o czym pamiętać podczas rehabilitacji?

footprintsMyślę sobie, że nie wiem w sumie, na co zwracać uwagę przy rehabilitacji. Po kilku rehabilitacjach w szpitalach, które naprawdę skupiały się na zupełnie różnych  rzeczach i myślę, że wszystkie były ważne i wybierano mi najważniejsze elementy do zrealizowania w danych warunkach. Ale właśnie zobaczyłam ładne zestawienie pt. ‚co trzeba zrealizować w dobrej rehabilitacji”. Mam nadzieję, że Stroke Associacion mnie nie pozwie.

Rehabilitacja poudarowa powinna zawierać:

  • trening dla zwiększenia ruchomości
  • Naukę wykonywania codziennych czynności
  • Indywidualnie dobrany poudarowych ćwiczeń reahbilitacyjnych
  • Dostęp do aktywności poznawczych i zwiększjących koncentrację (książki, gry, komputer)
  • terapię mowy
  • ćwiczenia widzenia dla tych, którzy mierzą się z problemami z wzrokiem
  • trening równowagi dla tych, którzy mają problemy z równowagą
  • (Ja też bym dodała) terapia zajęciowa

Uwaga: przed wypisem program zapobiegający upadkom jest koniecznością.

No. Czyli trening równowagi + rehabilitacja ruchowa + neurorehabilitacja i ćwiczenia życia są drogą do lepszego życia:)

Jak macie coś do dodania, chętnie dołączę do listy:)

 

 

Galeria twarzy (5): z uśmiechem i determinacja

masaż stóp, fizjoterapiaPrzypomniała mi się dziewczyna,  o której myślałam jak o słoneczku oddziału. Dla każdego supermiła, uśmiechnięta,  jej dobra energia aż promieniała wokół.  była też bardzo pracowita, aż chciało się więcej ćwiczyć samemu.

Nie miała udaru mózgu, tylko udar rdzenia kręgowego.  z tego co wyczytałam, mechanizm jak przy udarze niedokrwiennym, tylko skrzeplina zatyka naczynie krwionośne w rdzeniu. Kończy się niedowładami lub paraliżuje, w zależności od wielu czynników i objawy ma takie,  jak przy mechanicznym uszkodzeniu kręgosłupa. Tylko że może ustąpić.

I to Słoneczko na początku zeszło kilka pięter,  żeby się dostać do karetki,  a potem zostało zupełnie sparaliżowany. Z tego co mówiła jej mama wynikało,  że dziewczyna nie mogła ruszyć ani ręką, ani nogą. Ale coś tam ustąpiło i przy bardzo ciężkiej pracy i pacjentki, i rehabilitantów, kiedy wychodziłam że szpitala,  bardzo sprawnie jeździła na wózku.

Mimo że to ją dotknęła tragedia,  jej mama była bardziej niepocieszona. I miałam wrażenie,  że potrzebowała, żeby jej pokazywać przykłady udanej rehabilitacji. Pierwszym byłam ja.  Niby nie to samo, ale sukces za sukcesem:)

Wiecie co,  szczerze mówiąc,  trochę zazdrosciłam wtedy dziewczynie że zachowała pełną sprawność intelektualną.  Ale to było głupie. Pewnie bym się nie zamieniła. Przecież nie wiem,  czy ona chodzi,  czy jest samodzielna,  czy mogła wrócić na studia.  Mam nadzieję że tak. Nie udało mi się z nią zaprzyjaźnić,  z nikim w sumie się nie udało,  byłam wówczas bardzo wycofana i bardziej nieśmiała niż zazwyczaj.  Ale kiedy wrobię w głowie przegląd twarzy,  dziękuję jej za uśmiech.  Pewnie niejeden pacjent tego oddziału jest wdzięczny za niego :)0

przyzwyczaj się do małych kroczków

footprintsPrzypomniała mi się scena z gimnazjum. Polonistka zaprosiła mnie i przyjaciółkę, żeby wytłumaczyć, dlaczego postawiła nam czwóry na półrocze czy koniec roku. Albo przeprosić, bo wszystkie wiedziałyśmy, że mierzymy wyżej. Już nie pamiętam. Pamiętam jednak, że powiedziała coś w stylu

zanim nauczycie się biegać, musicie nauczyć się chodzić.

albo zanim nauczycie się latać, nauczcie się chodzić.

Banał, na który byłam wówczas wściekła, wrócił do mnie wczoraj, kiedy do społeczności udarowców do której należę dołączyła pani świeżo po udarze, pytają o rady. Ktoś napisał coś w stylu

przyzwyczaj się do małych kroczków.

w oryginale baby steps, czyli dziecięcych kroków. I to powinna być rada, którą każdy udarowiec powinien usłyszeć na początku swojej drogi. Cudów nie ma, zanim nauczysz się chodzić, musisz ruszyć nogą, zanim złożysz zdanie, musisz nauczyć się sylabizować. To są rzeczy, które czasem przychodzą łatwo, czasem wymagają tygodni, nawet miesięcy i lat. Raz widziałam wypowiedź mężczyzny, któremu po dwóch latach samodzielnej rehabilitacji (!) udało się rozruszać palec. Oczywiście pisał, że nie stać go na fizjoterapeutę. Prawie się spłakałam.

To jest dopiero mały kroczek. Nie chcę nikogo straszyć, ale tak może wyglądać rzeczywistość, do której trzeba się przyzwyczaić, jeśli będzie się chciało wracać do formy. Mało kasy i dużo trudu.

początkowo, kroczki będą się składać na spacery szybko, coś będzie „wracać” szybko, cos innego w ogóle, w zależności od tego, gdzie nas udar trafił. potem zmiany będą tak subtelne, że niemal niewidoczne. Jak już u mnie. Byle do przodu:)

cho na spacer!

nordic walkingTyle pisałam o bieganiu,  że strasznie chciałam biegać i zapomniałam o czymś ważniejszym i bardziej oczywistym. O chodzeniu!

Na początku niedowład uniemożliwia nawet chodzenie, jak już (jeśli)  się je opanuje, to jest ono cudnym ćwiczeniem. Bez niczego,  z kijkami, daleko i blisko.

Ale raczej,  najpierw blisko i z poparciem. Polecam kijki do nordic walking!  Nie tylko do łapania równowagi,  ale też koordynacji. Dobrze uzyty kijek wymusza taki ruch naprzemienny jak u zdrowego. Wiecie,  prawa nóżka, lewa ręka do przodu. U mnie było raczej prawa nóżka do przodu,  lewa rączka przy ciele(; kijek wymógł na mnie ten poprawny ruch :) i dalej nie co uczy.

Jestem zawziętym piechurem. Na tyle,  że potrafię robić i kilkanaście kilometrów dziennie (w szczególności u braciszka ma wakacjach),  ale i wczoraj, i przedwczoraj wpadło przeszło 10 km, że tak się pochwalę :)

Dlaczego chodzenie jest dla mnie lepsze niż bieganie?

1. Trening trwa dłużej. Jak ćwiczę wytrzymywanie w życiu aktywności przez długi czas, a nie wracanie do łóżka po pół godziny aktywności. Bieg zazwyczaj kończy się u mnie drzemką:)

2.Stawy… Jednak jestem grubaska. Zacznę znowu biegać,  jak schudne z 10 kilo. Myślę że kolana mi za to kiedyś podziekują. Wcześniej o tym nie myślałam,  ale wcześniej byłam okazem zdrowia, a teraz zaczynam dzień ciesząc się cytatem z Baranczaka ‚jeżeli coś cię boli, dobra wiadomość – żyjesz’ (;

3. Choć nie wyglądam,  cały czas walczę o przetrwanie.  Chodząc, czuję się dużo pewniej.

4. Chodzenie pozwala mi poznać lepiej świat. W biegu skupiam się tylko na myślach ‚jeszcze troszeczkę’ i ‚noga do góry, nie przewrócić się, oddech!’

I żeby uwiarygodnić moje wędrówki załączam dziury, które wychodziłam! ;) nie jedyne!

broken shoes

PS

oczywiście, udarowiec udarowcowi nierówny, więc może być gorzej. Pani Małgorzata napisała w fejsowych komentarzach:

Chodzenie jest OK tyle, że jak się ma ścisk palcy w stopie to boli bardzo… A jak z Waszymi topami? Bo moja lewa jest tak już rozklapciała (pewnie napięcie mięśniowe słabe i też wtedy puszczają więzadła) i obolała (palce zdeformowane od uścisku), że zrobiła się tak szeroka, że tylko tęgość K i M mi wchodzi. Efekt? Tylko butki w zdrowej stopie za ok. 5 stów para!!! Zbankrutuję!

ech…

Budujemy kolejne wieże:)

I piramidy!

Już raz pisałam o wieży, ale te są inne.

znalazłam ostatnio kilka zdjęć z pierwszej rehabilitacji. okazało się, że byłam trochę Bobem Budowniczym! Albo moja ręka była:) budowała takie super konstrukcje…

wieża 3

wieża2

wieża1

Wiecie jakie to trudne? :)

Ale fajniejsze, niż na to wygląda. Bo budowanie takich wież może nawet (serio!) wciągnąć. Oczywiście lecą i się rozwalają,  bo były źle ułożone i bo jakiś nieposłuszny palec je trącił. A ty chcesz wyżej, wyżej, wyżej…

Czasem nie trzeba wielkich pieniędzy, żeby zrobić narzędzia rehabilitacyjne:) Czasem wystarczy rozmienić kasę albo wypić milion butelek wody, żeby poćwiczyć zręczność, chwytanie, ruchy precyzyjne, koncentrację, nie wspominając o cierpliwości.

 

Masaże po udarze

masaż stóp, fizjoterapiaPierwszy raz od udaru zapisano mi masaże, takie prawdziwe, ciała, nie buzi. Jednego dnia mam masowaną rąsię, drugiego – nóżkę i tak jestem sobie masowana.

Szczerze mówiąc zastanawiałm się, po co mi ten masaż. I tak nie mam wiele czucia, ale nogi i ręki używam. Dłoni! o toooo tak. Jak rano czasem nie umiem rozluźnić dłooni w ogóle, tak po masowanku jest bajka. Przez jakiś czas, oczywiście.

Zapomniałam zapytać lekarza, po co udarczykowi masaż, więc zapytałam masażysty. Odpowiedział krótko, zapisałam dopiero po chwili, więc mam nadzieję, że nie przeinaczyłam jego słów.

Masaż pobudza receptory

pobudza mięśnie (tu nie mam pewności, chyba użył innego słowa)

rozluźnia mięśnie.

Tadam. Źle brzmi? Nawet zdrowym się przyda, prawda?;)

Ale to dla kogoś, kto przebył udar przeszło rok temu. Dla świeżych pacjentów wygląda to chyba bardziej skomplikowanie. Na wielu stronach google mi podpowiada, że warto, ale podpowiedzi są albo bardzo ogólnikowe, albo jak przepisany podręcznik dla studentów fizjoterapii. Wykonałam jednak pracę i wiem już dlaczego warto masować!

Masaże, oprócz tego że pobudzają receptory, pobudzają mięśnie (ważne przy wiotkości), rozluźniają mięśnie (ważne przy spastyczności),  dodałabym jeszcze, że pomagają w zapobieganiu odleżynom, pobudzają chorą półkulę, przyzwyczajają pacjenta do dotyku (serio!), pomagają w dostatecznym ukrwieniu i odżywieniu tkanek…

Jak to robić, nie wiem. Mi łapę dla rozluźnienia rozcierano, tak szybko, jakbyście próbowali rozpalić patykiem ognisko przez tarcie. Tego masażu obecnego nie wytłumaczę łatwo słowami, więc jak macie znajomego fizjoterapeutę, to pytajcie śmiało, każdy z nich powinien wiedzieć jak się masuje. I po co!

Ja sobie masuję łapkę piłką z kolcami:) i czasem strumieniem wody. I oczywiście często robię sobie masaż buzi szczoteczką:)  Dla czucia i rozluźnienia. A co!

masaż twarzy po udarze

Ze swojej strony żałuję, że niestety na udarówce fizjoterapeuci są tacy zajęci, że ewentualnie może im starczyć na westchnięcie „ach, przydałoby się tu pomasować”.

wideo wygląda fajnie, może warto się zainspirować:)

piłka w kolana i jedziesz(:

wiecie, jakie łatwe rzeczy (dla zdrowych!) mogą nam wzmocnić nóżki?

ćwiczenia po udarze

nawet ja, kiedy sobie ćwiczę rączki, dostaję między kolanka piłkę. i ściskam, a przecież nóżki mam mocne:)

widziałam i pacjentów niechodzących, którzy ściskali dłuuugo, aż tak im się to nudziło, że zaczynali marudzić(:

PS

pamiętajcie, że nie jestem fizjoterapeutą, tylko mówię, co widzę. ku inspiracji! najważniejsze, żeby sobie nie zaszkodzić.

Dysartria po udarze mózgi – kolejny problem z mową…

usta, cwiczenia twarzyPisałam już o fluencji słownej, którą moim zdaniem miałam i mam zaburzoną, oraz o afazji (ale nie mogę znaleźć tego wpisu), a tu napatoczył mi się nowy trudny termin, o którym wcześniej nie słyszałam. Dysartria.

Dysartria to (za wikipedią, na której figuruje jako ‚dyzartria’)

jeden z typów zaburzeń mowy, wynikający z dysfunkcji aparatu wykonawczego (języka,podniebienia, gardła, krtani).

Fachowe źródła oczywiście wymieniają milion jej rodzajów, ale ja to uproszczę. Po prostu nasze mięśnie w obrębie paszczy są źle napięte lub słabiuchne i sobie nie radzą z wydobywaniem dźwięków. Z przyczyn neurologicznych (nie znalazłam innych).

Śliczna i bardzo profesjonalna prezentacja wymienia bardzo wiele objawów dyzartrii. Ja wynotowałam tylko te, które widziałam w szpitalach i na rehabilitacjach (jak mi się wydaje…): słaby głos, chrapliwy głos, przerywana mowa (tak!), duszność w czasie mówienia, nieprawidłowości w wymowie głosek, nadmierna nosowość, zwolnione tempo mowy, jednostajność (melodii, głośności mowy), wahania głośności, brak akcentowania (tu nie mam  pewności, ale gdzieś tam pewnie było…).

Te wszystkie objawy (i pewnie inne) mogą się u nas pojawić, a można nad nimi pracować z logepedą (lub lepiej, neurologopedą…). Kiedy na siebie patrzę, też miałam chyba dysartrię, słabiutkie mięśnie w paszczy  nie pozwalały mi na głośne mówienie. I wyraźne. Ale tata mnie wytresował. Kazał czytać na głos, mówiłam sobie różne a-e-i-o-u, robiłam miny, i teraz zasadniczo nie mam z dysartrią problemów. No ale prawda jest taka, że jeśli zupełnie odpuszczam ćwiczenie, bo jest dobrze, to czuję, jak po jakimś czasie robi się odrobinę gorzej. Taki sygnał ostrzegawczy, że trzeba wrócić do roboty:)

PS

Miła logopeda radzi jak ćwiczyć! przeklejam poniżej:)

  1. Ćwiczenia usprawniające aparat artykulacyjny
    • Ćwiczenia języka: mlaskamie, układanie języka w rurkę, wypychanie językiem policzków, układanie języka w „koci grzbiet”, wsuwanie język pod górną i dolną wargę, przesuwanie języka na boki w jamie ustnej, dotykanie czubkiem języka kolejnych zębów, przesuwanie czubka języka zygzakiem po podniebieniu, przesuwanie czubka języka od górnych zębów wzdłuż podniebienia
    • Ćwiczenia warg: cmokanie, parskanie, prychanie, na przemian robienie „dzióbka” i rozszerzanie ust, masowanie warg palcami, układanie warg jak do wymawiania samogłosek: A, O, U, E, Y, I, wypowiadanie głosek p p p p, b b b b, w w w w w, f f f f f
  2. Ćwiczenia oddechowe
    • Pozycja leżąca. Jedna ręka na brzuchu, druga na górnej części klatki piersiowej. Przepona przesuwa się przy wdechu i uwypukla brzuch, przy wydechu przepona wraca do poprzedniego położenia, a brzuch opada. Ćwiczenie wykonujemy 3 razy, wydmuchując powietrze wymawiamy długo głoskę s lub f
    • Wyrabianie długiej fazy wydechowej wypowiadanie dłuższych fraz bez wysiłku, bez zmniejszenia wyrazistości i głośności elementów końcowych oraz bez zwiększenia tempa mowy. W tym celu należy wykonać powyższe ćwiczenia, zwiększając stopniowo wydech do 5-8 sekund i dłużej
    • Ekonomicznego zużywania powietrza wymawiać długie s, robiąc pauzy, co 3 sekundy, w czasie pauzy powietrza nie wydychać. Wymawiać długie s, przerywając je 10 razy
  3. Ćwiczenia fonacyjne
    • Mruczeć poprzez przedłużanie głoski MMMMMM. Wybrzmiewać przedłużane M w otoczeniu samogłosek – legato(długo) i MA ME MY MI MO MU, AMA EME YMY IMI OMO UMU, AM EM YM IM OM UM
    • Wybrzmiewać przedłużane n w otoczeniu samogłosek – legato: NA NE NY NI NO NU, ANA ENE YNY INI ONO UNU, AN EN YN IN ON UN
    • Ćwiczenia na samogłoskach przedłużanie samogłosek, kolejno: A, E, Y, I, O, U. Ćwiczenia miękkiego ataku głosu: P (wdech), A P (wdech), I P (wdech), U P (wdech), Y P (wdech), O  P (wdech), E
  4. Ćwiczenia na tekstach
    • W przypadku mowy dyzartrycznej ćwiczenia na tekstach będą polegały na czytaniu różnorodnych tekstów w sposób płynny – bez skandowania. Aby to osiągnąć należy czytać wolno, śpiewnie- przedłużając lekko samogłoski i głoski, które można przedłużać np. sss, fff. Np. Paan Jaasiiuu  kuupiił ssóól. Nie zaś Pan Ja siu ku pił sól
  5. Ćwiczenia prozodii
    • Czytanie zdań, z różną intonacją, akcentem, tempem, wypowiadanie samogłosek z różnym natężeniem, różną wysokością głosu, rytmem

 

lubię kozy;))) origami po udarze mózgu – pozdrawiam z domowego przedszkola!

jestem na wczasach i nie mam tu wszystkich zabawek rehabilitacyjnych. kombinuję więc i wpadłam na pomysł, co może sprawić mi frajdę i usprawniać: ORIGAMI! to powinno ćwiczyć i paluchy i mózg. Okazało się, że będzie ćwiczyć przede wszystkim cierpliwość.

szczerze mówiąc, myślałam że to będzie łatwiejsze. Wczoraj, jak zaczęłam się bawić tym papierem, wszystkie kartki poszły do kosza. Ale mi było smutno. No ale nie kupiliśmy ryzy papieru, żeby się smucić, prawda?;)

dziś z innym nastawieniem i silnym postanowieniem nie nabawienia się ataku paniki postanowiłam zrobić coś, co już kiedyś robiłam i jest łatwe. I co sprawi mi frajdę.

I tak wyszła mi koza. Poznajcie Kozę. Od razu się zakumplowałyśmy.

koza origami

Serio nie myślałam, że to będzie takie trudne. Zgięcie czegokolwiek prosto jest dużym wyzwaniem. Palce mam supersztywne ostatnio. Instrukcje znalazłam łatwe, ale i tak niełatwo się za nimi nadąża. Wczoraj, gdy robiłam pierwsze podejście, prawie mnie zatkało z żalu. Ale w końcu szczęśliwie się udało  skończyć Kozę. Mam zamiar zrobić całe zoo. Zobaczymy, jak się uda ( ;

tutaj video, z którego korzystałam. Polecam, moja Koza, się już do mnie uśmiecha;)

W worku ziaren – o czuciu w dłoni ponownie

Czucie w kończynach jest jak oddychanie. Nie zauważasz go, kiedy po prostu jest.  Dopóki nie pachnie bzem. Albo nie brakuje ci powietrza.

Kiedy powiedziałam na terapii zajęciowej,  że brakuje mi czucia, dostałam moja ulubioną zabawkę, która od razu skojarzyła mi się z czymś co znam.  Ostatnio przypomniałam sobie te scenę:

I to było to.  Te ziarna, którymi zachwycałam się w gimnazjum.

Dostałam mieszankę z surowego ryżu, makaronu, koralików i klepaków. I miałam się nią bawić.  Zanurzać w niej dłonie i probować czuć. Chwytać opuszkami, przebierać palcami, doświadczać.  Czy to nie piękne? (; jak z Amelii. Tylko że nie w Paryżu tylko w szpitalu.  Bez Yanna Tiersena w tle, którego zastepowało RMF FM. I tak miło.

chodziło o to,  żeby probować różnych rzeczy.  Uwierzcie, włożenie łapy w klujacy makaron necie ja stymulować. Jeśli nie stracili się czucia na zawsze i ostatecznie, powinno pomagać.  Nie tylko to.  Chodzi o różne tekstury.  Granulaty, powierzchnie, najperw jedwab, potem papier ścierny.

Nie ćwiczenie, a relaks.  To naprawdę przyjemne, bo zdrowa ręką służy jako odnośnik, jak być powinno.  Jak było:)