bieganie po udarze jest możliwe!

tutaj biegłam

tutaj biegłam

Kiedy rehabilitantka na ostatniej rehabilitacji zapytała mnie, z czym mam problem, powiedziałam jej, że nie umiem biegać.

Zdziwiła się. Jestem po dwóch (tak, tak!) udarach, dwóch rehabilitacjach szpitalnych, nie wiem ilu badaniach, zabiegu serca, nie mogę pracować, wciąż mam lekki niedowład lewej strony i koszmarnie napiętą rękę, a ja mówię o bieganiu. Ćwiczyłyśmy to co trzeba było, ale jak sala pustoszała, zaczęłyśmy naukę biegania. Żałowałam, że nikt nie nagrywa moich początków, które były, w przeciwieństwie do nauki chodzenia, komiczne. Po 1,5 tygodnia „biegałam”. Powoli, mało, ale biegałam. A dziś przebiegłam swój wielki sukces! 2,6 km w 22 min, bez zatrzymania nawet na sekundę! Pilnowałam żeby nie przekraczać tempa 7,5 km/h, więc był to raczej wolny trucht, no ale…

Zawdzięczam to przede wszystkim mojej rehabilitantce pani Magdzie, zegarkowi z gpsem i pulsometrem od taty i braciszka, oraz wierzę, że mogę wrócić do STUPROCENTOWEJ sprawności.