Zaniedbałam ruch – a mózg tego nie lubi. Wpływ sportu na mózg

Pisałam Wam o moich nowych obowiązkach i tym, że jeszcze nie udało mi się jeszcze ogarnąć sposobu działania.

sport, rolki, sport po udarzeZnamy się z moim ciałem na tyle, żeby wiedzieć, że bez częstego odpoczynku nie funkcjonujemy dobrze. Często o tym piszę.  Natomiast wpływ sportu na mózg jest przeze mnie skrupulatnie omijany, chyba ze wstydu. Bo ostatnio przypominam raczej robaka w kokonie, niż  żuczka gnojarza (no, rozumiecie, żuczek gnojarz cały czas toczy swoją kulkę).

Ale koniec usprawiedliwień. Po starcie mojego sklepiku: https://petswear.club, zaczęłam wracać powoli do chybotliwej normy i układać sobie powoli czas. Czytaj dalej

Padaczka poudarowa: odsłona druga

Udało mi się kogoś namówić, żeby obejrzał ze mną trzeci sezon Twin Peaks, jednego z najgenialniejszych i najstraszniejszych seriali w historii telewizji.

Wyszła z tego całkiem miła randka. W pewnym momencie kolega wyszedł o kuchni czy toalety, ja chciałam ubrać sweterek, i okazało się, że nie mogę.

Pomyślałam, przepraszam, za słowa brzydkie: o kurwa, nie znowu. Oby to nie był kolejny udar. 

Ale to była raczej moja padaczka poudarowa, odsłona druga.

kolega wrócił do pokoju, ja powiedziałam, że będzie musiał mi pomóc ubrać sweterek, bo dziwnie się czuję, i wtedy Czytaj dalej

Moje problemy z gotowaniem

Jestem samodzielna. Nie w 100%, ale tak w 85%. Potrzebuję pomocy w niewielu rzeczach. Ale sama siebie zadziwiam czasem.

Rzadko gotuję obiady. Jak wstaję rano, to akurat miedzy 13 a 14 wypada czas mojej drzemki regeneracyjnej. No i oczywiście bez niej bardzo rzadko daję radę przetrwać dzień.

Chyba dlatego zazwyczaj zawodzę swoją mamusię i nie przygotowuję obiadku, kiedy wraca zmęczona z pracy.

Ale jest też inna zależność. Nawet kiedy czuję się świetnie, ale muszę coś ugotować na obiad, zaczynam się źle czuć w trakcie pracy. Zastanawiałam się nad tym, co tak pochłania energię. W sumie niemożliwe, żeby było to samo stanie: chodzę na kilkukilmetrowe spacery, stoję w Jadłodzielni po dwie, czasem trzy godziny i jakoś mnie to nie wykańcza tak do końca. Jestem zmęczona, ale normalnie. Po powrocie do domu autobusem jest gorzej;) Ale ja nie o tym. Czytaj dalej

Otworzyłam sklepik: zapraszam na petswear.club :)

petswear.club logoW czerwcu spadła na mnie okazja. Chwyciłam ją i powstał mój petswear.club.  Decyzja na ‚tak’ była łatwa do przyjęcia, bo:

1. Miałam nie inwestować zbyt wiele,

2. Mam zupełnie cieplarniane warunki,

3. Tak bardzo chciałam wrócić do jakiejkolwiek pracy….

Ad. 1

Otwarcie tego sklepu, miało łączyć się z niskimi nakładami. Sklep internetowy, magazyn w pokoju, tylko zrobić stronę, zdjęcia produktów, I lecimy.   Czytaj dalej

Jak wpływa na mnie stres? Od udaru jest inaczej…

Ok, ok, pamiętam, co Wam mówiłam. Od udaru jestem dużo spokojniejsza i mniej zestresowana.

Jak sobie przypomnę ostatnie miejsce pracy przed udarem i płakanie z bezsilności i stresu, myślę, że nic w moim życiu (nawt komisja ZUS) tego nie przebije. To prawda, na co dzień jest dużo zdrowiej pod tym względem. Mniej się przejmuję pierdołami też, jak stres się włącza, to szybko się wyłącza, ale

kiedy mam przed sobą coś naprawdę stresującego (jak komisja ZUS albo przyszły tydzień), to z moim organizmem dzieją się koszmarne rzeczy.

Od razu mam mdłości, bóle głowy, nie mogę się skupić, dopada mnie to neurologiczne zmęczenie i czuję się jak naprawdę najchorszy człowiek na ziemi. Czytaj dalej

Komisja ZUS po raz 3. Tak samo, a tak inaczej!

Wczoraj, już po raz 3 w życiu, tzw. komisja ZUS (czyli lekarz orzecznik;) wezwała mnie do siebie. Stanięcie (siedzenie) przed jego obliczem nie jest łatwe.

nie wiem jak zrobić attribution, więc napiszę, że zdjęcie jednej z siedzib ZUS wzięte z polskiej wikipedii. dzięki!

Przypomnę. Pierwszy raz był zaskakujący, najgorszy ze wszystkich. Drugi też był zaskakujący, odesłano mnie na dodatkowe badania, i na złość ZUS-owi dostałam drugiego udaru.

Wczorajsza komisj przebiegła zaskakująco. Dla pewności miałam wypisaną listę chorób, listę dolegliwości i lekarstw. Musiałam ją spisać, bo jednym tchem nie umiem ich

Wywiad. Badania niemal nie było, wywiad taki, że ja bym zadawała sobie zupełnie inne pytania. Bo nie było pytań np. o to, co mogę, albo czego nie mogę nawet. Wiem, że wtedy łatwo się może kłamie (nie mnie;)

Ostatecznie dowiedziałam się, że ZUS wysłał prośby do moich lekarzy  o dokumentację, żeby dowiedzieć się więcej o chorobach. Niczego nie dostał. Prawie się popłakałam. Myślałam, że jeśli przez to nie dostanę renty, to chyba będę płakać przez tydzień.  Czytaj dalej

Będę strzelać! Sportowo;)

strzelanieMoja mama wpadła na super pomysł, żeby mnie zaktywizować i sprawić, żebym w końcu miała jakichś znajomych.

I zapisałam się do Klubu Sportowego Inwalidów „Start”. Już  strzelałam śrutem! Mój trener powiedział „nieźle jak na pierwszy raz”.

To chyba komplement;)

Myślałam, co mi to strzelanie może dać rehabilitacyjnie. Ja poczatku myślałam że nic.  Teraz widzę, że to nieprawda.

Strzelanie wymaga koncentracji (skupienia), robienia kilku rzeczy na raz, hamowania odruchów, myślenia i robienia kilku rzeczy na raz. Czytaj dalej

Kocham Lady Gagę

sharon stone harper's bazaarNie lubię Lady Gagi.

A tak precyzyjniej – nie lubię jej muzyki. Za to ostatnio pokochałam ją, jak największą bohaterkę. Bo narobiła szumu wokół swojej chronicznej choroby i dzięki temu więcej osób wie, co to jest fibromialagia.

Kocham Angelinę Jolie za to, że powiedziała światu, że miała porażenie Bella, a teraz już możemy obserwować jej piękną twarz.

Kocham Selenę Gomez za to, że podzieliła się z fanami informacją, że cierpi na toczeń.

Kim Kardashian za to, że nie ukrywała łuszczycy,

Czytaj dalej

Okazuje się, że inni też chorują

cytrynaOd kilku miesięcy za mało mi było chorób, więc wyhodowałam sobie do wszystkiego jeszcze migreny.  (tak serio to wydaje mi się, że te migrenowe problemy są niepowiązane z udarem, tylko lekarstwami na toczeń. Zobaczymy:)

:(

Wczorajszy dzień zatem przespałam na zmianę z jęczeniem i drzemaniem. Dopiero wieczorem mogłam podnieść głowę na tyle, żeby odpisać na jakieś wiadomości i cośtam. Zasadniczo bywało lepiej.

Rozmawiałam z kumplem, który pomaga mi w stawianiu strony www i, oczywiście, mnóstwo mówiłam o swoim samopoczuciu, przyjmując, że jego „normalnie”, znaczy „czuję się dobrze”. Dopiero po dłuższej chwili pisania powiedział mi, że jego też łeb boli. I to mocno. Czytaj dalej

Uczę się rozluźniać rękę podczas różnych czynności

Czyli jak operuję ręką muszę się uczyć jej rozluźniania:)

Oczywiście to  trochę oszukiwane rozluźnianie, bo, pomimo prób, nie udaje mi się porządnie rozluźnić tej ręki, może pod wzrokiem Pani Madzi by było lepiej, w samotności nie idzie.

No i sobie oszukuję, żeby zmniejszyć napięcie przynajmniej.

Na przykład: kiedy robię na drutach, uważam bardzo na to, żeby nie zaciskać ręki zbyt mocno. Spowalnia to i tak wolną pracę, ale dzięki temu ręka NIE BOLI.

To samo, kiedy uczę się szydełkować (idzie jak po grudzie, jeszcze nic się nie dzieje ciekawego w tej kwestii, więc się niczym nie chwalę. Czytaj dalej