówi, żebym wytarła buzię, bo wiem jak jest. Jest mi tylko trochę wstyd.

Z drugiej strony, oczywiście mogło być dużo gorzej. Nie zauważyłam u siebie ślinienia, które jest częste u udarowców. Już sobie to wybrażam, siedzę koło chłopca który mi się podoba, a tu kap kap kap po koszulce, a zanim znajdę chusteczkę i po spodniach. A tak muszę po prostu unikać randek i biznes lanczów.

Ślinienie u udarowców wynika zwykle z osłabienia mięśni twarzy (zgaduję że głównie okrężnego twarzy), czyli sporo można samemu wyćwiczyć, o ćwiczeniach, które wykonuję, pisałam tutaj i tutaj. Ze wstydem przyznam, że już jakiś czas nie ćwiczyłam buzi, ale już dziś zrobię secik, a co.

PS

właśnie (po miesiącach od publikacji wpisu) znalazłam fachowy termin na ten problem. jest to po prostu (z angielska) leaking;)