Andrzeja Przeradzkiego historia udarowa

left handNa lewaczkowym facebooku [klik!]  pisałam pewnego razu, że warto kupić Gazetę Wyborczą, bo w środku jest cudowny, pełen woli walki i informacji o udarze z bardzo osobistej perspektywy. Zachowałam go i czytam ponownie. Andrzej Przeradzki, mąż Magdy Umer, opowiada wraz z rodziną o swoim udarze.

Wrzucę tu kilka cytatów uporządkowanych, z odniesieniem do swojeg udaru.

Pierwsze chwile udaru

Facet poczuł pierwsze objawy planując nurkowanie! Już był w wodzie…

Pierwsze nurkowanie nazywa się chceck drive – sprawdzanie ciężarków, sprzętu… zanurzyłem się i poczułem mrowienie w ręce, dałem znak znajomej, że coś się ze mną dzieje. Stałem na statku i nie mogłem ściągnąć pianki. W grupie była Czeszka z dużym doświadczeniem nurkowyn. Zorientowała się, że to udar. Statek zawrócił do brzegu, pogotowie wodne miało w pobliżu bazę.

Pierwsze – nie pierwsze wrażenia

Tak właśnie to pamiętam ze swoich pierwszych dni. Tzn. nie wiem jak wyglądałam z zewnątrz… I nie byłam przerażona, raczej nic nie rozumiałam.

Zobaczyłem, że tata ma sparaliżowaną połowę twarzy, połowę ciała, do tego duże problemy z mówieniem, pamięcią. Był okropnie zdezorientoway i przerażony. Nie mógł zrozumieć, co się tak naprawdę dzieje. Czas mu się zjeżdżał i rozjeżdżał – wydawało mu się, że minęło dużo czau, a mięła chwila, i na odwrót. Nie rozumiał,gdzie jest i dlaczego, a jednocześnie potrafił powiedzieć jakiś błyskotliwy żart.

Przeradzki mówi o czymś superważnym dla mnie. Mówi, że po jakimś czasie te historie udarowe nabrały charakteru anegdoty. Ale udar nie jest anegdotą. Jest szokiem i bardzo ciężkim przeżyciem dla pacjenta i jego bliskich. Ja mam taką notkę w ‚zaplanowanych’

Chęć walki…

… jest kluczowa. I była kluczowa u pana Andrzeja. Miał też osoby, które go motywowały mocno do pracy.

Uwierzcie, gdy człowiek jest tak zmęczony, że trudno mu trzymać oczy otwarte, powiedzenie innym „zostaw mnie, nie chcę ćwiczyć, chcę spać” jest jedną z ważniejszych potrzeb dnia.

Poczucie „należało mi się” też nie było mu obce. Mi też nie jest do tej pory. niestety.

Kiedy udar przytrafia się zagranicą…

Cóż, jest to na pewno koszmar, jeśli ta zagranica to nie Niemcy czy Czechy. Chociaż nie wiem, możliwe, że wtedy też. Transport chorego jest trudny nawet samochodem, pociągiem jeszcze bardziej… Wyobraźcie sobie samolot!

Cóż. Dostałam udaru mózgu niecałe 2 miesiące po wakacjach w Omanie. Nie chcę nawet się zastanawiać, jak bardzo byłoby tam strasznie, samotnie i ciężko… Przecież gdyby mnie trafiło tam, musiałabym wszystko sama. Nie wiem, czy ktoś by przeleciał z dnia na dzień pół świata, żeby się mną zaopiekować.

OK, miałam tam kumpla, ale czy mogłabym oczekiwać, że się mną zaopiekuje? Oczekiwać na pewno nie. Może mogłabym mieć nadzieję.

Rehabilitacja

Chyba trafiliśmy z panem Andrzejem do tego samego konstancińskiego ośrodka rehabilitacyjnego. Cóż. On się w szpitalu czuł inaczej niż ja – miałam poczucie zamknięcia i ograniczeń.

Rozśmieszył i przeraził mnie fragment, w którym chory mówi o tym, że długo udawał, że nie może chodzić bo chciał mieć posiłki podane do pokoju, a nie jeść je na stołówce. Myślę, że to trochę okropne. Z drugiej strony odrobinę to rozumiem.

Fajny fragment jest o tym, że najpierw walczy się o jakąkolwiek sprawność, potem o jakość ruchu. Łatwo się poddać, po tym pierwszym etapie.

Wiecie czym jest komora dekompresyjna? „Komora dekompresyjna to pomieszczenie umożliwiające sprężenie nurków do podwyższonego ciśnienia stosowane w leczeniu chorób nurkowych oraz w dekompresji powierzchniowej”. Po ludzku: jak nurek zbyt szybko się wynurza, może mieć wielkie (nawet śmiertelne) problemy z ciśnieniem. I takiego nieszczęśnika pakuje się do komory, żeby poddać go oddziaływaniu powietrza o odpowiednim ciśnieniu i składzie.

Panu Andrzejowi takie komory przyniosły komfort w pierwszych, poudarowych tygodniach.

W ramach ubezpieczenia DAN miałem dostęp do komory dekompresyjnej. Pojechaliśmy tam trzy razy. To było niesmowite – w niej mołem nagle ruszać sparaliżowaną nogą u ręką. Franek to widział przez szybę komory, a nawet nagrał telefonem. Mówiłem potem o tym lekarzom w Polsce, e może warto to jakoś wykorzystać w leczeniu po udarze, ale nie byli zainteresowani.

Zrozumienie tego wszystkiego

Zrozumienie wszystkiego wokół nie przychodzi łatwo. Ale w przypadku pana Przeradzkiego przyszło szybko. Pomógł fakt, że rodzina miała znajomego po udarze. I to, że trzeba było wracać do pracy.

Ciekawostki

Plus lekarze pomiatali pielęgniarkami. Podziały na frakcje chrześcijańską i muzułmańską… Krajobraz ludzki był raczej mierny.

A to mnie zupełnie rozbroiło:

Z ciekawych zmian: odzyskałem słuch. Kilka lat temu z Piotrem Machalicą wygłupialiśmy się na raftingu, wpadłem do wody, lekko ogłuchłem. Nosiłem aparat słuchowy na jedno ucho. Teraz nie jest mi potrzebny. Laryngolog stwierdziła ostatnio, że to widocznie nie był żaden uraz, tylko jakaś blokada psychiczzna.

I muszę się dwa razy dziennie golić po prawej stronie twarzy, bo szybciej zarasta.

na podstawie: Nurkowałem i poczułem, że coś jest nie tak, magazyn Tylko Zdrowie z Gazecie Wyborczej. 2016. Polecam całość!!!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.