brak apetytu po udarze i milk-shake który ratuje życie;)

Moi rosmothie banana spinachdzice wspominają, że po udarze nie chciałam niczego jeść. Przez pierwszy okres, leżenia pod intensywną opieką, absolutnie niczego, Ja też pamiętam ten brak apetytu. Potem miałam ochotę na jedzenie raz dziennie – późną nocą/wczesnym rankiem, koło 4. i wtedy (niemądrze! głównie przez to, że rano czasem są zastrzyki. I przeszkadzałam innym…) jadłam. A przecież jedzenie jest bardzo ważne. Bez dobrej diety, komórki nie będą się odbudowywać tak dobrze.

Żebym przyjmowała coś do organizmu, tata robił mi milkszejki. I pilnował, żebym je wypijała. I jakoś szło:) Może nie na raz wypijałam całą butelkę, ale jakoś szło.

przepisy tatowe są proste. Mleczko+banan+kiwi+pomarańczka na przykład. Banan jest ważny, bo ma dużo kalorii, a przy tym mnóstwo witaminek i minerałów, w tym mnóstwo potasu( ;

Nie polecam cukrzykom, cała reszta udarowców może się nim ratować w okresach braku łaknienia:)

Mój brak apetytu przeszedł stosunkowo szybko. Niektórzy udarowcy mają z tym problem bardzo długo. W dyskusji, w której uczesniczyłam, mnóstwo osób narzeka na ten problem. Wypowiadał się tam też pan, który nawet 8 lat po udarze ma właśnie takie problemy.

Ja widzę, że jem teraz dużo mniej, niż przed udarem, ale nie jest to jakiś wielki problem, bo mam nieustający problem z nadwagą. I cały czas mam ochotę na czekoladę. Mam wrażenie, że mogłabym zjeść jej 5 kilo dziennie… Teraz nie jem jej w ogóle już od kilku dni i obsesyjnie o niej myślę(; taki smutny odwyk. w każdym razie muszę pilnować, żeby od czasu do czasu coś zjeść, bo pusty brzuszek u mnie oznacza natychmiastowe mdłości. lepiej coś sobie zjeść;) smacznego!

pierogi z truskawkami

Jedna myśl nt. „brak apetytu po udarze i milk-shake który ratuje życie;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.