Choroba lokomocyjna na opak

Notatka na marginesie

Wspominałam już miliard razy o swojej chorobie lokomocyjnej, która mnie męczy I smuci najbardziej na świecie. To dzięki niej mdłości łapią mnie tak często, to dzięki niej jestem zamknięta na świat (konkretniej na miasto), bo co to za przyjemność iść do miasta na spotkanie/wolontariat/zakupy/do muzeum i przez godzinę zwalczać wrażenie, że zaraz zwymiotuję na stół i że moja głowa pięknie z bólu I paskudne zmęczenie.

Gdybym faktycznie, w 100% słuchała swojego organizmu, nie ruszyłabym się dalej niż 8-10 km od domu, czyli tyle, ile mogę przejść.

A teraz jestem na samochodowej wyprawie do (I po) Danii. Czytaj dalej

Obrzęk mózgu po udarze – oby szybko znikał!

Trafił mnie też ogromny obrzęk mózgu po udarze.

Ok, ogromny jest pojęciem względnym, ale prawda jest podobno taka, że w pewnym momencie to obrzęk mózgu był największym zagrożeniem dla mojego zdrowia. Bo mózg puchnął, obrzękał się i zagrażał. Życiu i zdrowiu. Podobno tomografię za tomografią wszyscy wokół modlili się, żeby się wchłonął. Bo jakby nie zaczął, to by było źle. Żeby dać mi jakąś szansę przeżycia, rozważano, uwaga…

OPERACJĘ ZDJĘCIA CZĘŚCI CZASZKI I ZASZYCIA JEJ W MOIM PODBRZUSZU, CZYLI ODBARCZENIA,

żeby poczekała sobie na lepsze czasy (ponowne założenie na łeb).

I już byłam prawie wieziona na stół operacyjny. Mogłoby być to ciekawe, ale pamiętajmy, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. W tym przypadku to porzekadło mogłoby być wzięte zbyt dosłownie, więc cieszę się, że mojej głowy nie odbarczono. W końcu przyszły wyniki ostatniego tomografu i radość! (moich rodziców, ja nie miałam pojęcia, że mogę mieć operację…)

Obrzęk zaczął maleć. Co było dobrą wiadomością dla wielu osób, bo: Czytaj dalej

Dziś rocznica drugiego udaru. I są sprawy, z którymi się nie pogodziłam jeszcze:)

Dziś mija rok od mojego drugiego udaru. Udarku – bo był duuuuuużo mniejszy od pierwszego. Udarku – bo nie zniszczył wszystkiego, tylko pogorszył trochę pewne sprawy i zmotywował do innych.

Udaru, który nie wywrócił do góry nogami mojego życia, tylko podkreślił, że nie jest normmalnie. I odsunął w czasie to, na co byłam już gotowa. Ale co tam, co się odwlecze… A przynajmniej mam nadzieję:)

Ten rok w jednych sprawach niewiele zmienił, w innych – wszystko. No, na przykład  na 99% znam przyczyny, nie jest tak, że siedzę w strachu przed kolejnym udarem.

Ale ja nie o tym. Chciałam o tym, co jest niezbędne do życia po udarze, żeby się nie poddać. Czytaj dalej

Z pamiętnika wiercipięty. Jak leżeć po udarze mózgu?;))

Trafiłam na przydatny (mam nadzieję) artykuł w sieci „Pozycje ułożeniowe po udarze mózgu” i nie będę przepisywać informacji z niego.

I – choć w szpitalach ani razu nie widziałam takiej staranności o ułożenie pacjenta – na pewno warto się do tych wskazówek stosować w przypadku naszych chorych:)

Ja opowiem Wam, jak to jest leżeć w przytomności i półprzytomności bez wstawania, jak to jest, nie móc wytrzymać w żadnym ułożeniu i zrywać przez przypadek część monitorów, które pilnują, czy przypadkiem się nie umiera.

Pamiętajcie też proszę, że różnica pomiędzy nieprzytomnym a przytomnym jest ogromna.

Tak samo jak pomiędzy paraliżem, niedowładem i lekkim niedowładem, zatem moja opowieść, choć inspirowana podlinkowanym wcześniej artykułem, będzie opowieścią samoukładającej się Kasi. I to z kresów, w których powstanie z łózka było surowo wzbraniane;) Czytaj dalej

No niestety. Nie czuję się zbyt dobrze

Bóle głowy niemal codziennie, mdłości nawet przy nachylaniu(!!! – może powinnam się wybrać do laryngologa znowu), jestem na okrągło wymęczona.

Śpię do 10 -11, potem drzemka popołudniowa, potem drzemka poobiednia, potem trochę aktywności, potem filmy w łóżku i spać.

Nie wiem dlaczego. Właściwie mogę tylko zgadywać, ale myślę, że moje zgadywanki są trafne.  Czytaj dalej

Coraz więcej udarów w mediach

plakat 1na6Coraz więcej udarów w mediach. To znaczy czego? Informacji udarowych. I w TV i w prasie. Moja babcia czyta życie na gorąco i wiem, że co kilka numerów jest coś wspomniane. A to o spastyczności, a to o udarze, a to o rehabilitacji… Szukam takich informacji, ale oczywiście nie kupuję wszystkich gazet, więc o wielu piszę. Ale wiem, że udarów mózgu jest w mediach coraz więcej.

A może to tylko ja zauważam, bo mnie to dotyczy? Czytaj dalej

Co to znaczy wyzdrowieć po udarze? Co to znaczy powrót do sprawności? A powrót do pełnej sprawności?

Ostatnio fanpage Otwórz dłoń po udarze zamieścił link do artykułu, którego tytuł krzyczy, że 70 proc. Polaków po udarze zostaje inwalidami. To brzmi dla mnie możliwie. Bo kim jest inwalida?

człowiek, który utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy.

definicję podaję za internetowym słownikiem języka polskiego PWN-u, ale jednak jest we mnie niezgoda na zredukowanie (i rozszerzenie) definicji inwalidy do pracy. Bo czy faktycznie używa się go z myślą o pracy, czy tylko o niepełnosprawności? Ja sama użyłabym słowa inwalida, choć niechętnie, wobec osoby bardzo niepełnosprawnej. Bardziej takiej, która potrzebuje pomocy w myciu i wycieczce do łazienki. O ile może się wybrać do łazienki, niż wobec siebie. Ja częściowo straciłam zdolność do pracy. Ale nie nazwałabym się inwalidą. Po prostu nie. Czytaj dalej

Proste rzeczy, które ułatwiają mi życie:) Albo zaczną;)

HURRA!

w końcu zakupiłam idealne pudełeczko na lekarstwa!

ok, idealne, jeśli pominę żółtą przegródkę, która się już nie domyka;) Miałam dość codziennego grzebania w lekarstwach i szukania kolejnych opakowań leków w szufladzie, kiedy stare się kończą. niepotrzebny bałagan. teraz będzie dużo lepiej:) Czytaj dalej

O koktailu lekarstwowym

Piszę dla Was kolejną notkę o lekach przeciwzakrzepowych (antykoagulantach), a przy pisaniu jej muszę oczywiście się naczytać o temacie, że by nie palnąć jakiejś bzdury. No i się załamałam czytając o przeciwskazaniach – zarówno tych żywieniowych, jak i w lekarstwach.

Już mogę wam powiedzieć, że nie jest u mnie zbyt dobrze – mimo przeciwskazań;) Ale nie wiem tego na 100%, bo w obecnym stanie umysłu nie mam siły przeczytać ulotki lekarstwa. A i nie wiem, czy by udzieliła mi odpowiedzi.

Rzecz w tym, że każde lekarstwo ma swoje przeciwskazania, np. nie wolno go brać z innymi medykamentami, albo nie można go brać w ciąży, albo nie można go podawać dzieciom do 6 roku życia, albo…, albo… A jak się cierpi na kilka chorób przewlekłych, to ulotek do lekarstw jest przynajmniej kilka.

tadam!:

 

Tak, wiem, serduszko. Ale nie mam niczego innego, żeby to trzymać. Ale i tak, wiecie o co chodzi. Jest tego mnóstwo i samemu trudno się w tym zorientować. Czytam te ulotki po otrzymaniu kolejnego lekarstwa, trzymam je, żeby w razie potrzeby wrócić, mimo to widzę w sercowym pudełeczku koktajl wybuchowy.

Czytaj dalej