cel: pal!

Jak to mówią: the sky is the limit (niebo jest naszym ograniczeniem). Dlatego poniżej dzielę się listą celów

– tych najbardziej szalonych, niezwiązanych ze zdrowieniem, które teraz wydają się abstrakcją, ale przy ogromie pracy – na pewno się je zrealizować:

– żonglowanie minimum trzema piłeczkami;

– nauczyć się minimum dwóch nowych języków w stopniu minimum komunikatywnym – takim, że będzie można wpisać do CV;

-opublikować tekst w gazecie;

– gra na gitarze

– pływanie na windsurfingu;

– zrobienie sobie na drutach kiecki;

– jazda na rolkach (po skate-parku, przynajmniej zjazd z rampy);

– przebiec półmaraton (a potem może i triathlon, ale to na dalszą przyszłość)

– schudnięcie (to dla zdrowia, ale będzie mniej pracy przy kiecce)

Na razie w skali 1-100 jestem 2/100. O sukcesach będę informować na bieżąco!

6 comments

  1. Juniorka

    Też mam w głowie spis celów do zrealizowania, to bardzo motywuje. Niektóre z Twojej listy, może kiedyś uda nam się zrealizować wspólnie. ;)

  2. Kaja

    Też przeszłam udar (5.11.2014),a mam dopiero 26lat. I też mam cele. W końcu umieć piszeć i mówić płynnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.