Czego nauczyłam się po udarze (XIII)?: doswiadczenia z pracy

Lewaczka strona internetowaMam wrażenie, że u mnie nie może być spokojnie. Z drugiej strony wiem, że pewnie większość z nas przeważnie tak sobie myśli.

No to tak. Straciłam pracę. Tak musiało być, po prostu okoliczności. Dlatego nie piszę „chłopaki mnie wywalili” albo „dałam ciała”, bo nikt nie zawinił. Po prostu czas w najlepszym miejscu się skończył. I nawet nie chcieli mnie przytulać na do widzenia! Jeden, bo nie znikam (mamy współpracować, tylko nie codzienne), drugi – bo chory. Ale ja nie choruje! Nie na grypy;) Czytaj dalej

Galeria twarzy (21): pani Basia

Dziś cudowna historia. Podesłana przez Sylwię, stałą bywalczynię Lewaczki, która nazwała mnie kiedyś „swoją młodszą udarową siostrą”. No ja po tylu rozmowach też widzę w niej udarową siostrę;)

ale do rzeczy:

różowe paznokcieZnasz powiedzenie ”wiódł ślepy kulawego”? Wczoraj wyszłam z domu i spotkałam na rogu naszą osiedlową jeżycką Osobowość, Panią Basię, niewidomą kobietę, naszego barwnego ptaka, postać już sławną w Poznaniu. Pani Basia jest zapewne jakoś w moim wieku (nie umiem tego ocenić), nie jest niewidomą od urodzenia, jest atrakcyjną kobietą podkreślającą swoje atuty, ma platynowe blond długie włosy, wyrazisty makijaż, zawsze zrobione paznokcie, nosi szpilki i krótkie, kolorowe sukienki. Nie chodzi z laską. Ma tylko opaskę na ręku. Porusza się po mieście korzystając z pomocy innych ludzi. Dodatkowo ma chorego syna i oczywiście jest samotną matką. Uśmiech nie schodzi jej z twarzy. Nie załamuje się, walczy non stop o siebie i dziecko. Wczoraj mi opowiadała o nowej możliwości leczenia komórkami macierzystymi a na moje pytanie skąd weźmie te straszne pieniądze powiedziała, że myśli o zgłoszeniu się do Big Brother! I tak sobie szłyśmy razem kawałek, ona niewidoma, ja kulejąca i było mi cholernie głupio. Za to moje ostatnio marudzenie, użalanie się, rezygnację z ćwiczeń „no bo przecież nic się nie zmienia”. Czytaj dalej

Przemyślenia poniedziałkowe

Dziwny dzień, pełen małych zaskoczeń. Oto kilka najważniejszych, w tym jedno neurologiczne.

  • Zaskoczyły mnie zębole. Poszłam do dentysty, bo ząb mnie boli. Od lat. I od lat go leczę. Wraca do mnie ten ból jak bumerang. Ostatnio zrobiłam mu nawet zdjęcie o śmiesznej nazwie „pantomogram”. Żebyście zapamiętali: rebus:D pantomogram dowód osobisty

No i co słyszę u pani stomatolożki? Mam zdrowe zęby. MAM. ZDROWE ZĘBY. i tu następuje ciekawostka stomatologiczna. W mojej paszczęce korzenie zębów są ułożone bardzo blisko nerwu szczękowego. I to może być powód bolesnych zębów od lat. Albo problemy z zatokami. Bo są za nisko, aż tak, że nie widać na zdjęciach, czy nie ma tam stanu zapalnego. Pfff. Ząb bolał wczoraj, trzy tygodnie temu, a także prawie 5 lat temu w chwili udaru. Podobno myliłam potem ból mózgu z bólem zęba. Chyba są podobne.  Boli mnie ten ząb odkąd pamiętam.

Czyli ból jest, nie ma przyczyny. Pfffff.

  • Zaskoczył mnie dzisiejszy trening. Dostałam dziś prezent z klubu. Okulary strzeleckie! Tzn. muszę dorobić do nich to, przez co się patrzy. Bo przecież ktoś, kto pakował mi okularki w opakowanie z napisem „olympic champion” nie wiedział, jaką mam wadę. Smutne jest to, że dostałam je w chwili, w której zastanawiam się, czy nie odpuścić sobie strzelania. Mad world, rzekłabym. Ale same okulary wygladają przekozacko:)

okulary strzeleckie

  • Moja twarz brzmi znajomiej, niż powinna. Okazało się, że pypcie są wycięte, a i tak je widać. Wszystko się pogoiło, miało być niewidoczne, a jest widoczne. Pewnie wyglądam jakoś lepiej, ale czy o to chodziło wszystkim, którzy mówili „wytnij te obrzydliwe brodawki”? Nie wiem. Może i tak. Niechaj ci, co tak mówili, sami se ocenią kiedyś.
  • Antydepresanty są w sumie tylko przypominajką, nie zaskoczeniem. Czemu? Ach, jak mi było dobrze! Przeprowadzka, praca, niezależność i na dodatek nowe antydepresanty. Chodziłam wokół i mówiłam ludziom, że „taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak, kocham swój prozak!” i rozumiem jego karierę wszędzie, gdzie ludzie go pokochali. A potem się pokomplikowało. Okazuje się, w sumie pierwszy raz w życiu u mnie, że antyepresanty nie są tarczą chroniącą przed smutkiem. Pomagają go znieść, ale hm, świat jest światem i będzie nas kopał w pupcie tak często, jak będzie mu się chciało. Antydepresanty nie chronią przed złamanym serduszkiem, chorym psem, utratą pracy, brzydką pogodą, udarem mózgu. Pigułki szczęścia nie są pigułkami szczęścia. Ale pomagają je odczuć, jeśli jest gdzieś na choryzoncie. I nie płakać przez niepowodzenia pół życia, tylko pół miesiąca.
  • I tutaj nie będzie zaskoczenia: wszystko to marność i pogoń za wiatrem (Koh 2,11).

Co znamy z czasów „przed”?(:

Jedną z rzeczy, które mówi się osobom opanowującym  komunikację z afatykiem?

nie mów do chorego, jak do dziecka.

To samo mówi się tym, co przejmują opiekę nad osobami po udarze. Nie traktuj chorego jak dziecka, bo nie jest dzieckiem (chyba że jest dzieckiem, wiecie).

Wielu z nas dzieli życie na czas „przed”i „po” (swoją drogą, tak nazywał się okropnie smutny reportaż radiowy którego byłam bohaterką. Link gdzieś na końcu;)). Ma to dla mnie ogromnie wiele sensu. Choćby z tego powodu, że doświadczenia „przed” są po prostu zupełnie inne niż te, „po”.

No właśnie. Są inne, ale nie znikają (chyba że w głębokiej amnezji). Są mniej widoczne spoza problemów chorującej rzeczywistości, ale wciąż są. Przecież wcześniej Czytaj dalej

Tu jesteśmy

zakryłam Radziorkowi buzię, bo byłby na mnie wściekły gdybym ją wrzuciła… z resztą za notkę też pewnie będzie:) sorry Mały, kupię nam dziś obiad

Ponieważ temat tego, co chcę napisać jest zbyt ważny, by przesłaniać go technicznymi komunikatami, szukajcie ich na końcu tekstu.

Zatem.

Przeprowadziłam się. Za tym zmieniło się moje otoczenie, nie tylko najbliższe, ale blisko-dalekie. Co to znaczy? Przez ostatnie lata, gdy wychodziłam ze śmieciami, widziałam pole, dzika, sąsiadów idących na spacer, albo swoją babcię. Teraz, gdy wychodzę ze śmieciami, widzę osoby w każdym wieku, które robią mnóstwo rzeczy. Dorosłych, dzieci, emerytów, z psami i bez psów. Gdzieś obok jadą samochody, nieco dalej niż obok tramwaje, a budowa wieżowca ulicę dalej nie wkurza tylko dzięki warszawskim doświadczeniom (remont przez dwa lata nad głową, spadający na głowę co kilka godzin gruz hartuje charakter).

Widzę mnóstwo osób starszych. Być może dlatego, że zwracam na nich uwagę, może dlatego, że społeczeństwo się nam starzeje, może dlatego, że starsi ludzie często są zasiedzieli w swoich mieszkaniach z lat 60, a młodsi wyprowadzają się na nowe osiedla… Na pewno zastanawiam się czasem, czy dzisiejsi emeryci pamiętają moją mamę, jak sobie hasała między blokami i opalała się za garażami z babcią. To też.

W każdym razie widzę ich. I dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że ogromna część starszych ludzi chodzi powolutku, kroczek za kroczkiem. I ma podwiniętą, przykurczoną rękę w tak charakterystyczny, spastyczny sposób. Widzę ich, ale raczej nas, niemal codziennie. Widzę, że smutna statystyka, wg której udar spotyka jedną osobę na sześć, nie może być przesadą.

Dopiero teraz uderzyła mnie ta widoczność na ulicach. Jeszcze niedawno dziwiłam się tacie, który z zamyśleniem wspominał „o, pan z podkurczoną ręką, pewnie po udarze”. Dziwię się, że ja zauważam to dopiero teraz.

I po raz kolejny myślę sobie, że to nie ich wina. To nie nasza wina. Wprawdzie nieznajomość prawa szkodzi, ale skąd wiedzieć mój dziadek miał wiedzieć, jak poznać udar? Albo skąd ta starsza pani z ulicy obok miała wiedzieć, że te papierosy i tłuste żarcie mogą skończyć się podkurczoną ręką do końca życia?

Teraz mamy większe możliwości niż kiedykolwiek, żeby powiedzieć naszym bliskim, żeby o zadbali o dietę.Nie dlatego, że jest taka moda, tylko dlatego, że to im się opłaca. I żeby za kilka lat jakiś trzydziestoletni udarowiec nie patrzył na nich ze zdziwieniem, że aż tylu nas jest.

Również dlatego przypominam teraz filmik, który prezentuje najbardziej typowe objawy udaru. Szybka pomoc daje szansę na powrót do zdrowia. Nawet pełny.

 

I przypominam, że lepiej, łatwiej, taniej i przyjemniej jest zapobiegać, niż leczyć:))

A teraz przechodzę do ogłoszeń:

Premiera nowej odsłony Lewaczki z różnych względów mi się przesuwa. Nie płaczę z tego powodu, bo mam świetne antydepresanty; ppp a tak serio, to jest mnóstwo roboty, nie tylko programistycznej. Powoli wszystko porządkuję, piszę nowe treści, wszystko trwa dłużej, niż sobie wymarzyłam.  Trochę jak z remontem, każdym z który widziałam.

A za Lewaczkowaniem tęsknię,  więc wracam do pisania tutaj. Po prostu będę później wszystko przenosić ręcznie na moją stronę. To akurat będzie niewiele roboty;) a lista tematów czeka! Decyzja podjęta, teraz tylko zrealizować. I szczerze mówiąc, patrząc na to, z jakim impetem wróciła mi bezsenność, mam duże szanse na regularność!

Tralala. :)

Mam błyskawiczne ogłoszenie

Pracy na twoją stronę mają się ku końcowi. Serio serio. Już teraz wszystkie wpisy z lewaczki zostały zaimportowane do nowego systemu. Zatem czasowo przeniosłam swoją działalność nal ewaczkowego Facebooka. W ten sposób nie dokładam sobie pracy. Chłopakom też nie.

Wierzę w końcu, że nowa odsłona lewaczki jest tuż, tuż.

Dlatego sobie i wam życzę trochę cierpliwości:) a chłopakom szybkiej pracy.

Tymczasem zapraszam tutaj:)

https://www.facebook.com/lewaczkapl/

Tęsknię!

Czego nauczyłam się po udarze (VII): makijaż!

No, panie i panowie, Kasia dorasta.

W wieku 30 lat, dzięki temu, że się uniepełnosprawniłam, trafiłam na mini kurs  makijażu.

Nigdy wcześniej nie opanowałam tej sztuki. Nie wyniosłam z domu, nie nauczyły mnie koleżanki, mogłam tylko nieporadnie próbować samodzielnie. Dzięki temu często słyszałam, że „lepiej mi bez kreski na oczach”. Jak wrażenie, że znaczyło to zwykle „weź to zmyj, nie umiesz”. Czytaj dalej

Embolizacja tętniaka mózgu

tętniak mózgu i jego embolizacja, Pisałam już o tym, czym jest tętniak mózgu i w jaki sposób może zapoczątkować on udar krwotoczny. Choć nazywa się go „bombą z opóźnionym zapłonem”, większość z tych bomb można rozbroić. Jednym ze sposobów zapobiegania wybuchowi jest

embolizacja tętniaka mózgu. 

zabieg (a nie operacja!) przeprowadzany jest neiinwazyjnie. Brzmi to dość śmiesznie, w końcu przeprowadza się go w MÓZGU, jednak tak jest, bo jest on bardziej podobny do zamykania PFO niż wycinania guzów mózgu.

Na czym to polega? Przypomina w sumie zabieg zamknięcia PFO czy angiografi, ponieważ embolizacja zaczyna się do wprowadznia specjalnej prowadnicy w naczynia krwionośne i, po dotarciu do problematycznego tętniaka, po prostu zabezpieczenie go przed pęknięciem poprzez wyłączenie go z obiegu krwi.  Używa się do tego malutkiego drucika, tzw. spirali embolizacyjnej.

brzmi strasznie, ale…

Czytaj dalej

Czym jest sport niepełnosprawnych?

Mistrzostwa Polski niepełnosprawnych w strzelectwiePodzielę się z wami czymś, co ostatnio koszmarnie mnie zabolało.

Jak wiecie (albo nie) strzelam z pistoletu w klubie niepełnosprawnych. Fajna sprawa. Tylko ten ktoś powiedział, że sport niepełnosprawnych to taka „przechowalnia”. Że mi może się tak nie wydawać, ale sport niepełnosprawnych to nie jest rywalizacja tak naprawdę, bo jego główną funkcją jest funkcja integracyjna. Dlatego jest tak, że przepis ograniczający ilość drużyn z jednego klubu (bo o tym rozmawialiśmy) na sens, bo jeśli podium będą zajmować tylko ze Startu Szczecin, to inni nie będą chcieli strzelać, bo nie będą widzieć szans. Czytaj dalej

Po przeprowadzce

To, o czym pisałam od tak dawna, co zdominowało moje życie i moją głowę… dokonało się. Mieszkam na nowym. Do tej pory jest bardzo spoko. Zapewniam was, ale nie umiem obiecać, co już ograniczę ten temat. podejmę go znowu pewnie kiedy zaczną się problemy. Bo jak to jest u mnie problemy pewnie będą.

Poniżej załączam filmik z Facebooka, na którym pokazuje moje nowe miejsce.

póki co mogłabym zadziwić mamę, brata, panią dietetyk, babcię, może nawet tatę, moich wszystkich byłych współlokatorów. Czyli całkiem pokaźne grono ludzi;) ale przede wszystkim siebie.

Jem zdrowo,

Mam porządek od igiełki,

Codziennie rano ścieli łóżko,

Póki co głowa bolała mnie tylko troszkę,

Zmywam,

Spotykam się z większą ilością osób,

Chcę mi się więcej,

Już po trzech dniach widzę różnicy w poziomie hiszpańskiego (serio!)

Może to magia do nowego miejsca i mi przejdzie, może i nie. Myślę jednak, że sporo się zmieniłam w sferze życia codziennego i ograniczenie ilości posiadanych przez przedmiotów pomoże mi trzymać się z dala od chaosu. Albo są to zbyt różowe barwy ((;

Póki co widzę dane korzyści, od ciszy i spokoju, po większą niezależność  No, minusów jest kilka, ale raczej w sferze strachu, nie praktycznej. Na dobre mi wyjdzie to wszystko, tak myślę. Oprócz kuchni i braku drzwi.

Chcę też kupić bransoletkę monitorująca, żeby mój opiekun został powiadomiony w razie ataku padaczki. Chciałam to odliczyć na „poreminciekuxgni’, ale chyba przyspieszę ten proces. Lepiej dmuchać na zimne, nonie?

i tu zapraszam na wycieczkę po moim pokoiku.