Ach ta pupa niemowlaka

toilet paperWśród wielu szoków, które czekają na pacjenta udarówki, czeka wsadzenie jego własnego, starego zada w pampers. Na początku „na wszelki wypadek”, bo i tak masz cewnik, potem z konieczności. Chwila, w której w końcu okazuje się, że nie ma wielkiego strachu o to, czy narobisz w białą szpitalną pościel i w końcu wydostajesz się z pampersa, wydaje się być powrotem do pełnego zdrowia.

Z tego co pamiętam początkowo nawet mi nie przeszkadzał, ale wtedy bolało, poza tym skupiałam się na tym, żeby nie wyrwać sobie cewnika. Potem, kiedy dochodziła świadomość, że w razie potrzeby, będzie się robić pod siebie, była paraliżująca. Nie ma wyjścia, żeby to przetrzymać, nie wiadomo, kiedy wyjdziesz z tej sali, gdzie jesteś połączony z „centrum ratowania życia” kabelkami, monitorami, i całą tą elektroniką, nie ma opcji, żeby się nie posikać do tego cholernego pampersa, w końcu tłoczą w ciebie całymi dniami litry wody.

A tu niespodzianka! Kiedy w końcu przyszedł i na mnie czas, chciałam i nie mogłam. Męczyłam się pół dnia, próbowałam, niezależnie o tego, czy obok stali goście, czy nie, w końcu – przepraszam za to – udało się, kiedy ktoś siedział jakiś centymetr ode mnie i szybko pobiegł po pielęgniarkę, żeby mnie przewinęła.

To był dla mnie wielki szok. Wylewałam z siebie łzy pół nachodzącej nocy, przeszkadzając na pewno leżącej obok siostrze zakonnej, kiedy musiałam siku po raz drugi, czułam się podle, zwłaszcza że długo zwracałam na siebie uwagę pielęgniarek. Kiedy przyszły, żeby mnie przewinąć, rozryczałam się straszliwie, łykając łezki przepraszałam je, że muszą to robić, że to moja wina, że to wstyd, że przepraszam, że połamią sobie na mnie kręgosłupy, że przepaszam, że wstyd mi za to, że jestem taka słaba, że się wstydzę, że naprawdę nie mogłam wstać i iść do toalety, że przepraszam, przepraszam, przepraszaaaaaaaaaam.

I wtedy młodziutka, śliczna pielęgniarka, pani Kasia, złotowłosy anioł, uspokoiła mnie skutecznie i przysięgam, że jak się udało, widziałam wokół niej złotą aureolę i wierzyłam, że oddala się nie do dyżurki pielęgniarek, a na swój tron królowej miłosiernej.

Nie mówiła jakichś superodkrywczych rzeczy, powiedziała po prostu, że to jej praca, że jest przeszkolona do podnoszenia w dwie osoby nawet do osób większych ode mnie. I że nie ma się czego wstydzić, bo wszyscy jesteśmy tacy sami. Gdzieś w oddali wtórowała przezabawna salowa, która zaczynała liczyć, ile widziały w życiu gołych bab i facetów i ile „pamperów” zmieniła.

Po tym zasnęłam jak niemowlę, a rano, też jak niemowlę, obudziłam się zlana.

Ta noc diametralnie zmieniła moje patrzenie na fizjologię. Przewijanie jest niekomfortowe i dalej było kłopotliwe, ale już nie do przesady i z bardziej racjonalnych powodów, ale uświadomiłam sobie, że fizjologię każdy ma taką samą i każdy ma takie czy inne ciało. W czasie tych kilku miesięcy tyle osób widziało mnie nagą i pomagało w bardzo intymnych czynnościach, że już nie widzę problemu w żadnej nagości i tym, że ludzkie ciała funkcjonują tak, jak funkcjonują. U lekarzy, przy badaniach jest mi dużo łatwiej niż wcześniej.

Oczywiście, wszystko zależy od tego, na jakich opiekunów trafisz na początku. Jak patrzyłam na pielęgniarki w innym szpitalu, które wydzierały się na starszą i bardzo schorowaną panią, za to, że za często i za dużo sika, i wyliczały jej ile wypiła, to nóż w kieszeni mi się otwierał. Widziałam takich sytuacji kilka i wiem już, z czego może wynikać zła opinia o polskiej służbie zdrowia. Gdyby ktoś tak ze mną zrobił. to pewnie potem żałowałabym, że nie wydrapałam oka.

Mimo że moje pielęgniarki były cudowne, coś z traumy jednak mi zostało – dopiero ostatnio przestałam sprowadzać każdą rozmowę na pampersy ( ;

PS

Tzw. „dwójki’ nie było u mnie bardzo długo. Mój brat ostatnio wspominał, jak byłam w toalecie i przez drzwi krzyczałam z radością „Radek! Zrobiłam kupę!”:)

2 myśli nt. „Ach ta pupa niemowlaka

  1. Witam, Pani Kasiu. Czytam Pani artykuły na bieżąco. Ten jest porażający. To tak jakbym czytała historię mamy. Też wyrywała cewniki i inne rurki, zrzucała pampersy i ta trauma z przewijaniem. Na szczęście ja nie miałam od początku problemu z pampersami i ich zawartością. Teraz jesteśmy na etapie: ” a może się uda do toalety?”. Fajnie, że nazywa Pani niektóre rzeczy po imieniu. Ostatnio mama poznała Pani historię i może zrozumiała, że nie tylko jej przydarzył się udar. No i że można z tym żyć. Pozdrawiam ciepło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.