W łazience jest mnóstwo dymu…

8252402562_fe22f305a2_z-1Nie zdarzyło mi się jeszcze chyba „być klientem” szpitala w którym nie byłoby czuć fajek w miejscach,  w których nie v powinno się ich czuć.

Właśnie wróciłam z toalety gdzie ktoś ewidentnie palił.  Wiem, co to znaczy być palaczem, ale nie wiem co to nie móc się powstrzymać w sytuacji,  w której naprawdę  nie można palić.

To nic że fajeczkę w kiblu mogła wypalić salowa, zapach drażni pacjentòw. Kojarzy się z chwilą zakazanej przyjemności.

Do ucieczki na fajeczkę służą ogrody.  Ale też i bal balkony, schody i przede wszystkim łazienki.  Niby nie wolno, ale zawsze ktoś się znajdzie,  kto nie wytrzyma.  wystarczy powęszyć.  Zapach cię nie zawiedzie.

Tej nocy wstałam do toalety kilka razy. Prawie za  każdym razem wejście do niej było zagrodzone zapachem papierosów.

To nie ja!

Jedna myśl nt. „W łazience jest mnóstwo dymu…

  1. to ja mam chyba jakieś szczęście. Jeszcze nigdy nie byłam w szpitalu, w którym byłoby czuć fajki w łazienkach.
    Co prawda dopiero od kilku lat jeżdżę do szpitali „dla dorosłych”, ale mimo to jeszcze naprawdę nigdy się z tym nie spotkałam.
    Nie wiem, czy to kwestia szczęścia, czy zwykłego przypadku? A może mojego „rozbestwienia się”?
    Ja osobiście nigdy nie paliłam. Takie tam małe „podpalanie” od czasu do czasu, się nie liczy :)
    nie wiem, czy widzisz, ale zmieniłam adres :)
    zapraszam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.