Mam błyskawiczne ogłoszenie

Pracy na twoją stronę mają się ku końcowi. Serio serio. Już teraz wszystkie wpisy z lewaczki zostały zaimportowane do nowego systemu. Zatem czasowo przeniosłam swoją działalność nal ewaczkowego Facebooka. W ten sposób nie dokładam sobie pracy. Chłopakom też nie.

Wierzę w końcu, że nowa odsłona lewaczki jest tuż, tuż.

Dlatego sobie i wam życzę trochę cierpliwości:) a chłopakom szybkiej pracy.

Tymczasem zapraszam tutaj:)

https://www.facebook.com/lewaczkapl/

Tęsknię!

Czego nauczyłam się po udarze (VII): makijaż!

No, panie i panowie, Kasia dorasta.

W wieku 30 lat, dzięki temu, że się uniepełnosprawniłam, trafiłam na mini kurs  makijażu.

Nigdy wcześniej nie opanowałam tej sztuki. Nie wyniosłam z domu, nie nauczyły mnie koleżanki, mogłam tylko nieporadnie próbować samodzielnie. Dzięki temu często słyszałam, że „lepiej mi bez kreski na oczach”. Jak wrażenie, że znaczyło to zwykle „weź to zmyj, nie umiesz”. Czytaj dalej

Embolizacja tętniaka mózgu

tętniak mózgu i jego embolizacja, Pisałam już o tym, czym jest tętniak mózgu i w jaki sposób może zapoczątkować on udar krwotoczny. Choć nazywa się go „bombą z opóźnionym zapłonem”, większość z tych bomb można rozbroić. Jednym ze sposobów zapobiegania wybuchowi jest

embolizacja tętniaka mózgu. 

zabieg (a nie operacja!) przeprowadzany jest neiinwazyjnie. Brzmi to dość śmiesznie, w końcu przeprowadza się go w MÓZGU, jednak tak jest, bo jest on bardziej podobny do zamykania PFO niż wycinania guzów mózgu.

Na czym to polega? Przypomina w sumie zabieg zamknięcia PFO czy angiografi, ponieważ embolizacja zaczyna się do wprowadznia specjalnej prowadnicy w naczynia krwionośne i, po dotarciu do problematycznego tętniaka, po prostu zabezpieczenie go przed pęknięciem poprzez wyłączenie go z obiegu krwi.  Używa się do tego malutkiego drucika, tzw. spirali embolizacyjnej.

brzmi strasznie, ale…

Czytaj dalej

Czym jest sport niepełnosprawnych?

Mistrzostwa Polski niepełnosprawnych w strzelectwiePodzielę się z wami czymś, co ostatnio koszmarnie mnie zabolało.

Jak wiecie (albo nie) strzelam z pistoletu w klubie niepełnosprawnych. Fajna sprawa. Tylko ten ktoś powiedział, że sport niepełnosprawnych to taka „przechowalnia”. Że mi może się tak nie wydawać, ale sport niepełnosprawnych to nie jest rywalizacja tak naprawdę, bo jego główną funkcją jest funkcja integracyjna. Dlatego jest tak, że przepis ograniczający ilość drużyn z jednego klubu (bo o tym rozmawialiśmy) na sens, bo jeśli podium będą zajmować tylko ze Startu Szczecin, to inni nie będą chcieli strzelać, bo nie będą widzieć szans. Czytaj dalej

Po przeprowadzce

To, o czym pisałam od tak dawna, co zdominowało moje życie i moją głowę… dokonało się. Mieszkam na nowym. Do tej pory jest bardzo spoko. Zapewniam was, ale nie umiem obiecać, co już ograniczę ten temat. podejmę go znowu pewnie kiedy zaczną się problemy. Bo jak to jest u mnie problemy pewnie będą.

Poniżej załączam filmik z Facebooka, na którym pokazuje moje nowe miejsce.

póki co mogłabym zadziwić mamę, brata, panią dietetyk, babcię, może nawet tatę, moich wszystkich byłych współlokatorów. Czyli całkiem pokaźne grono ludzi;) ale przede wszystkim siebie.

Jem zdrowo,

Mam porządek od igiełki,

Codziennie rano ścieli łóżko,

Póki co głowa bolała mnie tylko troszkę,

Zmywam,

Spotykam się z większą ilością osób,

Chcę mi się więcej,

Już po trzech dniach widzę różnicy w poziomie hiszpańskiego (serio!)

Może to magia do nowego miejsca i mi przejdzie, może i nie. Myślę jednak, że sporo się zmieniłam w sferze życia codziennego i ograniczenie ilości posiadanych przez przedmiotów pomoże mi trzymać się z dala od chaosu. Albo są to zbyt różowe barwy ((;

Póki co widzę dane korzyści, od ciszy i spokoju, po większą niezależność  No, minusów jest kilka, ale raczej w sferze strachu, nie praktycznej. Na dobre mi wyjdzie to wszystko, tak myślę. Oprócz kuchni i braku drzwi.

Chcę też kupić bransoletkę monitorująca, żeby mój opiekun został powiadomiony w razie ataku padaczki. Chciałam to odliczyć na „poreminciekuxgni’, ale chyba przyspieszę ten proces. Lepiej dmuchać na zimne, nonie?

i tu zapraszam na wycieczkę po moim pokoiku.

Rehabilitacja. Smutne wieści

Na początku przyznam, że dyktowanie w biegu stanie się na pewno naszą szansą ma teksty częstsze niż raz na tydzień. To w końcu stało się genialne!;)

Ale czas w powrócić do mniej przyjemnych rzeczy. Muszę wam przyznać w tajemnicy, że dałam ciała. Zaprzepaściłam efekty mojej kilkuletniej pracy. Zje….ałam koszmarnie.

Na szczęście nie do takiego stopnia, żeby nie można było odzyskać tego co osiągnęłam.

Żeby ukazać co się stało, opowiem wam historię.

Poszłam na fizjoterapię. Piękny ośrodek, przystojni terapeuci, pachnąca czystością szatnia, uśmiechnięta pani w recepcji a nawet woda z dyspozytora.

mój zestaw piłek, których używam przy rehabilitacji. Niektóre nie chciały zapozować do zdjęcia i się ukryły.

Wchodzę na salę swoim normalnym krokiem, czyli takim lekko krzywawym ostatnio, zaczynamy rozmowę i od razu ćwiczenia. Okazuje się, możesz wszystko robię z trudem i nie za dobrze. Z trudem nie oznacza „z trudnością fizyczną” ale krzywo. Stopa leci nie w tę stronę co trzeba, kolano się wywija, ja muszę myśleć o każdym centymetrze ruchu. A w myśleniu nie jestem aż taka dobra… ;) Wychodzi na to że doprowadziłam się do stanu, w którym do poprawności trzeba ciągłego myślenia. Nawet obcasy zawodzą.

Co się stało już się nie odstanie, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, itp, itd. Wystarczy przecież tylko poćwiczyć 20 minut dziennie. 20 minut wzorce chodzenia i trochę łapkę. Byle systematycznie. I będzie dobrze.

Sprzęt mam, motywację mam, nowe ćwiczenia też (podobają mi się!).

BIORĘ SIĘ DO ROBOTY JUŻ OD DZISIAJ!:)

I życzę sobie wesołej rehabilitacji((:

Raport z placu boju:)

Ponieważ nie mam na nic czasu i rzadko pisze teksty, należy wam się raport z placu boju.

Otóż.

Teraz u mnie dzieją się dwie ważne rzeczy. Remontujemy moje mieszkanko i tworzymy w moją stronę.

I szczerze mówiąc nie mam pojęcia co jest dla mnie ważniejsze. Wiem jednak co pochłania mi prawie 90% mojej energii. No, może 70. (;

Chodzi o remont. Nie mówię, że ja tam najwięcej robię. Stanie na drabinie nie należy do moich ulubionych czynności, właściwie omijam to jak mogę. Ściany maluje zatem ekipa remontowa w postaci kochanego wujka. Resztę robimy ja i mama. Przeważnie. Oczywiście mama robi więcej. To na jej barkach spoczywa sprzątanie 10-letniego syfu. Ja póki co opalam drzwi i z każdą minutą obiecuję sobie że już nigdy nie będę taka uparta. Nigdy nie opalajcie drzwi.

Mimo że nie jesteśmy w mieszkanku codziennie, i tak codziennie jestem padnięta. śpię nawet o 20:00. Potem wstaję tylko na jedzonko i wracam spać. W międzyczasie oglądam farby, meble i… sobie marzę.

W międzyczasie cisnę chłopaków ze swojej firmy o stronę Lewaczki. Kombinuje czego tam chce I co jest mi potrzebne. Też co byłoby wam potrzebne. I to chyba jest dla mnie nawet ważniejsze:)

W tym momencie nawet nie mam pojęcia, czy mówiłam wam że będzie nowe strona. Na Facebooku na pewno się chwaliłam, ale tutaj na blogu nie jestem taka pewna. Zatem:

TWORZĘ NOWĄ STRONĘ LEWACZKI. OCZYWIŚCIE JEJ SENS CZYLI MOJE BLOGOWANIE POZOSTAJE BEZ ZMIAN, ALE CHCIAŁABYM ŻEBY MIAŁA NOWE FUNKCJONALNOŚCI I ŻEBY BYŁA ŚLICZNIEJSZA. Nie, nie chodzi tu o moje zdjęcia. ;)

Uznałam że nie mogę rozwijać swojego bloga na takim prostym szablonie, bo mam za dużo pomysłów (i tak dalej). Już zaczęliśmy tworzyć stronę i mogę cisnąć swoich szefów na co dzień, bo przecież pracuję w tym samym pokoju co oni. Niedługo wszystko będzie zrobione. A mi już się podoba. Troszeczkę zmieniamy kolorki, dodam też kilka działów. Jakich? Zobaczycie;p

Aaaaa, zapomniałam o jednej z superważnej rzeczy! Mianowicie znowu się rehabilituje. Możliwość ta spadła mi z nieba w odpowiednim momencie. Ostatnio zauważyłam że gorzej chodzę, że ręka zamiast bardziej funkcjonalna staje się odrobinę mniej sprawna. Alarm! Przydałoby się nad tym popracować. Ale biorąc pod uwagę wszystko powyższe, ciężko. I akurat przyszła do mnie możliwość wykorzystania 10 godzin rehabilitacji. Jestem po pierwszym spotkaniu wiem jak ćwiczyć w domu i jestem pełna nadziei, że będę znowu chodzić nienagannie:)

Czyli jest spoko. Powiem wam jeszcze, z tekst ten dyktuję do telefonu. Moja Nokia sprawdza się w tym przypadku lepiej niż wcześniejszy Samsung. Dzięki temu wracając pomiędzy pracą, treningiem, budową, mogę w końcu skończyć coś pisać. No, nie może być to za bardzo oparty na źródłach, bo oznaczałoby to, że muszę gapić się w telefon. A tak, zamiast opisu tetraplegii, dzielę się opisem tego co u mnie. Bo why not?;)))

Post scriptum
Nie mogę się doczekać parapetówki!

Orteza po udarze mózgu – pomoc w rehabilitacji

sztywny, ręka, stiff, klawiaturaKażdy, kto spędził trochę czasu na oddziale rehabilitacji neurologicznej, widział, jak trudna jest rehabilitacja kończyn (szczególnie górnych – funkcjonalność dłoni przeważnie wraca na końcu…). Widział też, jak niewiele mamy środków, żeby zapobiegać spastycznści i ją rehabilitować.

Jedną z kuracji, z których można skorzystać, są ortezy. Choć wielu z nas nie miało szans z nich skorzystać, prawda jest taka, że wcale nie stanowią jakiejś wielkiej rewolucji czy nowości. Problemem jest ich niedostępność. Wydaje mi się, że ośrodków rehabilitacyjnych nie stać na zakup takiego sprzętu, zatem te, które się na niego zdecydowały, krzyczą REHABILITACJA ORTEZĄ DYNAMICZNĄ, promocja, nowość!

Nie. Chociaż ortezy są coraz bardziej nowoczesne, bywają elektroniczne czy mechaniczne, nie są nowością na rynku.

W większości przypadków są jednak drogie – a to dla większości z nas jest ogromna bariera. I mimo że istnieją możliwości dofinansowania takiego sprzętu dla indywidualnych użytkowników, nie każdy będzie się o nie starał. Również dlatego, że nie wie, że może…

Co to jest orteza?

Orteza (ortopedyczna proteza) to sprzęt wykorzystywany do stabilizacji stawów lub odcinków ciała. Ortezy są używane w rehabilitacji i leczeniu różnego rodzaju schorzeń, problemy z niedowładem i spastycznością są tylko częścią z nich. Nas jednak o wiele bardziej interesują właśnie te, które mogą pomóc po udarze.

orteza po udarze, ortezy neurologizne

spójrzcie na tę różnorodność wyświetlającą się na hasło „ortezy neurologiczne”:)))

Ortezy takie, od tych najbardziej prostych po skomplikowane, mechaniczne wyroby, pomagają w czynnościach taki, jak:

  • utrzymanie prawidłowego ułożenia kończyn,
  • zapobieganie opadania kończyn (stopy),
  • rehabilitacja,
  • przywracanie ruchu w naturalnym zakresie,
  • rozprostowywanie palców w spastyczności!
  • i pewnie szereg innych.

Nowoczesne produkty (takie jak np. szeroko dyskutowane w Internecie ortezy Saebo) chyba naprawdę wspomagają powrót do sprawności. Piszę chyba, bo sama nigdy nie korzystałam (a żałuję, do napisania takiego tekstu wolałabym mieć ortezowe doświadczenie). Przy spastyczności często są czynnikiem, który naprawdę pozwala rozprostować dłoń i odzyskiwać kontrolę w zginaczach. Saebo są rozwiązaniami mechanicznymi. W ich podstawowej formie sprężynki pomagają w wyprostowaniu palców.

I ej, taka orteza Saebo wygląda jak rękawica superbohatera;)

Nie każda osoba ze spastycznością czy niedowładem powinna się kwalifikować do leczenia, ale i tak wielu z nas na pewno nieźle by skorzystało z takiej pomocy.

Niemniej, jak zwykle po udarze orteza nie jest cudownym lekiem na całe zło. Kurcze, nawet z najbardziej zaawansowanym sprzętem trzeba się napocić, żeby wypracować odzyskanie sprawności po udarze mózgu.

Niestety. Ortezy pomagające po udarze tylko wspomagają ćwiczenia. Z ich pomocą (podobno!) efekty przychodzą wcześniej. Dużym plusem jest też, że rehabilitant mający pod opieką grupę 6 osób nie musi stać nad jedną i podtrzymywać cały czas jej nadgarstek, podczas gdy upuszcza klocki do koszyka.

Szczerze mówiąc, od dawna chciałam spróbować takiego sprzętu (na nogę też). Nie, żeby był mi jakoś potrzebny, w tym momencie już nie jest. Chciałabym tylko wiedzieć, jak orteza po udarze mogłaby mi pomóc, jak „to czuć”.

Orteza po udarze mózgu może też być dofinansowana.

Warto dowiedzieć się w NFZ, PFRON czy MOPS, czy też macie taką możliwość i kombinować. Pamiętajmy też, że głośne teraz Saebo nie jest jedyną firmą, na której produkty warto zwrócić uwagę:)

ps

tutaj pisałam, że dofinansowanie sprzętu rehabilitacyjnego przez PFRON jest możliwe. :) bardzo polecam zorientowanie się w możliwościach!!

Mieszkanko, przyjedź szybko!

Notatka na marginesie

W ostatnim tekście sygnalizowałam, że następna notkę będę pisać z nowego, wspaniałego miejsca. Cześć z Was życzyło mi dobrych wakacji, ale nie o to chodziło. Już nie mogę się powtrzymać i powiem wam przed dokonaniem tej zmiany:

wyprowadzam się od rodziców!!!!!:)))))

Niestety, tydzień po tygodniu tworzą się kolejne problemy, zatem moja wyprowadzka się przesuwa. Realnie myślałam o majówce, jednak moje ogromniaste narożnikowo-łóżko nie chciało nam powiedzieć jak je złożyć. A  jak już się udało to rozkminić, najsiniejszemu z nas (dzięki, Krzysiu!:)) strzyknęło w plecach i go boli..

Niestety, mieszkanie wymaga więcej pracy, niż przypuszczaliśmy (czy może widzieliśmy), być może wyproowadzka będzie się odkładać ale w końcu nastąpi,

a odzyskanie samodzielności po udarze mózgu już niedługo się ziści:)

Czy się boję? Tak. Ale mniej niż moi rodzice – tego akurat jestem pewna;)

Czy jestem gotowa? Tak. Najwyższy czas, żeby ponownie spróbować niezależości.

Czy widzę przede mną problemy? Mnóstwo. Ale czy mamusi i tatusia ich nie mam? ;p

Są różne rzeczy, które mają mi (a właściwie nam) w przeprowadzce. Mianowicie…

  • rodzice mieszkają jeden autobus ode mnie,
  • paracetamol i ketonal istnieją,
  • mamusia mnie kocha i w razie czego, utuli,
  • tak samo tatuś,
  • nie będę mieszkać sama, ale z kumplem,
  • szukam bransoletki informującej opiekunów o ataku padaczki (niestety są bardzo drogie i trzeba je póki co ściągać spoza Polski),
  • leczę się ładnie,
  • umiem gotować, prać i sprzątać (nie umiem ładnie składać ubrań), a w chwili kryzysu w centrum miasta jedzenie na dowóz jest bardziej różnorodne (w porównaniu do wyłącznie pizzowego osiedla moich rodziców),
  • zarabiam hajs, który wystarczy na rachunki i jedzenie,
  • mieszkanie należy do rodziców – więc miesięczne opłaty będę miała najniższe w mieście (postanowili użyczyć mi dom bezzyskowo, ale też bezkosztowo. Ciekawe, ile wody zużywa mój współlokator:D)
  • w gruncie rzeczy wiele chcę, ale niewiele potrzebuję. Odkąd pracuję i tak większość czasu spędzanego w domu odpoczywam. A teraz wyjście z domu będzie mniejszym problemem:))

Myślę, że moja przeprowadzka wyjdzie na zdrowie wszystkim. Są też sytemy, które można zastosować;) o jednym z nich pisałam w Galerii Twarzy – [klik]. Mamo, tato, nie liczcie na to, że będę dzwonić co godzinę. Jakoś sobie ze wszystkim poradzimy;p

Szczerze mówiąc, długo nie wierzyłam, że uda mi się odzyskać samodzielność po udarze. A powoli się udaje. Czy to nie jest spoko?:)

Na zdjęciu prezentuję wam swój narożnik, na którym mogę przyjąć całą rodzinę na raz (a moja mama ma 4 rozeństwa, dodajcie partnerki, kuzynów….) No tak. Cieszę się.

parapetówki już niedługo!

 

 

Po wywiadzie dla gazeta.pl – szaleństwo!

Niedawno udzieliłam wywiadu dla portalu weekend.gazeta.pl. Został on opublikowany w piątek i zrobiło się szaleństwo.

tutaj link do artykułu

Wiadomości, lajki, komentarze…  Dziesiątki, o wiele więcej, niż się spodziewałam. Bardzo mile, ale kilka trafiło się też nieprzyjemnych. Nie to, żeby były hejterskie (tego się spodziewałam), były po prostu bardzo, bardzo krytyczne. Do nich jeszcze wrócę później, bo… „why not”?

Moja pierwsza refleksja kończy się postanowieniem.

Czytaj dalej