mój kolejny epizod padaczkowy

Co mogę powiedzieć.  Byłam przerażona. Kolejny epizod padaczkowy za mną. Epileptyk poudarowy ze mnie pełną gębą.

Złapało mnie w moim bezpiecznym łóżku, kiedy odpoczywałam po trudach ostatnich dni I marzyłam, żeby przeszła mi prawiemigrena. Nie pamiętam,  czy złapało mnie w czasie snu,  czy raczej jak leżałam jeszcze, ale pamiętam za dużo.

Byłam przerażona.

Pamiętam  przerażonych rodziców i fakt,  że no kurde nie oddychało mi się łatwo. Opanowanie tego siłą woli nie wyszło. Nawet nie wiem, czy jest to możliwe.

Mam jednak wrażenie, że nie próbowałam za bardzo.  Że nie miałam siły nas walkę i odpuściłam. Nie jestem tego pewna,  ale jeśli tak było,  to przepraszam moich rodziców  :) Czytaj dalej

Utrata pewności siebie jest bolesna

magazyn udarowy 1 na 6Nigdy nie byłam tytanem pewności siebie. Właściwie byłam jedną z najmniej lubiących siebie ludzi  i bardzo sie wręcz nie znosiłam. Ale pięknie udawało mi się to przykrywać uśmiechem, poczuciem humoru i wolą zabawy.

Udar nie pomógł mi tego zmienić. Bo niby czemu miał? Tylko gorzej mówię, chodzę i wolniej myślę. A przecież ze mną nie było aż tak źle. Nie miałam tak, że zupełnie straciłam cokolwiek. A przecież jest ona jednym z ważnych elementów pewności siebie.

Przestałam dobrze się odnajdować w grupach. Przy poznawaniu nowych ludzi, a szczególnie więcej niż jednej osoby, miałam (i dalej mam) ogromną chęć odwrotu i ucieczki. Początkowo na głowę zstępowała mi mgła paniki. Teraz jest to niepewność. I niepewność siebie. Większa niż kiedyś, bo trudniejsza do przykrycia.

To przeszkadza w kontaktach towarzyskich.  Przy szukaniu pracy.  No, to po prostu To przeszkadza.

Przykład? Czytaj dalej

Mówili że choroba lokomocyjna po udarze przejdzie po roku

Choroba lokomocyjna męczy mnie od chwili udaru.

Jest dziwacznie.  Nie mam jej na długich trasach, samoloty mi nie straszne, ale w mieście łapie mnie od razu.  Jak ktoś jeździ  niespokojnie to jest gorzej. Na lekkiej mdłości  dwa się funkcjomować. W sensie być wożonym. Na dużej jakoś  nie(;

Pisałam  o tym. Więc dlaczego piszę jeszcze raz?

Bo mówili, ŻE  PO ROKU PRZEJDZIE. Nie przeszło.

Każdy, kto miał podobny problem mówił, że choroba lokomocyjna się zmniejszała, aż w końcu przeszła I po roku już nie było jej czuć. Czytaj dalej

moje pierwsze zawody strzeleckie… hurra, nie byłam ostatnia!

Ostatnio dzieje się u mnie tak dużo, że nawet nie mam czasu relacjonować wam tego, nie mówiąc o zagłębieniu się w sprawy udarowe, które dotyczą mnie odrobinę mniej, bo o nich przede wszystkim czytałam. Nie lękajcie się jednak. Nie zamieniam mojej Lewaczki na bloga osobistego. To i tak nie byłoby ciekawe;)

No, ale na początku chciałam wam powiedzieć, że

MOJE PIERWSZE ZAWODY STRZELECKIE są już za mną.

strzanie, strzelectwo, zawody

wystrzelalam więcej, niż moje minimum z minimów, poniżej którego zastanawiałabym się, nad sensem istnienia. I strzelania;)

433/600. Taki se wynik. Myślałam że będę superzadowolona z wyniku powyżej 470, 433 to taka sredniaweczka. Ale niezbyt zła:) nie płaczę ze zgryzoty na pewno.

Były to zawody niepełnosprawnych w strzelectwie sportowym. Niepełnosprawnych, czyli niepełnosprawnych ruchowo.

strzelanie, zawody, strzelectwoMnóstwo ludzi na wózkach, bez rąk, trochę o kulach… neurologiczni chodzący też byli, ale w zasadzie chyba tylko kilka osób było w mniej więcej mojej formie (Na ok.150)

Neurologiczni mają dużo chyba trudniej. I do kwalifikacji, bo
– tak faktycznie jak się nie ma obciętej nóżki lub rączki, trzeba udowadniać, że się jest chorym. I, jak chyba już pisałam, mogę o prostu być zbyt mało niepełnosprawna, co mnie rozwala.

Za bardzo chora żeby normalnie funkcjonować, za mało – żeby uprawiać sport niepełnosprawnych wyczynowo. No tak.  Czytaj dalej

praca po udarze mózgu, czyli idę do pracy! z domu;p

czy praca po udarze mózgu jest możliwa? hmm. u mnie minęło już 3,5 roku i zaczynam myśleć, że tak.

praca po udarze mózguno dostałam pracę. dziś podpisuję papiery i je odsyłam. i będę robić! w końcu okaże się, czy w moim przypadku praca po udarze mózgu będzie czymś, czemu podołam.

sam fakt powrotu pracy jest jak spełnienie marzeń. pieniądze, które zarobię, nie są, ale wielu z nas zarabia bardzo słabo, więc nie będę narzekać. Czytaj dalej

10 maja: Europejski Dzień Profilaktyki Udarowej i dzień toczniowy. Kombo

tak się złożyło, że wczoraj, 10 maja obchodziliśmy „dni” dwóch z moich chorób: udaru mózgu i tocznia. Zarówno Europejski Dzień Profilaktyki Udarowej, jak i Międzynarodowy Dzień Chorych Na Toczeń Rumieniowaty Układowy są bardzo bliskie mojemu sercu. bo mogą „zrobić różnicę”.

 chociaż cierpię na znacznie łagodniejszy toczeń niż układowy, bo mój grozi mi głównie  łysym łbem i wydrapaniem dziur w rękach, a nie rychłym przeszczepem nerek, to i tak czuję, że powinnam mówić o tej chorobie.

również przez strach, jaki we mnie wzbudziła. Ale od początku… Czytaj dalej

byłam ostatnio na kawie z chłopcem i usłyszałam, ze…

byłam ostatnio na kwotę z chłopcem i usłyszałam coś, czego wolałabym nie słyszeć.

mianowicie:

wiesz, nie chcę cię martwić, ale chyba bardziej ci twarz opada.

powiedziałam, że to od tego, że nie ćwiczę mordki. ale przecież trochę ćwiczę.

muszę popytać innych ludzi, czy to widać. bo może to od wyładowania elektrycznego od padaczki…

no pięknie.

parasport, a jeśli jestem zbyt zdrowa?

Parasport, moje inwalidztwo, moje wątpliwości.

A jeśli jestem za zdrowa?(((;

strzelanie, parasportCzasem mi się kołacze to pytanie po głowie. Niesamowite. Ale to tylko w kontekście strzelania.

Bardzo mnie to bawi, zadziwia i martwi jednocześnie.

Wytłumaczę o co chodzi.

Parasport (tak nazywajmy sport uprawiany przez niepełnosprawnych) jest kategorią dla niepełnosprawnych fizycznie. Nie wiedziałam o tym do czasu, kiedy nie zaczęłam ogarniać papierów na ważne dla mnie międzynarodowe zawody (piszę o tym tutaj) – wtedy zorienowałam się, że parasport to kategoria dla ludzi bez nóżki, bez rączki, z niedowładami, paraliżami, spastycznością itd, a nie tych, którzy mają problemy z chronicznym zmęczeniem, problemy z czytaniem, czy kognitywne, z afazją czy upośledzeniem umysłowym. Po prostu.

A ja? Czytaj dalej

oddawanie moczu po udarze mózgu. druga strona medalu

toilet paper, oddawanie moczu po udarze mózguoddawanie moczu po udarze vol. 2.

bo czemu nie. bo jest majówka, bo kolejki na dworcach do toalet sa długie a czystość kibli pozostawia sporo do życzenia.

bo jestem wściekła. słońce świeci, a mnie nie stać na przyjemniejszy tekst.

pisałam już o tym, jak paskudnym przeżyciem jest zrobienie siku w majtki. pisałam, że pampersy pokazały mi, że nie ma co się wstydzić ciała. A teraz w drugą stronę: jak to jest nie móc oddać moczu.

chcesz, próbujesz, a nie możesz. inny rodzaj koszmaru.

jesli miałabym wymieniać problemy, które do tej pory mam, to to, że nie mam całkowitej kontroli nad.pęcherzem. i choć nie chodzi tu o to, że popuszczam. To inny problem.  Czytaj dalej

jest mnie mniej na blogu. przepraszam!

Ostatnio bardzo dużo się dzieje, w związku z tym pragnę wydać OŚWIADCZENIE i wytłumaczenie. lecimy:

Ja, Katarzyna Lewaczka, mam ostatnio sporo fajnych rzeczy do robienia. W związku z tym nie mam tyle czasu dla bloga, ile bym chciała.

Dlatego chcę was poinformować, że choć mnie tutaj dużo mniej, wrócę. Teraz z minimum 2-3 notek w tygodniu muszę ograniczyć się do jednego tekstu, i to raczej osobistego, o nadchodzącej podróży. Czyli o udarowo-nieudarowej prywacie.

wiem jednak, że wszyscy lubimy tutaj pozytywne teksty, więc nikt nie będzie marudził.

Tłumaczę się, bo ostatnio dużo myślę o sobie, o mojej lewaczce i o tym, że ją kocham jak siebie samą (a właściwie dużo, dużo bardziej). Dlatego nie zawieszam, tylko ograniczam.

od teraz do końca maja będę dużo mniej aktywna, bo:

wakacje od poniedziałku!!!

zaraz potem zawody strzeleckie!!!

początek nowej pracy!!!

i inneee:)

tłumaczę się, choć nie muszę, dlatego, że mnie też mierzi spadek aktywności tutaj…

Zatem zapraszam na bloga rzadziej. I w sumie tyle;)