aspiryna. dobre to i złe. jak wszystko w życiu:)

Notatka na marginesie

aspirin-2-1496974Kolejny lek z moich ‚ulubionych’. Aspirynka. Przyznam się, że do udaru raczej byłam wierna ibupromowi,  ma chyba lepsze piary. Aż tu nagle po zdjęciu z leków przeciwagregacyjnych przedstawiono mnie na aspirynę. Najpierw miałam łykać ją przez pół roku po zabiegu serca, potem po prostu nikt nie pozwolił mi jej odstawić.

Aspiryna, czyli fachowo Kwas acetylosalicylowy o nie tylko przeciwból:) ma też właściwości przeciwzapalne i przeciwgorączkowe (tak jest napisane na wikipedii). No i, co mnie najbardziej interesuje, ma również działanie przeciwzakrzepowe.

A to przecież skrzepliny powodują udary niedokrwienne. Lepiej łykać niż się martwić, czy mnie znowu nie trafi.

No ale Aspirynka może (nie musi) podrażniać śluzówkę żołądka i jelit. I to chyba miało u mnie miejsce. Mam już leki osłonowe, ale nie zawsze pamiętam o ich wzięciu, a kiedy pamiętam to nie zawsze dokładnie wtedy, kiedy trzeba, więc co jakiś czas wracają mi te problemy. Biorę lek sprzedawany jako Aspirin Cardio, 100 mg tylko, więc do maksymalnej dawki dziennej (4g) bardzo mi daleko. Tylko że codziennie, kurcze.

Żona mojego dziadka jak się dowiedziała, że łykam aspirynę, aż się złapała za głowę. To ci zniszczy żołądek, mówiła. Z kolei mój psychiatra spokojnie mówi, że w pewnym wieku bierze się aspirynę prewencyjnie. I on bierze. I nie ma żadnych problemów. Wiecie. TO ZALEŻY.

Jak pytałam, kiedy będę mogła to odstawić usłyszałam że pewnie nigdy… Więc trzeba widzieć że plusy przeważają minusy. I tego się trzymam:)

PS

nie trzeba głęboko grzebać w googlu żeby znaleźć miliard zalet tabletki aspiryny.

http://kobieta.onet.pl/zdrowie/profilaktyka/siedem-mniej-znanych-leczniczych-wlasciwosci-aspiryny/4j4jf

powyższy artykuł jest ciekawy. Ale czasem ciezko mi wierzyć w pewne rewelacje;)

łamiąca wiadomość! wszczepienie komórek macierzystych do mózgu sprawiło, że udarowcy mogą chodzić!

brainwierzę w rehabilitację i nigdy nie zerkałam z nadzieją ku leczeniu udarów. Takie newsy przyprawiają mnie jednak o szybsze bicie serca. W skrócie, w podlinkowanym artykule chodzi o to, że poddano 18 pacjentów terapii komórkami macierzystymi. Pacjentów niechodzących, takich, wobec których nie było nadziei.

I zaczęli chodzić! Krótko po wstrzyknięciu komórek w uszkodzony obszar mózgu.

to nie było tylko jak „oni nie mogli ruszyć kciukiem, a teraz mogą. Pacjenci na wózkach inwalidzkich teraz chodzą. Ich zdolność do poruszania się poprawiła się widocznie. To wydarzenie bez precedensu

artykuł pełen jest takich cytatów.

I sobie marzę. Może gdyby taka terapia była dostępna, nie starałabym się teraz o kolejny rok renty. Może i pierwszy rok by był niekonieczny. Może, może… Na razie to tylko 18 pacjentów. Jest za co trzymać kciuki!

 

„Tylko zdrowie” z Gazety Wyborczej udarowe (II)

Notatka na marginesie

gazeta wyborczaDrugi raz od mojego udaru dodatek do GW pisze o udarach. Wydaje mi się, że przydatniej niż ostatnio. Inaczej, ale przydatniej niż ostatnio.

Dodatek znowu skupia się na wszystkim i niczym, ale też pokazuje bardzo ważne rzeczy.

Po pierwsze – jak ważna jest rehabilitacja wczesnoszpitalna.

Po drugie – pokazuje, gdzie można się zwrócić po poradę, w wywiadzie z panem Adamem Singerem (pozdrawiam!:)) Fundacja Udaru Mózgu prowadzi telefon udarowy i gwarantuję, że osoby dyżurujące tam będą wiedzieć dużo więcej niż ja:) 605 647 600 pn-pt, 9-18. Sama nie miałam potrzeby dzwonienia, ale jestem pewna że to jest przydatny numer.

Po trzecie – pojawiają się takie tajemnicze terminy jak  neurologopeda  czy neuropsycholog,  o których nie ma większej świadomości chyba. Nawet na oddziałach z rehabilitacją neurologiczną czasem ich nie ma, a kiedy rehabilitacja ogranicza się do samej kinezyterapii to troszkę bieda. To tak, jakby samochodowi po wypadku odnowić tylko karoserię, zapominając o naprawie silnika. Moja pani neuropsycholog z Konstancina zrobiła ze mną tak dużo dobrego, że będę ją kochać do końca świata, mimo że nie pamiętam już nawet jej imienia.

Poza tym Wyborcza reklamuje „Udar poradnik” dla chorych i ich opiekunów. Książkę wydaną przez Agorę. Zazwyczaj biegłabym już do księgarni, żeby wam go zrecenzować, ale ostatnie poradniki, które miałam w ręku, zawiodły mnie tak bardzo, że nie wiem czy mam ochotę wydawać pieniądze na kolejny. Zobaczę:)

To „Tylko zdrowie” polecam bardziej niż ostatnie! Jest jeszcze szansa żeby je dostać:)

udar to czy wylew?

Notatka na marginesie

mózgcześć synu, miałam wylew, wiesz? – podobno tak witałam przyjaciół, jak zaczęli mnie odwiedzać.Byłam poprawiana milion razy. Ale chyba nie do końca potrzebnie, bo w potocznej polszczyźnie słowa udar i wylew funkcjonują zamiennie (dobre to i złe). Po polsku ‚udar’, ‚wylew’, nie ma różnicy. Nawet artykuły dziennikarzy często nie robią rozróżnienia między udarem i wylewem.

Po angielsku jest łatwiej. ‚brain troke’ to ‚stroke’. i dodaje się czy niedokrwienny (ischemic), czy krwotoczny (hemorrhagic). Ludzie wiedzą, że to ten sam syf, koniec końców, mózg zniszczony.

Ale początek wszystkiego jest diametralnie inny, skutek, niedotlenienie części mózgu. Chodzi o to, że

w udarze niedokrwiennym, skrzeplina blokuje przepływ krwi, przez co krew – która rozprowadza tlen po organizmie, nie dopływa, tam gdzie musi i nie otrzymuje tlenu, więc nasz mózg powoli (choć nie tak bardzo, każda minuta to strata około 2 milionów komórek). I to by był wylew .

udar krwotoczny występuje, kiedy osłabione naczynko lub tętniak pękają i krew zalewa obszar mózgu. Efekt jest ten sam, niedotlenienie. Leczenie zupełnie inne.

udar niedokrwienny wtórnie ukrwotoczniony (jak u mnie, krew się rozlała – skutek uboczny leczenia)? Brak mi koncentracji, żeby to wytłumaczyć. Ale teraz brakuje mi koncentracji, żeby to tłumaczyć. Przepraszam (:

mówi się, że 80% udarów to udary niedokrwienne. I te w zasadzie są lżejsze. Ale w zasadzie ja nie powinnam była mieć udaru. I w zasadzie ta zasada się często nie sprawdza, tak jak mnóstwo innych zasad.

I w zasadzie zamienne używanie terminów ‚udar’ i ‚wylew’ nie jest jakieś straszne, ale ja już się pilnuję, żeby mówić bardziej poprawnie. Nie wiem dlaczego, ale tak wyszło (:

P.S.

aaaaaaa, nie próbujcie mylić się w terminologii w ZUS przed lekarzem orzecznikiem! wtedy to jest ważne, za brak precyzji można dostać po głowie.

 

Przyczyny udaru (III): migotanie przedsionków

migotanie przedsionkówtak sobie po macoszemu traktuję swój ‚cykl’ o przyczynach udaru (klik, żeby poczytać o „moim” PFO, klik żeby poczytać o fajkach), bo takie medyczne suche gadanie jest trochę nudnawe. No ale na blogu o udarze się od tego nie ucieknie, bo trzeba wiedzieć,  czego unikać. Migotanie przedsionków jest nie do pominięcia – wymienia się je wśród najczęstszych przyczyn.

Ja do dzisiaj (tak tak) nie bardzo wiedziałam, o co z tym migotaniem (ładna nazwa swoją drogą) przedsionków. Chodzi oczywiście o serducho, w którym komory serca „dygoczą zamiast bić” i przez to źle pompują krew. Krew się gromadzi, więc częściej powstają skrzepliny. A jak wszyscy wiemy – skrzep+mózg=udar. Oczywiście, te skrzepy mogą też sobie popłynąć w inne miejsca i spowodować inne zatory, ale pamiętajmy, że migotanie zwiększa ryzyko udaru nawet o 500% (to dużo;))

Problem z migotaniem jest taki, że czasem nie daje żadnych objawów (tak, tak!). Ale częściej jednak pojawia się nieregularne tętno (szacun dla tych, którzy je wyczują…),  bóle w klatce piersiowej i takie ‚kołatanie’, duszności, zawroty głowy, ogólne złe samopoczucie.

„Migotanie przedsionków występuje u ponad sześciu milionów ludzi w Europie.iLiczbę udarów szacuje się na 9,6 mln”. Także wiecie, raczej warto to mieć pod kontrolą. Pamiętajcie, w zdrowym ciele zdrowy duch, a niezdrowy tryb życia, niedbanie o siebie, zwiększa ryzyko wystąpienia migotania. Lista przyczyn migotania jest długa z resztą, ale nadciśnienie też można kontrolować. Na liście widzę również niedomykalność zastawek, którą oczywiście (leciutką…) mam. Leczyć to też można, od farmakologii aż po ablację, zabieg, którego opis jest tak skomplikowany, że odeślę Was tutaj do sekcji ‚Leczenie migotania przedsionków’.

Nikomu tego nie życzę. Mój tato chyba to miał. Niewiele z tego pamiętam, oprócz tego, że ‚łapało’ go głównie w aucie. Raz w aucie był nasz pies-obrońca (nie znosił obcych, którzy dotykali naszą furę) i nikt nie mógł się dostać do środka, dopóki nie przyjechała mama. Na SOR-ze był tak częstym gościem, że jak pojechał na niego ze mną jak sobie zemdlałam, witali go tam, jak starego znajomego. Serio:) pytam, skąd się znacie z panem pielęgniarzem, a on na to ‚aaa no pamiętamy się z czasów, kiedy często tu bywałem…’. Tatę lekarze naprawili, weszli przez udo wyżej i od tamtej pory w szpitalach bywa tylko w odwiedzinach. Szkoda, że ostatnio tak często, dobrze, że coraz rzadziej.

PS

przy pisaniu tego, przeczytałam milion artykułów, ale głównie korzystałam z tego i to z niego pochodzą ‚cytaty’ 

Udar mózgu: przyczyny mogą być różne

Poniżej wrzucam linki do wszystkich notek z cyklu:

(I) PFO 

(II) Fajki

(III) Migotanie przedsionków

V) Wysokie ciśnienie 

(VI) Udar kryptogenny

(VII) Problemy hormonalne

(VIII) Toczeń

(IX) Rozwarstwienie tętnicy szyjnej

 

Trudności z przełykaniem po udarze mózgu

feeding-1314879Kolejną rzeczą, która może ‚trafić” udarowca, jest dysfagia – utrudnione przechodzenie pokarmu od jamy ustnej aż do żołądka (potem jelita powinny sobie poradzić ze sprawą), czyli po ludzku: problemy z połykaniem.

Szczerze mówiąc, nie poznałam osoby po udarze, która miałaby ten problem obecnie, ale to nie znaczy, że ich nie ma. Często też dysfagia przechodzi w ciągu kilku dni, potem jest lepiej na szczęście. Wyobrażam sobie, że osoby po udarze mózgu z dysfagią nie należą do tych, które są zdrowsze, więc nie widać ich na korytarzach. Poza tym, jedzenie odbywa się raczej w zaciszu pokoju i go po prostu nie widać. Przyznaję więc, że nie wiem, jaka jest skala tego zjawiska, nie wiem (nie pamiętam), czy to miałam w pierwszych dobach choroby, wiem, że problem istnieje i jest poważny.

Dysfagia może mieć różne natężenie – od całkowitej niemożności przełknięcia czegokolwiek, po krztuszenie przy próbach. Dlatego różne są drogi karmieni chorego – od zupełnej rezygnacji karmienia doustnego (wyobrażacie to sobie? wtedy używa się sond? no, czegoś się używa…) po podawanie tylko płynów. Są pacjenci, którzy mogą połykać, jeśli odpowiednio ustawią głowę… Są tacy, którzy nie radzą sobie z pokarmami sypkimi i gruboziarnistym… Jest i cała masa innych, którym trzeba i można pomóc – inaczej grozi im zachłyśnięcie, krztuszenie i wszelkie ich konsekwencje (pamiętajcie, że G.W. Bush prawie umarł przez precelka. Jonasza Koftę zabił kurczak, którym się zakrztusił – tak przynajmniej pisze www.fakt.pl).

Wyobrażam sobie, jaki to musi być koszmar – i dla chorego, i dla jego opiekunów.

Ostatnio na fanpejdżu stowarzyszenia Udarowcy, pojawił się rewelacyjny adres: www.polykanie.pl – kompendium wiedzy i porad nt. zaburzen połykania. Jeśli ktoś ma z tym problem (lub ‚jego udarowiec ma’) polecam zajrzec:) można przeczytać masę przydatnych rzeczy, m.in. przykładowe jadłospisy dla osób z zaburzeniami połykania, porady praktyczne…

A przede wszystkim wskazuje, że można szukać pomocy – u lekarzy i logopedów:) I trzeba!

PS

z powyższej strony dowiedziałam się, że ta przypadłość ma swoją fachową nazwę! LEAKING. Jestem więc KasiaLeaks, że tak rzucę żarcikiem( ;

PS2.

oczywiście trudności z przełykaniem dotyczą nie tylko udarowców i neurologicznych, wikipedia podaje szereg przypadłości, wśród nich znajdują się nawet choroba refluksowa i rak przełyku.

Zwolnienie z pracy na chorego członka rodziny

left handSzczęka mi opadła, kiedy okazało się, że moja mama może sobie wziąć na mnie zwolnienie lekarskie. A może!

Na chorego, takiego jak ja, przysługuje członkowi rodziny opieka na chorego – 14 kalendarzowych. Jeśli chory i opiekun są spokrewnieni (rodzice, rodzeństwo, małżonek, dzieci, nawet teściowie) i mieszkają razem.

Takie zwolnienie/opiekę wystawia lekarz rodzinny chorego! Więc potrzebując takiego wsparcia, tuptamy do lekarza razem i prosimy o świstek.

W naszym przypadku rodzice najpierw wykorzystywali urlopy, dopiero na wyjazdy do szpitali mama korzystała z tego przywileju, płatnego w wymiarze 80% zarobkówr. Mojej mamie zostały już tylko 3 dni i węszę problem, bo czeka mnie rehabilitacja, podczas której będę musiała być z opiekunem.

No, internety piszą, że inny członek rodziny, też będzie mógł wziąć na mnie opiekę. Zobaczymy jak to będzie. w każdym razie, ja nie wiedziałam, że coś takiego jest możliwe. Żaden pracodawca nie będzie zachwycony puszczając pracownika, żeby opiekował się swoją babcią, ale są sytuacje, w których to jest bardzo potrzebne i warto pamiętać o przysługujących nam prawach.

miałam udar prawostronny

brain(…) prawdę mówiąc, cała  historia neurologii i neuropsychologii jest historią badań nad lewą półkulą mózgu. 

Jednym z ważniejszych powodów lekceważenia prawej – albo „podległej”, jak ją zawsze nazywano – półkuli było to, że objawy jej uszkodzeń są i wiele mniej wyraźne niż w przypadku półkuli lewej. Przyjmowano, zwykle z lekką pogardą, że prawa półkula  jest za t”prymitywna” niż lew. Ta ostatnia uważana jest a jedyny w swoim rodzaju, niezrównany efekt ewolucji człowieka. I w pewnym sensie, to prawda. Lewa półkula, ta bardzo świeża narośl na mózgu człekokształtnych, jest bardziej skomplikowana i wyspecjalizowana. Jak komputer przyklejony do podstawowego zwierzęcego mózgu zajmuje się schematami i programami. Z drugiej strony prawa półkula kontroluje niezwykle ważną zdolność rozpoznawania rzeczywistości, zdolność niezbędną każdej żywej istocie do przetrwania. Klasyczna neurologia była bardziej zainteresowana schematami niż rzeczywistością, kiedy więc pojawiły się syndromy – zespoły objawów – związane z uszkodzeniami prawej półkuli, uznano je za dziwaczne.

– Olivier Sacks, Mężczyzna który pomylił swoją żonę z kapeluszem, Poznań 1996, s. 22.

Ten fragment książki z lat 80 może mi tłumaczyć, jakim cudem jestem takim cudzikiem medycyny.

I dlaczego nieustannie czuję się zagubiona w świecie.

 

kocham mój Nootropil (leki prokognitywne po udarze)

zagadki logiczneKiedy usłyszałam od lekarza termin ‚lek prokognitywny’ myślałam że zwariuję ze szczęścia – istnieją prochy, które mogą poprawić moją koncentrację i ogólnie myślenie, ja je chcę! Potem pogadałam z różnymi ludźmi, lekarzami i lekarzami in spe, jednym badaczem leków i większość mi odradzała to lekarstwo – tylko neurolog powiedziała że to świetny pomysł i zapisała mi Nootropil, moją nową miłość.

Mówili o nim ‚placebo dla starych bab’, ‚ duże kłopoty z łączeniem z innymi lekami’, ‚dla studentów w czasie sesji’, ‚w Czechach bez recepty’…

Ale ja mam wrażenie, że świetnie na mnie działa, nie widzę żadnych skutków niepożądanych, może oprócz tego, że muszę pamiętać o kolejnej tabletce rano. Jest o tyle lepiej, że czuję się dużo lepiej za kierownicą (choć oczywiście nie szaleję dalej) i nie mam wrażenia,  że zaraz rozjadę dziecko. Rozwiązuję zagadki po dwumiesięcznej przerwie ot tak sobie (wciąż nie są łatwe, ale niektóre rozwiązywalne!), lepiej się koncentruję, czasem udaje mi się wyrazić kwestie, o których wcześniej ciężko mi się nawet myślało. Jest lepiej.

Jeśli to placebo, to kocham moje placebo. 

Kolega badający lekarstwa kazał mi zapytać moją neurolog o inną substancję, której świetne efekty  działania widział na własne oczy, ale ona odpowiedziała, że tego nie stosuje się przy udarach i nie widzi tego u mnie. Dostałam więc Nootropil. I sobie go przyjmuję i jestem zadowolona. Mam oczywiście kilka obaw, ale poziom ich racjonalności jest na poziomie chorego na depresję, który nie chce przyjmować antydepresantów, bo są takie i owakie i od psychiatry. Czyli żaden:)

 

Tia…TIA – czy to tzw. mikroudar, czy przemijający atak niedokrwienny?

mózg jest w głowie

mózg jest w głowie

Kilka lat temu jechałam z przyjaciółką autem. Rozmawiałyś‪my, coś jej opowiadałam, wjeżdżałam na parking do centrum handlowego, nagle zaczęłam bełkotać. Kasia co ci jest? CO CI JEST? Kasia co ci jest…  słyszę w kółko przerażone wołanie przyjaciółki. Na szczęście udało mi się wcisnąć hamulec, udało się zatrzymać auto (Kasia co ci jest? CO CI JEST? Kasia co ci jest), nie udało się wrzucić luzu, bo nie udało mi się złapać dźwigni zmiany biegów. Słysząc przerażone Kasia co ci jest? Kasia co ci jest? i klaksony z każdej strony odpadłam, straciłam przytomność. Kiedy się ocknęłam po minucie? dwóch? po pół minuty?, wszystko było w miarę ok, ręka działała, mogłam mówić, ale byłam przerażona, bałam się ruszyć autem. Koleżanka przyprowadziła – nie wiem, medyka? ratownika? odźwiernego? – który nie chciał mi przestawić tego auta. W końcu, się dał namówić, choć nie wolno mu było… Chyba przestraszył się klaksonów. Posadził mnie na ławce i od razu zmierzył ciśnienie. Z tego co pamiętam, było bardzo wysokie. I to wszystko. Bardzo nie chciałam jechać do szpitala się sprawdzać, bo kto jeździ z jednym omdleniem, zadzwoniłam po tatę. Tak przeżyłam swój pierwszy (?) udar – TIA, mikroudar, przemijająy atak niedokrwienny. 

Czym jest TIA (Transient Ischemic Attack)? To coś jak króciutki udar niedokrwienny, którego wszystkie objawy ustępują przed upływem 24 godzin. Ręka (wówczas prawa!) nie działała mi może kilka minut, tak samo jak mowa. Nie wiem czy miałam krzywą buzię,nie widziałam się i nie wiedziałam, że to może być udar.  Czym jest TIA dowiedziałam się dopiero wtedy, kiedy odwiedzali mnie znajomi w szpitalu i wtedy nabrałam pewności (99,5%), tak jak moi lekarze. Dlaczego nie mam pewności? Bo jak każdy uparlam się, że nie trzeba do szpitala, nie ma mowy, typ omdlenie, zmęczenie i nic strasznego. Badania zaczęłam później, krew, tomografy, rezonanse, wszystko po kolei.  Wtedy wyszedł zbyt wysoki poziom cholesterolu, niewielkie dziury w mózgu (na początku były guzami;)

Mam trochę żal do pani neurolog że wtedy nie padło nawet słowo udar, padło tylko że wg WHO każdy ma prawo zemdleć raz w życiu, chociaż wiedziała o bełkotliwej mowie i niedowładzie. Nazywałam to na pewno inaczej, ale to nie szkodzi, pokazywałam pewnie jak próbowałam chwytać i mówić,  nie znałam wówczas słowa niedowlad.

Zastanawiam się czasem, czy gdybym wówczas jednak trafiła do szpitala, czy byłaby szansa uniknąć kolejnego udaru, tego przez którego mam teraz tyle kłopotów teraz.  Nie sądzę, bo po jednym udarze nie zamykają dziury w sercu – żeby zakwalifikować do zabiegu zamknięcia PFO trzeba dwóch udarów. 

I powiem wam że strasznie trudno się połapać czym tak naprawdę jest TIA. Ze 3 razy dostałam zjebkę za użycie słowa mikroudar.  Pani na oddziale ratunkowym szczególnie ostro zwróciła mi uwagę, że to UDAR MÓZGU, tylko że jego skutki szybko minęły. I tak raczej piszą w różnych wywiadach i artykułach. A potem poszłam na komisję ZUS i dostałam zjebkę za to ze nazwałam swoje TIA udarem.  Gdybym umiała jeszcze dyskutować, powiedziałabym co mówią lekarze poza zusem.  Ale byłam klebkiem nerwów i umiakam mówić tylko dobrze, dziękuję bardzo, dziękuję dobrze. I odpowiadać najlepiej jak umiałam (niewystarczająco dobrze) na pytania.

ja tam wierzę , że mój miniudar był prawdziwym udarem. I wiem już, że ma każdy niedowlad, każda bełkotliwa mowę od razu powinna wylądować na oddziale ratunkowym.