Boję się zusu

nie wiem jak zrobić attribution, więc napiszę, że zdjęcie jednej z siedzib ZUS wzięte z polskiej wikipedii. dzięki!

nie wiem jak zrobić attribution, więc napiszę, że zdjęcie jednej z siedzib ZUS wzięte z polskiej wikipedii. dzięki!

Za tydzień kolejna komisja ZUS. Oczywiście list jeszcze nie doszedł, ZUS został wydzwoniony.

Oczywiście wiem,  że nie ma co się bać,  zdrowy rozsądek podpowiada że powinni mnie ocenić uczciwie.  Ze nie trzeba kombinować,  ale po zeszłorocznych doświadczeniach nie myślę o ZUS dobrze i wiem,  że interes instytucji nie musi równać show mojemu interesowi.  Plus niewidzialnej choroby lekarz może jej po prostu nie zauważyć.  I wtedy mogę zostać z niczym.  Bez pracy,  bo jestem za słaba,  żeby pracować, bez pieniędzy i bez ubezpieczenia.  Coraz częściej słyszę ‚wiesz,  jak się nie uda,  to się nie załamuj, damy radę’. Ale ja się boję.  Również tego,  że się załamię.  No,  zobaczymy.  Póki co czeka mnie joga,  przedostatnia że zniżką rencisty.  Dobrze, że zaczęłam medytować,  nie idzie mi,  ale się staram. Za tydzień spokój na który pracuję tak ciężko, może się bardzo przydać.

2 myśli nt. „Boję się zusu

  1. Kasiu ja juz po orzeczniku. Stresik byl . Jednak po przedstawieniu dokumentacji Pan orzecznik stwierdzil całkowita niezdolność do pracy na kolejne dwa lata. Trzymaj się będzie dobrze. Wojtek

  2. Jakieś dwa-trzy lata temu byłem w podobnej sytuacji. Orzecznik nie zauważyła choroby, bo można ze mną się porozumieć. Po odwołaniu powrócił spokój ducha. W międzyczasie była kolejna komisja i spokój ducha nadal trwa (cały czas jestem na rencie). To czy inaczej – główa do góry i powodzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.