Odchudzanie po udarze na razie idzie mi nieźle

Notatka na marginesie

Pamiętacie (pewnie nie) jak pisałam o grubej Babie w kontekście poudarowego gubienia wagi?

Pewnie nie. No to przypominam [klik]. at tu, dlaczego warto zgubić coś z okolic brzucha [klik]

Zawsze chciałam się odchudzać dla wyglądu i lepszego powodzenia w szukaniu romansów.

Teraz motywuje mnie głównie psujące się zdrowie. Poszłam do dietetyka. Także tego.

Przypomnijcie sobie, jak ostatnio byliście na neurologii. Niestety – naprawdę duża część udarowców dorobiła się nadwagi. Nie twierdzę, że waga jest przyczyną wszystkich udarów u osób większych, ale u osób, które mają inne czynniki ryzyka (jak ja przed pierwszym udarem), zwiększa prawdopodobieństwo. Dla własnego zdrowia warto zrzucić. Nawet nie do takiej klasycznej szczupłości, tylko do zdrowej wagi. U mnie jedynym czynnikiem ryzyka przed drugim udarem była podwyższona waga. Bo mimo Grubej Baby, odchudzanie nigdy nie jest proste. Odchudzanie po udarze po zwłaszcza. I co z tym zrbić?:(

Muszę wam powiedzieć, że dopiero teraz – z pomocą zewnętrzną i tabletkami na isulinooporność, która na pewno nie pomaga w zrzuceniu, udaje mi się coś osiągnąć w tej materii.

Do zeszłego tygodnia miałam całe minus 4 kilo. Jutro, mam nadzieję, ta wartość się zmieni. Możecie trzymać kciuki. ;) Bo, choć odchudzanie po udarze łatwe nie jest, liczę po cichu (no, teraz głośno) na  kolejny spadek, tak koło 0,5 kg.

 

Pierwsza wizyta u dietetyka za mną

A więc.

Wybrałam sieciówkę Naturhouse, bo przy wielu dietetykach w mieście, i tak nie wiedziałam gdzie iść, a znam kilka osób, które Naturhouse odchudził. Więc jest to spoko:) Może drogo, niestety… ale zakładam samo jedzenie będzie tańsze i się opłaci:D bo będzie tak:

Nie dowiedziałam się niczego odkrywczego, jednak

a) potrzebuję bata nad sobą,

b) widać że stawiają na naukę nawyków dobrych,

c) pani fajnie ze mną rozmawiała o tych chorobach wszystkich, widać, że ogarnia temat

d) wiem co mogę, o jakiej porze, co robić, jak mnie w nocy przyciśnie (pić gorącą herbatę albo (nawet lepiej) kawę Inkę

e) pół godziny temu zjadłam obiad i już jestem głodna:D (ale dużo mniejszy niż przepisowy, więc chyba dobrze)

f) dużo rzeczy robię dobrze:D

g) dużo kilogramów do stracenia

h) chcę stracić jak najwięcej do ślubu przyjaciółki

i) wiem już, że tak czy inaczej będę chudła trochę wolniej niż zdrowochudnąc (ten kilogram na tydzień…), bo ta insulinooporność…

No, proces przemiany ze słonika w żmiję (ok, może być w łanię;) został rozpoczęty. Tzn. został rozpoczęty już dawno, tylko był przeciwskuteczny.

Muszę tylko pamiętać, że chuda krowa to jeszcze nie sarenka.

 

 

 

Pozdrawiam z endokrynologii

słonik:)Po pierwsze: pielęgniarki i salowe są tu tak kochane, że nie wiem. Przemiłe. Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się żeby ktoś w szpitalu podszedł i zapytał, czy jestem głodna, bo nie załapałam się na obiad. I że mogą mi zrobić kanapkę! Takie rzeczy…

Po drugie:Pani dr uważa że jestem gruba nie od hormonów, takie mam wrażenie. I mówi, że drugi udar był dlatego, że był pierwszy. Co dla mnie jest dziwne, ale nic to. Powinnam się chyba położyć do łóżka i czekać na śmierć.

Po trzecie: cóż. Pobierają mi mnóstwo krwi. Wczoraj też nie mniej raczej. Dziś 21 ampułek. Także tego. Ręce mi się trzęsą i ciężko mi się pisze, więc więcej nic nie napiszę. Przepraszam za nieodpisywanie na maile! ale trzęsącymi rękoma jest jeszcze trudniej.

Zwłaszcza moja lewaczka odmawia posłuszeństwa bardziej niż zwykle. Szczerze mówiąc trochę mnie to martwi, ale co zrobię! lekarz wie. ja się boję ataku, więc się położę. Chyba nic więcej nie mogę.

Ja modlę się naprawdę, żeby coś było nie tak, bo ważę tyle, ile mały słonik i oczywiście mam inne mniejsze;) problemy zdrowotne, jak depresja, zaburzenia miesiączkowania i udar mózgu dwukrotny.

Mój ci on! I dlaczego właśnie on?;)

Byłam sceptyczna wobec zagracania domu dużym sprzętem sportowym. Orbitreki wydawały mi się niepotrzebną fanaberią, która a) zagraca pół domu, b) jest łatwo zastępowalna przez bieganie, spacery i inne takie takie. Nawet motywacja, jaką było prawdopodobieństwo dofinansowania z PFRON nie była dla mnie jakoś szczególnie zachęcająca

A potem postawiono mnie w szpitalu na orbitreka i się zakochałam. Po tym jak w ciągu 10 minut doszłam do tego jak skoordynować prawaczki i lewaczki (czyli ręce i nogi czy cośtam. nie było łatwo!) Cichutki, niewielki, szłam na nim z większą prędkością niż biegałam i w ciągu 10 minut pociłam się bardziej niż w ciągu godziny marszu i pierwszy raz od miesięcy czułam zakwasy (które, swoją drogą, uwielbiam).

w końcu wybraliśmy sprzęt (z pomocą strony pana Orbitrek Guru;), mama go złożyła w ciągu jednego popołudnia, stanęłam i…

elliptical trainer

to byłam inna ja, to była  inna maszyna;( opanowywałam koordynację krócej, jakieś 5 minut tylko;)  ale po tym było ciężko. Po minucie miałam dość. Po pięciu minutach zrobiłam przerwę na wodę. Pomyślałam jednak ‚no bezjaj, nie dojdę nawet do 10 minut?’ Więc przeszłam powoli te 10 minut, doszłam do 20 i wzięłam prysznic. Było ciężko. Było tak bardzo ciężko. Kolejnego dnia zrobiłam sobie dwa treningi, rano i wieczorem. Żółwim tempem, ale udało mi się wydłużyć czas treningu. I na powrót się zakochałam w swoim sprzęcie. Przez tydzień zrobiłam sobie tylko jeden dzień przerwy (pamiętaj by dzień święty święcić) i się cieszę:) Nie mówię, że jest łatwo, jest bardzo ciężko, prawdę mówiąc, ale  wierzę, że będą efekty.

Ale tak sobie gadam o swojej maszynie ukochanej, ale nie tłumaczę czym jest. Mam nadzieję, że pan Orbitrek Guru się nie obrazi za posłużenie się jego wytłumaczeniem

Orbitrek, trenażer eliptyczny, crosstrainer.

Maszyna do treningu tlenowego, umożliwiająca zaangażowanie w ruch zarówno dolnych jak i górnych partii ciała. Ćwicząc na orbitreku odchudzamy się i wyrabiamy kondycję, ćwicząc całe ciało. Technika ćwiczeń jest łatwa, a plan treningowy nie jest skomplikowany. Geniuszem orbitreka jest prostota. Trening jest  bezpieczny i co najważniejsze – bardzo skuteczny.

No, to już wiecie. A teraz ja wam powiem, jakie korzyści widzę u siebie lub jakich się spodziewam.

  1. rehabilitacja mojej lewaczki (lewej ręki);) przy orbitrekowaniu używa się również rąk. I nie ma, że boli, ręka musi się rozprostować i zgiąć w określonym stopniu.
  2. poprawa koordynacji! wiecie jaki jest normalny chód?

 

bez znaczenia tu jest to gadanie, szczerze mówiąc. Chodzi mi o tę koordynację, wiecie, lewa ręka idzie do przodu wtedy, kiedy prawa noga. Takie proste niby, a po udarze supertrudne do opanowania. Dalej o tym czasem zapominam… Albo unieruchamiam górę, tak niby jest łatwiej;) ale mało zdrowo, gorzej  i w ogóle bleee.  A orbitrek wręcz WYMUSZA poprawną koordynację. I ciało się przyzwyczaja.

3. Poprawa wydolności i wytrzymałości. Wiecie, ogromne zmęczenie po przejściu kilometra na przystanek nie jest fajne. Właściwie uniemożliwia funkcjonowanie osoby przed trzydziestką. Dlatego z sukcesami poprawiam swoją wydolność i wytrzymałość:) Orbitrek cudnie mi w tym pomoże. Mam nadzieję;)

4. Chudnięcie. Czy, w moim przypadku, zahamowanie tycia. ;)

póki co zdarza mi się wciąż jęczeć tatoooooooooooooooooooo, albo jestem dużo bardziej chora niż poprzedmio, kiedy na tym ćwiczyłam, albo mam dużo gorszą kondycjęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę.  a tata mówi, jesteś bardziej chora, więc masz gorszą kondycję. taki mądrala!

Wiem, że to nie jest ćwiczenie dla każdego, ale i też nie ma żadnych ćwiczeń, które by się nadawały dla każdego. Ja tam jestem przekonana, że moja maszyna jest dla mnie dobrym wyborem.

No to tyle;) dziś zumba, więc nie wiem czy ośmielę się stanąć na maszynie:)

Udar mózgu. Przyczyny (VII): hormonowej odysei ciąg dalszy

W podstawowym baudar mózgu. Przyczyny. Figura gruszkidaniu kortyzolu (pisałam o hormonie tutaj) wyszło wszystko prawidłowo. Inne podstawowe badania hormonalne też śliczne. Tarczyca piękna, jajniki cudne.

Gdyby nie te udary psujące krajobraz byłoby całkiem klawo.

Ale ktoś mi powiedział że dobowe wahania kortyzolu mogą być spore i może warto by zrobić inne testy. Będziemy szukać  pewnie jak się położę do szpitala 8 lutego (już! dopiero!) . Póki co miałam test hamowania deksametazonem. Polega on na zażyciu wieczorem o określonej godzinie pigułkę, popija całą szklanką wody i następnego dnia idzie na czczo na badanie. Ponieważ jest ono „niestabilne” (chyba tego słowa użyła endokrynolog) najlepiej zrobić je w dobrym laboratorium. Mi powiedziano w których szpitalach robią dobrze to badanie:)

dopiero teraz będziemy w stanie sprawdzić hormony kobiece. I wszystko inne.

Wiecie, udar to jedno, ale moja waga też mnie zasmuca. Być może już rozwinęłam insulinooporność. A insulinooporność prowadzi do cukrzycy, a ta do zwiększonego ryzyka udaru.

No, już bym powiedziała że koniec gadania. Ani nie mogę skupić myśli, ani się „ekspercko” wypowiedzieć, bo jakoś moi czytelnicy wydają mi się bardziej ogarnięci  w hormonalnych sprawach. Jak coś będzie się działo będę dawać znać.

Udar mózgu. Przyczyny mogą być różne

Poniżej wrzucam linki do wszystkich notek z cyklu:

(I) PFO 

(II) Fajki

(III) Migotanie przedsionków

(IV) Otyłość 

(V) Wysokie ciśnienie 

(VI) Udar kryptogenny

(VII) hormony

(VIII) Toczeń

(IX) Rozwarstwienie tętnicy szyjnej

 

poznajcie moją Grubą Babę – jak się zmotywować do odchudzania;)

fat woman, la senora gorda

To jest Gruba Baba. Gruba Baba jest skarbonką własnoręcznie wykonaną z masy solnej. Będzie jeszcze oczywiście malowana, ale już je pieniądze. Pieniądze spływają do mnie za każdy dzień, w którym nie jem słodyczy i nie ruszam Coli.

Nie wiem, czy już o  tym pisałam, ale jestem uzależniona od Coli Zero. Za same słodycze nikt by nie chciał mi płacić, ale słodycze i Colę… ;)

Tak więc obecnie mam pierwszą pięciodniową przerwę od Coli (Light, Zero) od niepamiętnych czasów. Hurra (?).

Mama, karmiciel Grubej, pewnie się cieszy.

Ja tęsknię

Mama płaci.

Ja płaczę.

Musiałam się zmobilizować jakoś do odstawienia jakoś reszteczek niezdrowego lajfstajlu bo cały czas tyję. Coraz bardziej wierzę, że to kwestia hormonów. Bo okazuje się, że moja walka to nie walka o schudnięcie, a o nieprzekroczenie magicznej liczby 100 kg. I nie chodzi o to, że jestem bardziej niegrzeczna od znajomych, jak pisałam tutaj, bo bycie świętym i aktywnym nie pozwala mi zrzucić ani grama. Pozwala mi wolniej tyć. Coś musi być nie tak. Albo hormony, albo mam najwolniejszy metabolizm świata i moje zapotrzebowanie kaloryczne to 700 kcal…. Oby nie!

Moja lista celów jest wciąż w proszku…

PS

Kłamię. Nie jest tak, że nie mogę schudnąć.

Dokładnie rok temu schudłam całe 3 kg. Tylko że biegałam codziennie lub co dwa dni i dziennie chodziłam jakieś 10-17 km. I jeszcze rower czasem. I dość ładnie jadłam oczywiście (grzeszyłam z umiarem)

I to skutkowało. Czyli wiecie jak jest…

 

Jak chcesz umrzeć ze śmiechu, idź na zumbę po udarze;)

Jakaś pani psycholog powiedziała mi raz „proszę iść na zumbę, albo grać na instrumencie. To ładnie  synchronizuje półkule”.

Więc w końcu poszłam na zumbę;) i raz w tygodniu sobie synchronizuję półkule.

O co chodzi z tą synchronizacją? 

Jak wiemy wszyscy nasze półkule mózgowe odpowiadają za różne rzeczy (leteralizacja – inaczej stronność). Prawa półkula jest bardziej twórcza, odruchowa i intuicyjna, lewa logiczna niby. I nasze mózgi podobno najlepiej pracują, jesteśmy najnajnaj mądrzejsi i najbardziej kreatywni i najlepiej się koncentrujemy kiedy dwie półkule pięknie ze sobą współpracują.

Jak by nie było, wydaje mi się że synchronizacja półkul nie może zaszkodzić, więc co drugi dzień siadam do pianina i… zapisałam się na zumbę:D

Tak, to jest ten moment w którym możecie spaść z krzeseł ze śmiechu. Bo ja się czuję tak:

bear

A powinnam tak:

zumba

Grupa robi 3 kroki w prawo, a ja zdążam na ostatni i już nie wyrabiam się z ruchem rąk. Jest śmiesznie. Często staję i się śmieję, bo sama siebie bawię. Ale mam nadzieję, że będzie coraz lepiej. Kroczek po kroczku. I może uruchomię biodra w końcu, bo póki co jestem sztywniarą, która nie umie poruszyć jednocześnie dwoma częściami ciała jednocześnie.

I tak się zsychnronizuję, że będę mogła kiedyś pracować normalnie jak człowiek na pełen etat. Albo nie etat, ale nie będę musiała odpoczywać co pół godziny. I będę mogła się koncetrować. I będę mogła tak tańczyć, jak ten facet

Oczywiście zajęcia są ciężkie i cały dzień się do nich przygotowuję nie nadwyrężając siebie w żaden sposób i obowiązkową minimalnie godzinną drzemką przed zajęciami. I po zumbie niczego już nie robię. Jest odpoczynek, filmik, herbatka i spaćko. To jest bardzo męczące dla mnie. Dodajcie hałas (muzykę znaczy), ludzi, chaos i wysiłek fizyczny i wyjdzie wam koszmar udarowca. A jednak warto.

I wiecie co? śmiejemy się we trzy, ja, mama i jej przyjaciółka, wszystkie trzy nie najszczuplejsze, i ja jestem dumna. Z siebie i mamy (nie wiem, czy mam prawo być dumna z przyjaciółki. Jeśli tak, to jestem:). Z mamy, że spróbowała, a ze mnie, bo jeszcze się nie przewróciłam i na nikogo nie wpadłam i się cieszę bardzo tą godzinką w tygodniu. Kurcze, miesiąc temu  chodziłam jak pingwinek i nie stałam stabilnie, a teraz udaję że tańczę:) I jeszcze rozumiem hiszpańskie teksty!:)))

ps.

oczywiście chciałabym też żeby Zumba pomogła mi schudnąć, ale mało mam wiary, że kiedykolwiek się uda…

weź spróbuj sobie czegoś zabronić…

jagody z cukrem i bułką tartąweź spróbuj sobie czegoś zabronić. Spróbuj zabronić sobie buraka. Cały dzień będziesz myśleć o buraku, mimo że burak nie jest atrakcyjny przecież. Serio, serio – M. Halber, Najgorszy człowiek na ziemi.

Nie prawda? To chyba dlatego odchudzanie jest takie ciężkie. Nie trzeba być nałogowcem, żeby wiedzieć, że ciągnie nas do tego, czego nie możemy. Jak sobie nie odmówić czekoladki?

w styczniu udało mi się zrzucić tylko 1,5 kg z grudniowej nadwyżki.

po udarze spróbuj sobie zabronić czekoladki, fajeczki, kieliszka, coli, wyjścia do ludzi, długiego siedzenia po nocy… (;

przyczyny udaru (IV): otyłość i nadwaga

od tego się płaczeNo, prawie się popłakałam z rana. W końcu stanęłam na wagę po świętach i okazało się, że skutecznie zaprzepaszczam swoją systematyczną i bardzo, bardzo ciężką pracę nad zgubieniem wagi. Wygląd wyglądem, ale mi sen z powiek spędza myśl ‚Kaśka, nie miej udaru, nie chcesz tego przechodzić ponownie od początku, już teraz jesteś półmózgiem’.

Jestem osobą, która od zawsze miała problemy z wagą. Nawet kiedy za dzieciaka trenowałam wyczynowo pływanie byłam większa od rówieśników (jupi). Dodatkowo mam ewidentną otyłość brzuszną (najgorzej). Studia, imprezowanie i raczej siedzący tryb życia tylko zakonserwowały mój brzuszek niż pomogły się go pozbyć.

Dlaczego otyłość jest tak bardzo niedobra?  

Zaburza tak zwaną gospodarkę lipidową (w uproszczeniu zły stosunek trójglicerydów do dobrego cholesterolu), więc otyły ma większe szanse na miażdżycę, choroby układu krążenia, mają większą krzepliwość krwi, wyższe ciśnienie, zazwyczaj większą krzepliwość krwi (i więcej skrzeplin, które mogą nam przyblokować mózg…). I tak dalej i tak dalej – a to wszystko zwiększa ryzyko udaru. I to bardzo

Spójrzmy szczerze na siebie. Ja w końcu zaczęłam  i w końcu pozbywam się podejścia ‚pfff, co to dla mnie’, które cechowało mnie latami chyba bardziej niż cokolwiek innego. Chciałam zrzucić wagę, ale nigdy nie dla zdrowia, raczej dla lepszych ciuchów, lepszych romansów, lepszych zdjęć.

Zawsze patrzyłam na siebie i innych i porównywałam. To, jak jem, to ile się ruszam i szczerze mówiąc nie wypadałam gorzej niż moi znajomi. Jadłam podobnie i ruszałam się podobobnie do nich. I zawsze się tłumaczyłam – jeśli okresowo jadłam więcej słodyczy, to więcej się ruszałam. Jeśli zapiłam, to potem starałam się naprawiać szkody zdrowszą niż zwykle dietą itd. Ale bądźmy szczerzy – coś musiało być nie tak, skoro to ja jestem gruba, a nie moi znajomi, mimo że część z nich na długie lata zapomniała, co to jest regularna aktywność fizyczna.

I jeszcze jedna moja paskudna cecha – jestem człowiekiem stresującym się i lękliwym, ale nieustraszonym. Moja nieustraszoność może się przejawiać w tym, że wystąpię, mimo lęku i problemów z gadaniem, na konferencji, mimo wielodniowych rozkmin i płaczu, powiem szefowi, że nie podoba mi się to, co robi, mimo strachu zapierającego dech skoczę na bungieeeeee… Ale to oznacza też, że włożyłabym głowę do paszczy lwa. I że można mi pokazywać obrazki tego typu:

fat vs. muscle pluca palacza

Można po pokazać powykręcane płody w łonie palaczki, a ja wzruszę ramionami. Można ukazać mi złe konsekwencje działań w jakiejkolwiek formie, a mnie to nie ruszy, jeśli to dotyczy mnie. Bo jestem nieustraszona (jeśli to dotyczy świata wokół, ruszy mnie bardzo i będę się starać przeciwdziałać. Serce mi się łamie, jak widzę otyłe dziecko, zaniedbanego psa czy zniszczony krajobraz. Naprawdę). Powiem ‚pfff’ to nie ja. I naprawdę się nie przestraszę i na przekór losowi zjem kolejną porcję.

Główny mechanizm prowadzący do otyłości jest superprosty – przyjmujesz więcej kalorii niż spalasz. I tyle. Powolny metabolizm, wymówka moja i innych,  absolutnie nie tłumaczy tego, że w pasie mam niebezpiecznie dużo kilogramów tłuszczu. W większości przypadków.

Szczerze mówiąc, ja wciąż szukam przyczyny, dlaczego nawet w okresach bardzo wysokiej aktywności fizycznej i przyzwoitego jedzenia moja waga nie spada, a jeśli spada, to bardzo ślimaczo, bo snickers dwa razy w tygodniu tego nie tłumaczy. A może…

Na poradni leczenia otyłości na oddziale diabetologii bardzo się zawiodłam. Lekarz mnie widział, mówił ‚pani Kasiu, proszę schudnąć’ i odsyłał do pielęgniarki, która wręczyła garść materiałów dla cukrzyków i kazała zapisywać, co się je. przy następnej wizycie zaglądała do zeszytu, opieprzała, ale nie mówiła, jak i co zmieniać. Jedyne co stamtąd pamiętam, to bardzo smutnego cukrzyka, który z oczami spaniela pytał ‚naprawdę nie mogę zjeść po obiedzie kilku truskawek? Ja tak lubię truskawki’…

I kolejne trudne dla mnie wyznanie – jestem gruba trochę przez swój przekorny charakter. Kiedy słyszę zmartwione mamine czy bratowe ‚Kasiu, weź się za siebie’ myślę (mówię) ‚spójrz lepiej na siebie’ i nabieram ochoty na czekoladę. I zazwyczaj ją kupuję. I nawet jak bym miała ochotę, nie pójdę pobiegać, zanim oni się nie ruszą z kanapy.

Tutaj, publicznie i wam wszystkim mówię, że koniec z tym. Przebyty udar jest wystarczającą motywacją, żeby w końcu zrzucić nadwagę. Oj tak. Nie będę wrzucać moich wpisów o odchudzaniu na fejsbuka chyba, że będą ważniejsze od innych. Szukaj ich pod tagiem danie:odchudzanie i w dziale ‚odchudzanie’. Jak widzicie, nie jestem ekspertem, ale postaram się pomóc przede wszystkim sobie. A może i innym ;)))  bez moralizowania, bo jeśli masz problem, masz już go (jak ja) dosyć. A jeśli miałeś/aś udar, nie chcesz go znowu. Nie? ;)  Przepisy, ćwiczenia, strategie pomocnicze… Zrobię to. Żeby z teletubisia zmienić się w tytana zdrowia;)

 

teletubisie

————->
FB_IMG_1447954182925

Trzymajcie kciuki(((:

Pozdrawiam, Kasia ‚nadwaga, depresja, nikotynizm w wywiadzie'(;

Udar mózgu: przyczyny mogą być różne

Poniżej wrzucam linki do wszystkich notek z cyklu:

(I) PFO 

(II) Fajki

(III) Migotanie przedsionków

V) Wysokie ciśnienie 

(VI) Udar kryptogenny

(VII) Problemy hormonalne

(VIII) Toczeń

(IX) Rozwarstwienie tętnicy szyjnej