Galeria twarzy (9): naprawdę. Każdy udar jest inny.

zumbaTylko raz coś takiego widziałam. Radzę przygotować się na szok, bo ja to widziałam na własne oczy i dalej nie chce mi się wierzyć.

Poznałam panią po kilku tzw. mikroudarach, czyli TIA, która – uwaga – nabrała po nich więcej energii. Wręcz nią tryskała. Mówiła, chodziła, gdyby mogła, pewnie poszłaby na dyskotekę:)

To było takie super, choć z drugiej strony dla mnie, słabeusza który jest wiecznie zmęczony, trochę męczące. Ale co tam, cieszę się, że udary niekoniecznie muszą oznaczać wymęczenie.

A czego to dowodzi? Mianowicie tego, że – jak to mówią wszyscy wokół – każdy udar jest inny. Niestety. Ale dla niektórych na szczęście:)

Trudna droga do nieświadomej kompetencji w rehabilitacji

left handDziś poszłam na warsztat z medytacji.

Na moje szczęście (już teraz przekroczyłam dwukrotnie budżet miesięczny) i nieszczęście (bardzo chciałam…) zabrakło miejsc dla wszystkich. Musiałam zadowolić się wykładem. Ciekawym, z takich, w których nauczyciel nie zna wszystkich odpowiedzi. Prowadzący posłużył się czymś, czego nie znałam wcześniej – fazy kompetencji. Posługiwał się tym nienachalnie, nie w sposób NLP-coachingowy (tfu, ble) ale zupełnie nieinwazyjnie, dlatego pomyślałam, że można posłużyć się tym narzędziemteorią?. 

Wyróżnia się cztery fazy kompetencji. Są to:

  1. Nieświadoma niekompetencja
  2. Świadoma niekompetencja
  3. Świadoma kompetencja
  4. Nieświadoma kompetencja

Blablablablabla.

I spójrzmy na to, jakby to przełożyć na rehabilitację.

Najpierw jest nieświadoma niekompetencja. Coś się dzieje z moją łapą po udarze, ale nie mam pojęcia co. Trochę mnie to martwi, ale ponieważ nie wiem, co z tym zrobić, nie  panikuję. Czytaj dalej

Kobieta nagrała swoje selfie podczas przechodzenia udaru.

Ten filmik krąży po internecie od kilku lat, ale chciałam go wam pokazać.

Nie trzeba znać angielskiego, żeby zobaczyć jak opadła jej twarz, i zrozumieć, że pokazuje niedowład ręki. Opowiada też o innych rzeczach. Uczuciu odrętwienia na przykład i o tym, że niedawno wypuszczono ją ze szpitala.

Film nagrała, żeby pokazać lekarzom, co się z nią dzieje. Przed ustąpieniem objawów. Szybka reakcja i wyciągnięcie telefonu, pomogły lekarzom zdiagnozować u niej 3 następujące po sobie (dzień po dniu!) TIA [klik!] (mikroudar, mały udar, przejściowy atak niedokrwienny). Bez wideo lekarze myśleli, że to zmęczenie i nic groźnego.

Stacey Yepes jechała do domu samochodem (ja też byłam za kółkiem kiedy miałam TIA). I obecnie mówi, że ciągle dostaje wiadomości od znajomych i obcych, że film pomógł komuś rozpoznać udar mózgu.

Kobieta po pięćdziesiątce była zdrowa. Brak fajek, wysokiego cholesterolu czy wysokiego ciśnienia. Te TIA są dla niej tajemnicą. Na szczęście po tch 3 felerne dni póki co nie stanowią preludium do „dużego udaru”. Pani Yepes nie przeszła go.

Teraz myślę, że dla szerzenia udarowej świadomości takie wideo robi więcej niż akcje uświadamiające. A może nie – ale bardzo pomaga. Ja nie nakręciłam się podczas drugiego udaru, ale też podobno nie miałam mordki wykrzywionej za bardzo, więc niewiele byście zobaczyli.

Rozmawiałam za to z bratem podczas jazdy karetką i mój kochany brachol mnie pocieszał.

Naprawdę warto zobaczyć to wideo, żeby umieć później rozpoznać jeden z najbardziej charakterystycznych objawów udaru.

Odchudzanie po udarze na razie idzie mi nieźle

Notatka na marginesie

Pamiętacie (pewnie nie) jak pisałam o grubej Babie w kontekście poudarowego gubienia wagi?

Pewnie nie. No to przypominam [klik]. at tu, dlaczego warto zgubić coś z okolic brzucha [klik]

Zawsze chciałam się odchudzać dla wyglądu i lepszego powodzenia w szukaniu romansów.

Teraz motywuje mnie głównie psujące się zdrowie. Poszłam do dietetyka. Także tego.

Przypomnijcie sobie, jak ostatnio byliście na neurologii. Niestety – naprawdę duża część udarowców dorobiła się nadwagi. Nie twierdzę, że waga jest przyczyną wszystkich udarów u osób większych, ale u osób, które mają inne czynniki ryzyka (jak ja przed pierwszym udarem), zwiększa prawdopodobieństwo. Dla własnego zdrowia warto zrzucić. Nawet nie do takiej klasycznej szczupłości, tylko do zdrowej wagi. U mnie jedynym czynnikiem ryzyka przed drugim udarem była podwyższona waga. Bo mimo Grubej Baby, odchudzanie nigdy nie jest proste. Odchudzanie po udarze po zwłaszcza. I co z tym zrbić?:(

Muszę wam powiedzieć, że dopiero teraz – z pomocą zewnętrzną i tabletkami na isulinooporność, która na pewno nie pomaga w zrzuceniu, udaje mi się coś osiągnąć w tej materii.

Do zeszłego tygodnia miałam całe minus 4 kilo. Jutro, mam nadzieję, ta wartość się zmieni. Możecie trzymać kciuki. ;) Bo, choć odchudzanie po udarze łatwe nie jest, liczę po cichu (no, teraz głośno) na  kolejny spadek, tak koło 0,5 kg.

 

Opiekun, czy bliski, czyli: Ewa pisze, jak to wygląda z perspektywy opiekuna udarowca

Jestem zaszczycona udostępnić Wam kolejny gościnny wpis Ewy. W pierwszym dawała nam wszystkim bezcenne rady, jak „walczyć o swoje” [kliknij!]. Tutaj pokazuje, jak się czuje bliski-opiekun osoby niepełnosprawnej. Ta perspektywa jest bezcenna. Nikt z nas nie wejdzie w skórę tego drugiego, ale warto wiedzieć jak on się czuje. To bardzo osobisty tekst. I potrzebny. Zatem: zapraszam:)

Opiekun czy bliski?

Idąc tropem Kasi, która pisała o tym jak mówić do osoby po udarze  [kliknij tutaj!], chciałabym napisać o tym jakim być dla nas „opiekunów”. Bez wątpienia – to Was ta okropna choroba dotyka najbardziej, jednak w pewnym sensie chorujemy razem z Wami. I naprawdę nie bez znaczenia jest to jacy dla nas będziecie.

Napiszę o kilku sytuacjach pojawiających się u mnie. Wiele się już zmieniło na plus, jednak ciągle jest nad czym pracować… Czytaj dalej

Strona o spastyczności! W końcu możemy cieszyć się z lifewithspasticity.com:)

No w końcu. Strona o spastyczności może być zaprezentowana, w końcu! zapamiętajcie adres:

https://lifewithspasticity.com/

Na razie wyłącznie po angielsku (smutek), ale strona jest tłumaczona na Polski i 7 innych języków, żeby mnóstwo osób mogło z niej  skorzystać.

Strona o spastyczności, choć już po premierze, będzie uzupełniana.

Na przykład o sekcję pytań, żeby odpowiedzieć na jak najwięcej pytań które zadaliśmy.

To jest (jestem pewna na 99,999999% procent) pierwsze miejsce, które  podchodzi do problemu spastyczności kompleksowo. I to nie tylko od strony udarowej:) mam nadzieję, że pomoże ona wielu z nas. Tzn. wiecie – jestem pewna, że tak będzie, tylko mam nadzieję, że szybko zobaczymy ją przetłumaczoną.

Jak niektórzy z was mogą pamiętać, że byłam polską przedstawicielką, która miała przyjemność lekko konsultować tę stronę. Teraz to nie tylko przyjemność, ale i duma. Bo spastyczność poudarowa jest problemem, z którym trzeba walczyć

Kocie mruczenie a udar mózgu?:)

Fraza „kocie mruczenie a udar mózgu” po której ktoś do mnie trafił z googla najpierw mnie strasznie zdziwiła. Potem szeroko się uśmiechnęłam i postanowiłam sprawdzić, czy mruczenie może mieć jakikolwiek związek z udarami mózgu.

Przyszedł mi z pomocą Dzień Kota. Koleżanka podzieliła się tą grafiką:

jeśli kocie mruczenie faktycznie pomaga, to dobroczynny wpływ na serce i ciśnienie na pewno nam nie zaszkodzi.

Ci, którzy mogą przytulić lub wziąć na kolana kota, mają niższy poziom kortyzolu, hormonu stresu, więcej zaś serotoniny, neuroprzekaźnika nazywanego też hormonem szczęścia. A także szybciej wracają do pełnego zdrowia po operacjach i mają znacznie większą szansę na przeżycie po zawale serca. W szczególności rzadziej padają ofiarą udarów mózgu, mają 40 proc. niższe ryzyko chorób naczyniowych i niewydolności serca, cieszą się niższym ciśnieniem, lepszym profilem glicerydowym, niższym poziomem cholesterolu i silniejszym układem odpornościowym. Niestety, nie do końca wiadomo, dlaczego koty mają aż tak dobroczynny wpływ na nasze zdrowie. (za: gazeta.pl)

to samo, tylko ładniej i bardziej fachowo, znalazłam w tym artykule:

Czytaj dalej

Od dzisiaj świętuję dzień emeryta!

Rozmawiamy z przyjaciółką.

Ja: Nie chce mi się, bo głowa mnie boli, a muszę iść do dietetyka, a potem mam rehabilitację

Majka: To brzmi trochę jak dzień emeryta.

Ja: Mój każdy dzień brzmi jak dzień emeryta.

Majka: Tylko nie zapomnij po drodze kupić Biovitalu i Coregi, żeby święto było kompletne.

Żeby więc mój dzień emeryta uczcić porządnie lecę do apteki i potem szybciutko do dietetyka. Są efekty! Polecam i pozdrawiam. Kasia

Powrót do pracy po udarze – znowu to samo…

źródło: flickr

Wiecie co, czasem wydaje mi się, że jestem jeszcze bardziej chora psychicznie niż kiedyś. Zastanawiam się nad tym dużo. I mam wrażenie, że pisałam o tym już miliard razy, ale posłuchajcie.

Cóż. Powrót do pracy po udarze mózgu to coś, o czym myślę na okrągło. Ale ten powrót jakoś mi nie wychodzi. Ale czasem mam tak, że przez długi czas czuję się świetnie, zaczynam myśleć, że już naprawdę czas, ale kiedy postanowienie jest mocne, to momentalnie przychodzi złe samopoczucie.

  • Jakieś lekkie mdłości, które nie pozwalają komfortowo funkcjonować,,
  • Wymęczenie, takie duże że nie do ogarnięcia;
  • Bóle głowy;
  • Powiększenie depresji, niechęć do wszystkiego i poczuci bezsensu życia;
  • pogorszenie koncentracji do minimum…

Czytaj dalej

Punkcja lędźwiowa po udarze mózgu? A na co to, a komu to potrzebne?

Tak. Już pisałam, że szpitalu robiono mi punkcję lędźwiową.  Nie jest to takie proste dla mnie. Wiecie, bo punkcja lędźwiowa po udarze mózgu nie jest wcale taką oczywistą oczywistością.

Punkcja zaraz po udarze…

nie jest wcale taka dziwna, bo z jej pomocą można odkryć, z jakiego rodzajem udaru mózgu mamy do czynienia. Niedokrwienny czy krwotoczny, oto jest pytanie. Niby łatwiejszy jest tomograf, ale punkcji używa się (używało?) w tym samym celu.

Punkcja pół roku po udarze…

Nie jest taką oczywistą oczywistością. Ale co tam, przeszłam to. Z tego co pamiętam, szukano u mnie stanów zapalnych. Żył? Gdyby były zapalone, byłby to jakiś trop. Chyba tak…

Ale ciekawsze od powodów jest to, jak procedura wyglada.

kładą cię na boku lub sadzają. każą się skulić i wbijają igłę w kręgosłup. potem wylatuje z niego produkowany w mózgu płyn mózgowo-rdzeniowy.

niestety nikt nie chciał pokazać mi wielkości strzykawki, bo za duża. nie zaspokoiłam więc swojej ciekawości. co ważne, wcale nie bolało tak bardzo! komfortowe to to nie było, ale bez przesady. ból krótki nie aż tak upierdliwy. Czytaj dalej